sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 2

Rano obudził mnie dźwięk budzika, chwyciłam za telefon i go wyłączyłam po czym przewróciłam się na drugi bok nakrywając się kołdrą po same uszy. Niestety nim zdążyłam zasnąć na nowo dostałam sms-a od Kamili, otworzyłam koperte i wyświetliła się wiadomość " nawet o tym nie myśl"  uśmiechnęłam się pod nosem " o czym niby ? " odpisałam zwlekając się z łóżka.
 " Ty już wiesz, po każdym meczu masz ochote zostać w domu, ale matematyka czeka"
"zobaczymy " odpisałam i poszłam do łazienki, kiedy wyszłam chwyciłam za telefon, nowa wiadomość już czekała " 6:30 na przystanku i bez żadnych wykrętów"   " nienawidzę Cie " odpisałam, odpowiedź nadeszła błyskawicznie  "ja Ciebie też kocham" - odczytałam i schowałam telefon do kieszeni.
Tak właśnie tak wyglądały nasze konwersacje, o 6:30 wysiadałam z autobusu, rozejrzałam się po stacji Kama stała 2 przystanki dalej, więc ruszyłam w jej stronę, zerknęłam do tyłu i zobaczyłam Adama, największego przystojniaka w naszej klasie, niestety nasze rozmowy ograniczały się do zwykłego "cześć" tak było i tym razem. Kiedy mnie mijał rzucił chłodne cześć w moją stronę, odpowiedziałam próbując ukryć moje zainteresowanie nim, podeszłam do Kamili i przywitałam się z nią
- no masz szczęście że jednak się pojawiłaś - powiedziała łapiąc mnie pod ramie
-no jak zawsze - odpowiedziałam i ruszyłyśmy w kierunku szkoły
Zaraz na pierwszej lekcji miałam matematykę z moją ulubioną czepiającą się nauczycielką, zrobiła nam niezapowiedzianą kartkówkę.
Siedziałam i patrzyłam na kartkę z poleceniami, zerknęłam do koleżanki obok, niestety zasłoniła swoją kartkę, odwróciłam się do Kamy
-Daria już skończyłaś ? - podeszła do mnie nauczycielka
-nie jeszcze - odpowiedziałam odwracając się
-to pisz a nie szukaj odpowiedzi po klasie, sama musisz napisać  - powiedziała stając obok mojej ławki
Podpisałam się i odłożyłam kartkę obok siebie, swój wzrok skierowałam na okno i obserwowałam co dzieje się na zewnątrz.
Po kilku minutach nauczycielka zebrała kartki i usiadła przy biurku
-widzę że niektóre kartkówki już mogę ocenić - powiedziała patrząc na moją pustą kartkę - jeszcze jedna niedostateczna ocena i ktoś tu będzie musiał zapomnieć o sporcie na jakiś czas
-przepraszam a co ma sport do moich ocen ? - zapytałam
-nie masz czasu na naukę, będę musiała porozmawiać z Twoim trenerem
-mój trener powie pani to samo co ja, to nie sport wpływa na moje oceny
-jak nie sport i brak czasu to niby co ?
-no nie wiem może nauczycielka
-mhm - powiedziała pod nosem i wpisała moją wspaniałą ocene do dziennika.
Po skończonych lekcjach zeszłyśmy do szatni, ja pakowałam książki a Kama rozmawiała z kimś przez telefon, wtedy podszedł do mnie Adam, oparł jedną rękę o szafkę i spojrzał mi w oczy
-moge Cię o coś zapytać ?  - powiedział
-oczywiście  - odpowiedziałam i poczułam jak moje nogi robią się jak z waty
-załatwisz mi dwa bilety na kolejny mecz ?
-yyy zobacze co da się zrobić - odpowiedziałam zawiedziona pytaniem
-dzięki - powiedział i odszedł
Ja stałam oparta o szafke i patrzyłam w jeden punkt
-nawet nie próbuj ! - krzyknęła do mnie Kama  
-ale co ?
-żadne bilety, jak chce sobie wyrwać kolejną laskę niech weźmie ją do kina a nie na mecz
-może chce komuś zrobić prezent, albo on interesuje się siatkówką
-chyba żartujesz, jego jedyne zainteresowania to dziewczyny, zapomnij o nim
-taak masz racje
-dobra idź bo Kurek pewnie już na Ciebie czeka - powiedziała
-cholera kompletnie o nim zapomniałam
-nie ma za co - uśmiechnęła się
-dobra, chodź ze mną - powiedziałam podając jej rękę
-gdzie ?
-na spotkanie z Bartkiem, autobus i tak masz za 20 minut posiedzisz z nami
-na prawdę mogę  ?
-no jasne że tak
Ruszyłyśmy w kierunku parku, Bartek siedział na ławce i namiętnie pisał coś na telefonie, w końcu oderwał się od pisania i zerknął w naszą stronę od razu wstał z ławki i wyciągnął  ręcę w moim kierunki
-czeeeść - krzyknęłam po czym wtuliłam się w jego ramiona
-miło Cię widzieć - powiedział całując mnie w czoło
-Ciebie też, pamiętasz Kamę prawda ? - powiedziałam uwalniając się z uścisku
-no oczywiście że pamiętam - uśmiechnął się po czym również ją uściskał
Usiedliśmy w trójkę i rozmawialiśmy o naszej miłości jaką jest siatkówka, nagle Kama się zerwała
-co się stało ? - zapytał Kurek
-lecę na autobus, kompletnie zapomniałam, tak dobrze mi się z wami siedzi - powiedziała po czym uściskała mnie i Kurka na pożegnanie
-no to musimy koniecznie zgadać się jak będziesz miała więcej czasu - uśmiechnął się Bartek
-no oczywiście, z Tobą zawsze - uśmiechnęła się Kamila i ruszyła w stronę przystanku
-fajna ta Twoja Kamila - powiedział Kurek patrząc w jej stronę
-tak jak powiedziałeś moja Kamila - szturchnęłam go w ramię
-wiem wiem ale mam dla niej kogoś - uśmiechnął się Kurek
- kogo ? - spojrzałam na niego
-aaa to niespodzianka, ale sądze że będą do siebie pasować - mrugnął okiem
-tylko to musi być ktoś fajny, zrozumiano - powiedziałam stanowczo
-ej no to jak każdy siatkarz, a co u Ciebie ? 
-mam problem z matmą, nauczycielka mówi że zadzwoni do trenera i tak ogólnie lipa - powiedziałam opierając głowę na jego ramieniu
-to widzisz dobrze się składa bo ja z matematyki całkiem dobrze sobie radziłem i chętnie Ci pomogę - powiedział obejmując mnie ramieniem
- no chyba żartujesz  ?
-poważnie mówię i bardzo chętnie Ci pomogę - uśmiechnął się

czwartek, 16 stycznia 2014

Rozdział 1

Czas ciągnął się nieubłaganie, ciągle spoglądałam na zegarek, jeszcze tylko jedna lekcja i w końcu koniec, więc spokojnie będę mogła dotrzeć do Rzeszowa na mecz. 
Na matematyce rozwiązywaliśmy jakieś zadania ja ciągle zerkałam na zegarek i na Kamile która tak jak ja odliczała czas do końca zajęć.
Po kilku minutach dostałam sms-a od Achrema " o 16 podjedzie bus, będziecie gotowe ? "
Uśmiechnęłam się i pokazałam wiadomość Kamilii
-No chyba nie spóźnimy się na własny mecz - szepnęła
-No chyba nie, chociaż kto wie - uśmiechnęłam się 
" Spokojnie dotrzemy na czas, jak zawsze zresztą "  odpisałam i schowałam telefon do kieszeni.
Próbowałam skupić się na zajęciach mimo wszystko myślami byłam już na meczu, chciałyśmy już być na miejscu z chłopakami, przygotować się fizycznie i psychicznie przed spotkaniem, w końcu mecz z mistrzem Belgii Knackiem Roeselare, no łatwo nie będzie, ale przecież Resovia też jest mistrzem więc mecz musi być zacięty. 
Z moich rozmyśleń wyrwała mnie nauczycielka wołająca mnie do rozwiązania zadania, matematyka dla mnie to czarna magia więc nic dziwnego że kompletnie nie wiedziałam o co chodzi.
Stałam przy tablicy i nadal myślami byłam w Rzeszowie.
-Daria to że grasz w siatkówkę, nie znaczy że możesz tak podchodzić do innych przedmiotów - powiedziała nauczycielka zaglądając do dziennika
-tak podchodzić ? tak czyli jak ? 
-tak że nie interesujesz się niczym innym, wiesz że masz zagrożenie na semestr prawda ? 
-tak wiem, ale to dopiero semestr na koniec roku zagrożenia nie będę miała, postaram się 
-postarasz się ? przecież zawsze starasz się w siatkówce tylko musisz wiedzieć że trzeba myśleć o wykształceniu, siatkówka to żadna przyszłość 
-żadna przyszłość, to po prostu moje życie
-dobra siadaj
Usiadłam z powrotem do ławki, spojrzałam na moją nauczycielkę a zresztą chyba nie chcecie wiedzieć co o niej pomyślałam.
Zadzwonił dzwonek, z Kamą poszłyśmy do szatni przebrałyśmy się i udałyśmy się na stację. Kiedy czekałyśmy na autobus dostałam sms-a od Bartka " powodzenia i oczywiście zwycięstwa ! "
Z Kurkiem przyjaźniłam się od dwóch lat, nasza przyjaźń miewała wzloty i upadki ale była to osoba na którą zaraz po Kamili mogłam liczyć. Oni byli zawsze kiedy nikogo nie było. Do domu dotarłam o 14 szybko spakowałam swoje rzeczy i wyszłam na przystanek. Bus podjechał o 14:30 podjechaliśmy jeszcze po Kamile i o 15:40 byłyśmy na Podpromiu.
Rozgrzewka, rozciąganie i wyjściowa 6. Kamila rozpoczęła mecz z pasiakami ja stałam w kwadracie i czekałam na  zmianę.  
Stałam i przyglądałam się sytuacji na boisku pierwszy set był setem przeciwników, wysokie prowadzenie my nie odrabialiśmy punktów, nasz trener wziął czas.
-gramy to co sobie wcześniej ustalaliśmy, odrabiamy punkty, no co jest ? gramy gramy ! - krzyczał Kowal by zmotywować naszych graczy 
-gramy gramy !!  kto jest mistrzem ? My !  - Igła jak zwykle wulkan energii dodał kilka słów od siebie.
Koniec przerwy, dalsza część meczu odrobinę lepsza, odrobiliśmy kilka punktów ale o wyjściu na prowadzenie nie było nawet mowy. 
Stałam i patrzyłam na trenera, szykowały się zmiany
- to jak teraz my na parkiet - powiedział Lotman opierając się o mnie ramieniem
-na parkiet i wygrywamy to - odpowiedziałam spoglądając w kierunku Kowala
Trener zawołał Paula do siebie
- drugi set rozpoczynacie w 6 macie im pomóc - powiedział stanowczo 
-postaramy się - powiedział Lotman wracając do kwadratu 
-i co ? - zapytałam 
-drugi set nasz, mamy wygrać - uśmiechnął się 
-czyli jak zwykle duet do spraw specjalnych Lotman i Daria
-musimy sobie wymyślić jakąś nazwę.O np. Lotaria będzie w sam raz - powiedział wyraźnie zadowolony z tego co wymyślił.
-skup się na meczu a nie na wymyślaniu jakichś nazw - klepnęłam go w ramie.
Koniec pierwszego seta niestety przegrany 19:25. W przerwie trener przekazał nam kilka uwag, wskazówek. W drugim secie nie było łatwo rywale nadal nas dominowali, na szczęście przewaga była jeszcze do odrobienia. Przy stanie 15:18 trener zrobił zmianę za mnie weszła Kamila, której chwila przerwy najwyraźniej pomogła. Kama demaskowała przeciwników swoimi atakami, oraz asami serwisowymi, można powiedzieć że wygrała nam tego seta. 
Trzecia partia była zdecydowanie Resovii bloki, ataki, asy serwisowe i 2:1. Niestety czwarta partia dla przeciwników. 
Igła biegał po boisku i zagrzewał każdego do walki w końcu czas na tie-breaka, mamy szanse, mamy duże szanse, jeszcze nic straconego.
Przy stanie 12:11 zamieniłam Kamilę, weszłam na zagrywkę, podbiłam piłkę,uderzyłam, piłka otarła się o taśmę ale na nasze szczęście wpadła w boisko po stronie przeciwników. Kolejna zagrywka tym razem mocny flot, piłka obiła ręce belgijskiego libero i spadła na aut. Niestety 3 zagrywka zepsuta, teraz zagrywka przeciwników, trudna do przyjęcia. Kto jak kto ale nasz Ignaczak obroni wszystko, wystawa i atak Achrema który obił blok przeciwników. Resovia wygrywa z Knackiem Roeselare po zaciętym tie-breaku 3:2. MVP: Krzysztof Ignaczak, który obronił wszystko co można było obronić
-no i tak macie grać, tak jak prawdziwy mistrz ! -  krzyknął Ignaczak podnosząc statuetkę w naszą stronę
-no i tak masz bronić mistrzu, tak jak prawdziwy mistrz ! - krzyknęłam Ignaczakowi
Zebraliśmy się w kółku i tak jak zawsze złożyliśmy wszyscy ręce w uścisku.
-Kto jest najlepszy ? RE-SO-VIA !!!
-Daria o 22:50 mamy autobus, musimy się spieszyć jutro szkoła - krzyknęła Kama patrząc na telebim.
Zbiegłyśmy do szatni, przebrałyśmy się i poszłyśmy na autobus, kiedy jechałyśmy do domu zadzwonił Bartek.
- no pięknie pięknie, gratulacje - powiedział
-a no dziękuję bardzo
-to co świętujecie pewnie? - zaśmiał się Kurek
-tak Bartuś, jak po każdym meczu wracamy do domu bo niestety jutro szkoła nas czeka, no sam rozumiesz
-rozumiem i podziwiam, jeszcze raz gratuluje, a my widzimy się jutro tak ?  - zapytał
-no jeśli mój wielki siatkarz znajdzie dla mnie czas to owszem
-no już niedługo to Ty będziesz moją wielką siatkarką, w sumie to już jesteś
-no do Kamy jeszcze troche mi brakuje ale może za kilkanaście lat jej dorównam - powiedziałam i spojrzałam na moją przyjaciółkę.