-Wiesz Bartek, czasami jedynym sposobem chronienia osoby, którą się kocha…jest trzymanie się od niej z daleka
-Nie, w naszym przypadku to nie przejdzie, rozumiesz - złapał moje ręce
-Nie mamy innego wyjścia tak po prostu - zatopiłam wzrok w jego oczach
-Czemu chcesz okłamywać samą siebie?
-Bo może jeśli wiele razy powtórzę sobie, że Cie nie kocham, to sama w końcu w to uwierzę - tonęłam nadal w jego oczach
-Żartujesz sobie chyba
-I tak nie mamy innego wyjścia, zrozum
- Ale przecież ty kochasz mnie, a ja kocham ciebie, prawda?
-Prawda, ale Ty masz dziewczynę, poza tym jedyne czego teraz bym chciała to podpaść jej i zniszczyć naszą przyjaźń - spuściłam wzrok
-Natalia......czasem trzeba zmarnować czas na niewłaściwą osobę by dostrzec ogromne znaczenie drugiej…
-Czyli dla Ciebie związek to marnowanie czasu ? -znów spojrzałam na niego
-Tak, jeśli jest się z kimś tylko dlatego że boi się bycia samotnym to tak - skierował się w stronę okna
-No proszę Cie, wiesz że ją skrzywdziłeś tym ? - podeszłam do niego
-Wiem, nawet nie wiesz jak mi z tym cholernie źle, nie wiesz jak to jest kiedy...- zaczął
-Wiem, nawet nie wiesz jak bardzo dobrze wiem jak to jest kiedy nie masz nikogo - przerwałam mu
-Popatrz żyjemy obok siebie ponad 2 lata i nie zauważyliśmy, że jesteśmy dla siebie wszystkim, nikt inny nie zna mnie tak jak Ty, nikt mnie tak nie rozumie - skupił swój wzrok na szybie
-Boje się, boje się że nam nie wyjdzie a wtedy nie będziemy mieć ani miłości ani przyjaźni
-Zawsze możemy wrócić do przyjaźni - odwrócił się w moją stronę
-Nie Bartek miłości nie wolno karać przyjaźnią. Koniec to koniec
-Wiesz co jest najlepsze, że możemy się nie widzieć miesiącami. Możemy o
sobie „zapomnieć” na chwilę lub dwie. Możemy mieć kogoś w międzyczasie.
Ale proszę, powiedz mi jak to jest, że za każdym razem, kiedy
znajdziemy się blisko siebie, jakaś niewidzialna siła, pcha nas ku
sobie ? - zbliżył się jeszcze bardziej
-Sama nie wiem co mam o tym myśleć - odwróciłam się
Z powrotem usiadłam na wielką sofę stojącą pod ścianą w pokoju, schowałam twarz w ręce, musiałam to przemyśleć, mimo wszystko to dzieje się za szybko, stanowczo za szybko. Bartek bez słowa usiadł obok mnie, czułam jego bliskość, słyszałam oddech, siedzieliśmy obok siebie bez słowa – tak blisko, a jakże daleko, w końcu Bartek musnął ręką moją szyję, spojrzałam na niego i przez kolejną chwilę utonęłam w jego oczach.
Ideał mężczyzny, ucieleśnienie moich wszystkich pragnień znalazłam w nim, wszystko to czego szukałam u innych znalazłam u niego.
- I co ? - zapytał
-Teraz to nie ma sensu, wyjeżdżasz, nie chce związku na odległość
-Jedź ze mną ! - zaproponował
- Mam tutaj szkołe i klub, wiec to nie możliwe
- Ja również mam tutaj wszystko, więc nigdzie nie jadę - przycisnął mnie do siebie
-Jedziesz i nie chce słyszeć sprzeciwu - położyłam głowę na jego klatce piersiowej
-Nie zostawię Cie tutaj samej - pogładził ręką moje plecy
-Bo to pierwszy raz mnie zostawisz samą, daj spokój
-Pierwszy raz jako moją dziewczynę - uśmiechnął się
-Przecież nie Bartek, przecież ja jeszcze nic nie - zaczęłam
-Słowa nie mają tu żadnego znaczenia liczy się uczucie - położył palec na moje usta
-Błagam Cie, nie wyobrażaj sobie jeszcze nic, muszę sobie to poukładać w głowie - odsunęłam jego rękę
- Wydaje mi się, że wszystko jest już jasne - podniósł moją brodę ku górze i przybliżył swoją twarz do mojej.
W głowie miałam tylko pocałunek, tak jego pocałunek, chciałam żeby mnie pocałował, wtedy wszystko by się zmieniło. Jednak nie to niemożliwe, nie mogę do tego dopuścić, wtedy już nie będę umiała o nim zapomnieć, muszę zachować zimną krew.
-Musze już iść - wstałam z sofy zdenerwowana
-Co się stało ? - podszedł znowu do mnie
- Nic, zasiedziałam się - uśmiechnęłam się i zniknęłam za drzwiami łazienki
Ubrałam swoje rzeczy i pospiesznie wyszłam, tuż za drzwiami stał Bartek
- Zrobiłem coś głupiego tak ? - spojrzał na mnie
- Jejku, Bartek oczywiście że nie - uśmiechnęłam się
- Jestem beznadziejny - zobaczyłam smutek w jego oczach
- Co Ty za bzdury opowiadasz ? - złapałam jego rękę
- Widzisz, nie umiem walczyć o to na czym mi zależy, powinienem Cie jakoś zatrzymać a kompletnie nie wiem co mam zrobić, mam paść na kolana i błagać żebyś została ?
- Nie musisz nic robić, sama świadomość tego że jesteś trzyma mnie przy Tobie
- Więc czemu chcesz mnie tu zostawić ?
- Kurde Bartek, najchętniej to rzuciłabym się tu na Ciebie z tej miłości, ale dopóki nie wyjaśnisz wszystkiego swojej obecnej dziewczynie nie chce robić niczego co byłoby niestosowne, rozumiesz ?
- Ale ta cała sprawa z nią może chwile potrwać
- Poczekam tyle ile będzie trzeba - pogładziłam jego policzek grzbietem dłoni, w dalszym ciągu się uśmiechając.
- A jeśli to potrwa długo ? Dla Ciebie za długo ?
- Mamy przed sobą całe życie, nie musimy się spieszyć
niedziela, 11 maja 2014
czwartek, 1 maja 2014
Rozdział 13
-Bartek - szepnęłam
-Tak ? - oparł swoje czoło o moje
-Przestań - próbowałam opanować drżenie
-Nic złego nie robię - na jego twarz wkradł się zadziorny uśmiech.
Prawy kącik ust powędrował ku górze, kiedy zaczął niebezpiecznie szybko zbliżać się do mojej twarzy i złożył usta na moim policzku, westchnęłam cicho i odsunęłam się od niego.
-Przepraszam, nie wiem co mnie... - zaczął
-Nieee, nie kończ, błagam - powiedziałam składając palec na jego ustach
Staliśmy jeszcze chwile patrząc na siebie, ciesząc oczy sobą.
-Kawa - uśmiechnął się
-Co ?
-Kawa nam wystygnie, chodź - złapał mnie za rękę i energicznie pociągnął za sobą
-Pozwól, że się ubiorę - powiedziałam przytrzymując ręcznik dłonią
-Koszule moją Ci dam, chcesz ? - spojrzał na mnie
-Tak chce - uśmiechnęłam się
-To zaczekaj tu, zaraz wracam
-Dobrze, nigdzie się nie wybieram
Rozejrzałam się po pokoju, moją uwagę przykuł widok zapakowanej figurki w kształcie 6, podeszłam bliżej i rozpoznałam mój prezent dla niego.
W głowie kilka myśli, wyciągnęłam ją z pudełka, w tym momencie do pokoju wparował Bartek
-Masz moją ulubioną - podał mi koszule
-Co chcesz z tym zrobić ? - zapytałam nie odwracając się do niego
-Chodź, wszystko Ci wytłumaczę, tylko się nie denerwuj, dobrze ? - powiedział odkładając ją z powrotem
-Dobrze, pod warunkiem, że to się nie wiąże z niczym czego usłyszeć bym nie chciała - mrugnęłam do niego
Wzięłam jego koszulę i poszłam się przebrać, w głowie miałam już ułożone tłumaczenia, pewnie nie powie mi nic dobrego, zawsze jak jest dobrze coś musi się zepsuć, zawsze.
Wyszłam z łazienki, wzięłam kubek z kawą i usiadłam obok Bartka
-Więc co chcesz mi powiedzieć ? - wzięłam łyk kawy
-Nie wiem jak mam Ci to powiedzieć, więc kurde nawet nie wiesz jakie to dla mnie trudne bo...
-Bo ? - przerwałam mu
-Bo, będę robił przemeblowanie i nie chce żeby się zakurzyła, wiesz
-Wiem, że kłamiesz - uśmiechnęłam się
-Daria, proszę Cię - spojrzał na mnie
-To ja Ciebie proszę - odłożyłam kubek i przybliżyłam się do niego
-Nie chce żebyś się denerwowała - wziął moją rękę
-Właśnie teraz denerwuje się najbardziej
-Ale to jeszcze nic pewnego, muszę to przemyśleć
-Bartek, powiesz w końcu ?
-Dobrze, dostałem propozycje od pewnego klubu, wiąże się to z przeprowadzką, a ta figurka jedzie ze mną - uśmiechnął się
-To wspaniale, a dokąd ?
-No właśnie daleko bo aż do Włoch
-Nie, niee- wstałam z siedzenia
-Tak - Bartek podszedł do mnie
-Błagam nie mów, że mnie tu zostawisz, nie dam rady bez Ciebie - powiedziałam tuląc się do niego
-Jeszcze się nie zdecydowałem, mam jeszcze sporo czasu na podjęcie decyzji - pogładził moje plecy
-A chciałeś mi o tym powiedzieć ? - odsunęłam się
-No oczywiście
- A kiedy dostałeś tą propozycje ?
-Kilka dni temu
-Kilka dni ? I dopiero teraz mi mówisz? a chciałeś mi o tym powiedzieć tak w ogóle - spuściłam głowę
-Oczywiście, że chciałem, wierzysz mi - podniósł moją brodę ku górze
-Wierzę, zawsze mówisz prawdę. - spojrzałam
-Tobie tak.- wbił palce w moje włosy
-Wiesz, że nie dam sobie rady bez Ciebie ? - zapytałam łamiącym głosem
-Ja bez Ciebie też
-Ale obiecaj, że zapomnisz o mnie kiedy będziesz podejmował decyzje
-Nie mogę Ci tego obiecać
-Dlaczego ?
-Bo nawet na sekundę nie mogę o Tobie zapomnieć
-Bartek, zabijasz mnie takimi słowami, proszę przestań, mamy się przyjaźnić, masz dziewczynę wiesz tym - usiadłam spowrotem na sofę
-Wiesz, wystarczy jedno Twoje słowo - kucnął przede mną
-Za bardzo mi na Tobie zależy, żeby Cię ranić wiesz
-Skąd wiesz jakby było ?
-Może kiedyś się o tym przekonamy
-Kiedyś, kiedyś
-Tak a czas ucieka - uśmiechnął się
-Na razie to Ty wyjeżdżasz może poznasz jakąś fajną dziewczynę, albo nadal będziesz z obecną, pewnie wyjedzie z Tobą
-Skąd ta pewność, że wyjadę ? I że będę z obecną ? Albo kogoś poznam ?
-Bo to dla Ciebie wielka szansa, możesz się rozwijać byłbyś głupcem gdybyś zrezygnował z takiej szansy
-Będę głupcem jak zrezygnuje z Ciebie...
-Tak ? - oparł swoje czoło o moje
-Przestań - próbowałam opanować drżenie
-Nic złego nie robię - na jego twarz wkradł się zadziorny uśmiech.
Prawy kącik ust powędrował ku górze, kiedy zaczął niebezpiecznie szybko zbliżać się do mojej twarzy i złożył usta na moim policzku, westchnęłam cicho i odsunęłam się od niego.
-Przepraszam, nie wiem co mnie... - zaczął
-Nieee, nie kończ, błagam - powiedziałam składając palec na jego ustach
Staliśmy jeszcze chwile patrząc na siebie, ciesząc oczy sobą.
-Kawa - uśmiechnął się
-Co ?
-Kawa nam wystygnie, chodź - złapał mnie za rękę i energicznie pociągnął za sobą
-Pozwól, że się ubiorę - powiedziałam przytrzymując ręcznik dłonią
-Koszule moją Ci dam, chcesz ? - spojrzał na mnie
-Tak chce - uśmiechnęłam się
-To zaczekaj tu, zaraz wracam
-Dobrze, nigdzie się nie wybieram
Rozejrzałam się po pokoju, moją uwagę przykuł widok zapakowanej figurki w kształcie 6, podeszłam bliżej i rozpoznałam mój prezent dla niego.
W głowie kilka myśli, wyciągnęłam ją z pudełka, w tym momencie do pokoju wparował Bartek
-Masz moją ulubioną - podał mi koszule
-Co chcesz z tym zrobić ? - zapytałam nie odwracając się do niego
-Chodź, wszystko Ci wytłumaczę, tylko się nie denerwuj, dobrze ? - powiedział odkładając ją z powrotem
-Dobrze, pod warunkiem, że to się nie wiąże z niczym czego usłyszeć bym nie chciała - mrugnęłam do niego
Wzięłam jego koszulę i poszłam się przebrać, w głowie miałam już ułożone tłumaczenia, pewnie nie powie mi nic dobrego, zawsze jak jest dobrze coś musi się zepsuć, zawsze.
Wyszłam z łazienki, wzięłam kubek z kawą i usiadłam obok Bartka
-Więc co chcesz mi powiedzieć ? - wzięłam łyk kawy
-Nie wiem jak mam Ci to powiedzieć, więc kurde nawet nie wiesz jakie to dla mnie trudne bo...
-Bo ? - przerwałam mu
-Bo, będę robił przemeblowanie i nie chce żeby się zakurzyła, wiesz
-Wiem, że kłamiesz - uśmiechnęłam się
-Daria, proszę Cię - spojrzał na mnie
-To ja Ciebie proszę - odłożyłam kubek i przybliżyłam się do niego
-Nie chce żebyś się denerwowała - wziął moją rękę
-Właśnie teraz denerwuje się najbardziej
-Ale to jeszcze nic pewnego, muszę to przemyśleć
-Bartek, powiesz w końcu ?
-Dobrze, dostałem propozycje od pewnego klubu, wiąże się to z przeprowadzką, a ta figurka jedzie ze mną - uśmiechnął się
-To wspaniale, a dokąd ?
-No właśnie daleko bo aż do Włoch
-Nie, niee- wstałam z siedzenia
-Tak - Bartek podszedł do mnie
-Błagam nie mów, że mnie tu zostawisz, nie dam rady bez Ciebie - powiedziałam tuląc się do niego
-Jeszcze się nie zdecydowałem, mam jeszcze sporo czasu na podjęcie decyzji - pogładził moje plecy
-A chciałeś mi o tym powiedzieć ? - odsunęłam się
-No oczywiście
- A kiedy dostałeś tą propozycje ?
-Kilka dni temu
-Kilka dni ? I dopiero teraz mi mówisz? a chciałeś mi o tym powiedzieć tak w ogóle - spuściłam głowę
-Oczywiście, że chciałem, wierzysz mi - podniósł moją brodę ku górze
-Wierzę, zawsze mówisz prawdę. - spojrzałam
-Tobie tak.- wbił palce w moje włosy
-Wiesz, że nie dam sobie rady bez Ciebie ? - zapytałam łamiącym głosem
-Ja bez Ciebie też
-Ale obiecaj, że zapomnisz o mnie kiedy będziesz podejmował decyzje
-Nie mogę Ci tego obiecać
-Dlaczego ?
-Bo nawet na sekundę nie mogę o Tobie zapomnieć
-Bartek, zabijasz mnie takimi słowami, proszę przestań, mamy się przyjaźnić, masz dziewczynę wiesz tym - usiadłam spowrotem na sofę
-Wiesz, wystarczy jedno Twoje słowo - kucnął przede mną
-Za bardzo mi na Tobie zależy, żeby Cię ranić wiesz
-Skąd wiesz jakby było ?
-Może kiedyś się o tym przekonamy
-Kiedyś, kiedyś
-Tak a czas ucieka - uśmiechnął się
-Na razie to Ty wyjeżdżasz może poznasz jakąś fajną dziewczynę, albo nadal będziesz z obecną, pewnie wyjedzie z Tobą
-Skąd ta pewność, że wyjadę ? I że będę z obecną ? Albo kogoś poznam ?
-Bo to dla Ciebie wielka szansa, możesz się rozwijać byłbyś głupcem gdybyś zrezygnował z takiej szansy
-Będę głupcem jak zrezygnuje z Ciebie...
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Rozdział 12
Z godziny na godzinę było coraz gorzej, czułam że się odwadniam, w życiu
nie pomyślałabym że on jest dla mnie tak bardzo ważny, niestety teraz
trzeba zapomnieć, ba teraz trzeba będzie udawać że mi nie zależy, że
wszystko jest dobrze.
Czyli jednak to prawda trzeba docenić co się ma zanim los każe nam docenić co mielimy.
To głupie bo jak z nim rozmawiam, to prawie tak, jakbym słuchała swojego najgłębszego, najbardziej przemyślanego i najlepszego głosu wewnętrznego.Taka niezwykła zgodność tego, co myślę i czuje z tym, co słyszę, położyłam głowę na poduszkę i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi, a właściwie nie dzwonek, tylko krzyk siostry
- Dzwonek!
- To otwórz! - odkrzyknęłam, ale nie doczekałam się rezultatu, a dźwięk się powtórzył.
Zwlokłam się z łóżka i poczłapałam do drzwi.
- O, ładna piżamka - rzekł Bartek, kiedy otworzyłam.
- Oszalałeś? Co tu robisz tak wcześnie?
- Wcześnie?! Jest szósta, zaraz do szkoły - spojrzał na zegarek
-Dobra, co Cię do mnie sprowadza ? - przygładziłam włosy
-Jak to co ? chyba musimy sobie coś wyjaśnić - skierował się do mojego pokoju
-Ale co musimy wyjaśnić ? chyba nie rozumiem - poszłam za nim
-No wczorajsza sytuacja - usiadł na moim łóżku
-Nie wiem o czym mówisz - uśmiechnęłam się lekko
-A te zaczerwienione i spuchnięte oczy to co ? - spojrzał na mnie
-Czy płakałam ? Tak ale nie za Tobą.Widać są ważniejsze sprawy od tej komedii którą nazwałam miłością .- usiadłam obok
-Czyli jednak - uśmiechnął się
-Jednak co ? - uciekłam spojrzeniem
-Czujesz coś do mnie, prawda ?
-Taaa - szepnęłam
-Widzisz to głupie, ale ja też czuje coś do Ciebie - powiedział
-Tylko jest problem bo Ty czujesz przyjaźń a moja przyjaźń przerodziła się w coś większego, silniejszego, nawet nie potrafię tego opisać - schowałam twarz w ręce
-To mamy problem - wstał i podszedł do okna
-Tak, a jaki ? - spojrzałam na niego
-No bo ja mam tak samo - nadal patrzył przed siebie
-Tylko, że Ty już znalazłeś swoją miłość
-Poczekaj - w końcu odwzajemnił spojrzenie
-Na co? - spojrzałam
-Na miłość.
-Ona sama mnie znajdzie.
-Kiedy Ty, właśnie przed nią uciekasz.
-Sugerujesz że to właśnie Ty jesteś tą miłością?
-Ja nic nie sugeruje. Ja to po prostu czuję. - ponownie usiadł obok
-Za widok Twoich zakochanych oczu, jestem gotowa oddać wszystko, co tylko mam najlepsze.
Może i to żałosne, ale tak właśnie ma na imię nieszczęśliwa miłość - oparłam głowę o jego ramię
-Jezu, czego nie wyznałaś mi tego wcześniej ? - oparł swój policzek o moją głowę
-Bo poczułam to niedawno, poza tym nie chciałam niszczyć naszej przyjaźni, a kiedy już się zdecydowałam wyznałeś, że już kogoś poznałeś, nawet nie wiesz jak mnie to rozwaliło - mówiłam
-Wiesz co jest najgorsze ? - objął mnie
-Co ?
-Że ja też nie chciałem niszczyć naszej przyjaźni to jest dla mnie najważniejsze, ale teraz kiedy ją poznałem nie wiem, jestem z nią ale myślę o Tobie, to takie głupie
- Dlaczego tak rzadko okazywałeś te uczucia.?
- Bo wolę udawać, że nic do Ciebie nie czuje niż cierpieć i nie spać po nocach.
-Co myśmy narobili
-Co ?
-Zmarnowaliśmy wszystko, rozumiesz ? wszystko
-Udajmy, że Cię nie kocham, że nie potrzebuję, że nie tęsknie i że nie płaczę. Bo tak będzie lepiej. Uzależnienia są złe, a Ty mnie uzależniasz.
- Skoro tak wolisz… W tym momencie pękło moje serce. Tak bardzo chciałam, żeby zaprzeczył.
-To co ? damy radę ? - zapytał
-Z czym ?
-Zapomnieć o tym wszystkim i dalej się przyjaźnić ?
-Będzie ciężko, ale nie takie problemy razem pokonywaliśmy, prawda ? - uśmiechnęłam się
-Razem przetrwamy wszystko - pocałował moje czoło
-Dokładnie, a teraz przepraszam ale muszę się zbierać, wiesz szkoła czeka i te sprawy
-Tak wiem wiem to masz 10 minut ja czekam w samochodzie
-Nie no nie ma potrzeby
-Ale chce wiesz
-Dobrze, dziękuję zaraz zejdę do Ciebie
Bartek wyszedł, ja poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro, wyglądałam okropnie oczy opuchnięte, zaczerwienione zacisnęłam lekko szczękę i przymknęłam na chwilę oczy, mówiąc sobie w duchu, że nie będę przez niego płakać.
Oczywiście, stało się na odwrót. Byłam zupełnie rozbita i przygnębiona wydarzeniami z ostatnich kilku godzin. Ogarnęłam się i zeszłam do Bartka, usiadłam w fotelu.
-Chcesz jechać do szkoły ? - zapytał
-Niee - kiwnęłam przecząco głową
Bartek położył rękę na moim kolanie i znacząco kiwnął głową, znaczyło to tyle że zabiera mnie do siebie bo mamy jeszcze coś wyjaśniać. Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu.
-To co ja zaparzę kawe tak ? - uśmiechnął się
-A ja wezmę prysznic - klepnęłam go w ramię
Weszłam do łazienki i zaczęłam się rozbierać, mając nadzieję, że prysznic mi pomoże i gorąca woda rozluźni me obolałe ciało, oraz ukoi nerwy. Żałowałam, że nie miałam żadnych ubrań na przebranie, ale o to postanowiłam martwić się później.
Weszłam pod prysznic i przymknęłam zaczerwienione, opuchnięte oczy, pozwalając, by strumień przyjemnego ciepła chociaż na chwilę wyrzucił wszystkie myśli i wspomnienia z mojego umysłu.
Nie wiem ile czasu stałam pod wodą, starając się zrelaksować, ale w końcu uznałam, że to rzeczywiście trochę mi pomogło. Musiałam jakoś dojść do siebie i przestać się użalać.
Musiałam zacząć jasno myśleć. Wychodząc spod prysznica, złapałam za biały, puchowy i przyjemnie pachnący ręcznik, po czym szybko się nim owinęłam, by utracić jak najmniej ciepła.
Przez chwilę stałam przed lekko zaparowanym lustrem, znowu wpatrując się w swoje odbicie. Wyglądałam lepiej z kolorkami na policzkach i bez smug rozmazanego makijażu na skórze.
Wyszłam z łazienki, dalej będąc jedynie owiniętą w ręcznik
-jedyne co Ci mogę zaproponować to moja koszulka - uśmiechnął się podając mi koszulkę
-idealnie - wzięłam ją od niego
-ale z Ciebie gapa - zaczął się śmiać
-co ? - zapytałam
- masz jeszcze troszkę szamponu na twarzy - podszedł do mnie
- gdzie ? - zaczęłam energicznie wycierać całą twarz
- o tu - powiedział i delikatnie musnął mój policzek palcem
Czyli jednak to prawda trzeba docenić co się ma zanim los każe nam docenić co mielimy.
To głupie bo jak z nim rozmawiam, to prawie tak, jakbym słuchała swojego najgłębszego, najbardziej przemyślanego i najlepszego głosu wewnętrznego.Taka niezwykła zgodność tego, co myślę i czuje z tym, co słyszę, położyłam głowę na poduszkę i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi, a właściwie nie dzwonek, tylko krzyk siostry
- Dzwonek!
- To otwórz! - odkrzyknęłam, ale nie doczekałam się rezultatu, a dźwięk się powtórzył.
Zwlokłam się z łóżka i poczłapałam do drzwi.
- O, ładna piżamka - rzekł Bartek, kiedy otworzyłam.
- Oszalałeś? Co tu robisz tak wcześnie?
- Wcześnie?! Jest szósta, zaraz do szkoły - spojrzał na zegarek
-Dobra, co Cię do mnie sprowadza ? - przygładziłam włosy
-Jak to co ? chyba musimy sobie coś wyjaśnić - skierował się do mojego pokoju
-Ale co musimy wyjaśnić ? chyba nie rozumiem - poszłam za nim
-No wczorajsza sytuacja - usiadł na moim łóżku
-Nie wiem o czym mówisz - uśmiechnęłam się lekko
-A te zaczerwienione i spuchnięte oczy to co ? - spojrzał na mnie
-Czy płakałam ? Tak ale nie za Tobą.Widać są ważniejsze sprawy od tej komedii którą nazwałam miłością .- usiadłam obok
-Czyli jednak - uśmiechnął się
-Jednak co ? - uciekłam spojrzeniem
-Czujesz coś do mnie, prawda ?
-Taaa - szepnęłam
-Widzisz to głupie, ale ja też czuje coś do Ciebie - powiedział
-Tylko jest problem bo Ty czujesz przyjaźń a moja przyjaźń przerodziła się w coś większego, silniejszego, nawet nie potrafię tego opisać - schowałam twarz w ręce
-To mamy problem - wstał i podszedł do okna
-Tak, a jaki ? - spojrzałam na niego
-No bo ja mam tak samo - nadal patrzył przed siebie
-Tylko, że Ty już znalazłeś swoją miłość
-Poczekaj - w końcu odwzajemnił spojrzenie
-Na co? - spojrzałam
-Na miłość.
-Ona sama mnie znajdzie.
-Kiedy Ty, właśnie przed nią uciekasz.
-Sugerujesz że to właśnie Ty jesteś tą miłością?
-Ja nic nie sugeruje. Ja to po prostu czuję. - ponownie usiadł obok
-Za widok Twoich zakochanych oczu, jestem gotowa oddać wszystko, co tylko mam najlepsze.
Może i to żałosne, ale tak właśnie ma na imię nieszczęśliwa miłość - oparłam głowę o jego ramię
-Jezu, czego nie wyznałaś mi tego wcześniej ? - oparł swój policzek o moją głowę
-Bo poczułam to niedawno, poza tym nie chciałam niszczyć naszej przyjaźni, a kiedy już się zdecydowałam wyznałeś, że już kogoś poznałeś, nawet nie wiesz jak mnie to rozwaliło - mówiłam
-Wiesz co jest najgorsze ? - objął mnie
-Co ?
-Że ja też nie chciałem niszczyć naszej przyjaźni to jest dla mnie najważniejsze, ale teraz kiedy ją poznałem nie wiem, jestem z nią ale myślę o Tobie, to takie głupie
- Dlaczego tak rzadko okazywałeś te uczucia.?
- Bo wolę udawać, że nic do Ciebie nie czuje niż cierpieć i nie spać po nocach.
-Co myśmy narobili
-Co ?
-Zmarnowaliśmy wszystko, rozumiesz ? wszystko
-Udajmy, że Cię nie kocham, że nie potrzebuję, że nie tęsknie i że nie płaczę. Bo tak będzie lepiej. Uzależnienia są złe, a Ty mnie uzależniasz.
- Skoro tak wolisz… W tym momencie pękło moje serce. Tak bardzo chciałam, żeby zaprzeczył.
-To co ? damy radę ? - zapytał
-Z czym ?
-Zapomnieć o tym wszystkim i dalej się przyjaźnić ?
-Będzie ciężko, ale nie takie problemy razem pokonywaliśmy, prawda ? - uśmiechnęłam się
-Razem przetrwamy wszystko - pocałował moje czoło
-Dokładnie, a teraz przepraszam ale muszę się zbierać, wiesz szkoła czeka i te sprawy
-Tak wiem wiem to masz 10 minut ja czekam w samochodzie
-Nie no nie ma potrzeby
-Ale chce wiesz
-Dobrze, dziękuję zaraz zejdę do Ciebie
Bartek wyszedł, ja poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro, wyglądałam okropnie oczy opuchnięte, zaczerwienione zacisnęłam lekko szczękę i przymknęłam na chwilę oczy, mówiąc sobie w duchu, że nie będę przez niego płakać.
Oczywiście, stało się na odwrót. Byłam zupełnie rozbita i przygnębiona wydarzeniami z ostatnich kilku godzin. Ogarnęłam się i zeszłam do Bartka, usiadłam w fotelu.
-Chcesz jechać do szkoły ? - zapytał
-Niee - kiwnęłam przecząco głową
Bartek położył rękę na moim kolanie i znacząco kiwnął głową, znaczyło to tyle że zabiera mnie do siebie bo mamy jeszcze coś wyjaśniać. Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu.
-To co ja zaparzę kawe tak ? - uśmiechnął się
-A ja wezmę prysznic - klepnęłam go w ramię
Weszłam do łazienki i zaczęłam się rozbierać, mając nadzieję, że prysznic mi pomoże i gorąca woda rozluźni me obolałe ciało, oraz ukoi nerwy. Żałowałam, że nie miałam żadnych ubrań na przebranie, ale o to postanowiłam martwić się później.
Weszłam pod prysznic i przymknęłam zaczerwienione, opuchnięte oczy, pozwalając, by strumień przyjemnego ciepła chociaż na chwilę wyrzucił wszystkie myśli i wspomnienia z mojego umysłu.
Nie wiem ile czasu stałam pod wodą, starając się zrelaksować, ale w końcu uznałam, że to rzeczywiście trochę mi pomogło. Musiałam jakoś dojść do siebie i przestać się użalać.
Musiałam zacząć jasno myśleć. Wychodząc spod prysznica, złapałam za biały, puchowy i przyjemnie pachnący ręcznik, po czym szybko się nim owinęłam, by utracić jak najmniej ciepła.
Przez chwilę stałam przed lekko zaparowanym lustrem, znowu wpatrując się w swoje odbicie. Wyglądałam lepiej z kolorkami na policzkach i bez smug rozmazanego makijażu na skórze.
Wyszłam z łazienki, dalej będąc jedynie owiniętą w ręcznik
-jedyne co Ci mogę zaproponować to moja koszulka - uśmiechnął się podając mi koszulkę
-idealnie - wzięłam ją od niego
-ale z Ciebie gapa - zaczął się śmiać
-co ? - zapytałam
- masz jeszcze troszkę szamponu na twarzy - podszedł do mnie
- gdzie ? - zaczęłam energicznie wycierać całą twarz
- o tu - powiedział i delikatnie musnął mój policzek palcem
piątek, 18 kwietnia 2014
Rozdział 11
-jesteś pewna ? - zapytała
-no tak, nie chce ryzykować, zbyt wiele mogę stracić
-więc co zamierzasz ?
-muszę go unikać chociaż przez kilka dni, nie mogę dopuścić żeby zaczął się domyślać
-a jeżeli on czuje to samo ?
-kto ? Że niby Bartek do mnie ? Proszę Cie, to niemożliwe
-czemu niemożliwe ?
-bo...nie i koniec, poza tym już skończmy ten temat
- dobra, to może jakiś spacer ? Albo gdzieś pojedziemy, co ? Zapomnisz na chwile
-nie mam ochoty - usiadłam na łóżku
-to obejrzymy może jakiś film ? 3 metry nad niebem - uśmiechnęła się
- o nieee tylko nie o miłości, nie chce ryczeć znowu to ja już wole ten spacer - powiedziałam wstając z łóżka
-oj Daria Daria - spojrzała na mnie
- no co ? - spytałam szukając czegoś do przebrania
-no nic nic lubię Cie w takim stanie - wzięła mój telefon
-w jakim stanie ? - spojrzałam na nią
-w stanie zakochania
-nie jestem wcale zakochana - odwróciłam spojrzenie
-jesteś zawsze tak robisz jak coś jest na rzeczy - uśmiechnęła się
-jak robię ? - zapytałam wkładając bluzę
-no właśnie tak - uśmiechnęła się jeszcze bardziej
-gdyby ktoś mnie spytał: Czemu właśnie On? Nie znałabym odpowiedzi.
-ciężko znaleźć odpowiedź, po prostu serce go wybrało i koniec
-tylko powiedz mi czemu przez tak długi czas nie zauważyłam, że on jest dla mnie kimś więcej - usiadłam obok niej
-czasami tak jest że ludzie żyją obok siebie latami i nie potrafią dostrzec że są dla siebie stworzeni
-albo czasami poznają się i już po kilku dniach wiedzą że są dla siebie, prawda ? - oparłam głowę na jej ramieniu
-tak i wiesz dziękuję Ci za niego
-przecież ja z tym nie mam nic wspólnego, to Bartek was poznał
-ale ja wiem że ty też maczałaś w tym palce \
-nie na prawdę uwierz tym razem nic w niczym nie maczałam - zaśmiałam się
-mimo wszystko Ci dziękuję - objęła mnie
Z objęcia wyrwał nas telefon Kamili spojrzałyśmy na wyświetlacz ,,Misiek"
-no proszę proszę ten to ma wyczucie czasu - uśmiechnęłam się
-oddzwonie do niego później - zobaczyłam radość w jej oczach
-odbierz - powiedziałam
-nie, teraz jestem dla Ciebie - odpowiedziała
-odbierz w tej chwili - powiedziałam stanowczo
- no dobrze - odpowiedziała i posłusznie wykonała polecenie
Patrzyłam na nią jaka jest szczęśliwa, jak na samą myśl o nim się uśmiecha, jak w jej oczach pojawiają się iskierki, Kamila schowała telefon do kieszeni.
-no jedź jedź - spojrzałam na przyjaciółkę
-Daria powiedziałam że teraz mój czas jest dla Ciebie
-plany się zmieniły, postanowiłam powiedzieć Bartkowi, trudno, nie potrafię go oszukiwać że nic do niego nie czuję skoro to uczucie aż rozwala mnie od środka - powiedziałam biorąc telefon i wybierając jego numer.
-powodzenia - powiedziała całując mnie w policzek i wychodząc
-no w końcu, co się z Tobą działo ? pisałem do Ciebie, czemu nawet nie odpisałaś ? - zaczął Bartek
-musimy porozmawiać, mogę przyjechać ? - spytałam
-tak, też muszę z Tobą porozmawiać, czekam - powiedział
-będę za pół godziny - powiedziałam rozłączając się
Całą drogę planowałam co mu powiem, jak to będzie wyglądać, nerwy mnie zjadały, no trudno, ale on też chce ze mną porozmawiać, może on też zauważył że łączy nas coś więcej niż tylko przyjaźń.
Stając pod jego domem, podchodząc do drzwi słyszałam kołatanie mojego serca, czułam się tak jakby zaraz miało przebić mi się przez ciało.
-no jesteś, wchodź - powiedział otwierając
- Bartek, muszę Ci coś powiedzieć - zaczęłam
-tak, ja Tobie też, słuchaj to dziwne ale poznałem dziewczynę, jest idealna nawet nie wiedziałem że mogę się zakochać - zaczął mówić uradowany
Stałam wpatrzona w niego, czułam jak łzy napływają mi do oczu, powoli docierały do mnie jego słowa
-to wspaniale - szepnęłam
-co się stało ? - złapał mnie w ramionach
-złamałeś mi serce - lekko się uśmiechnęłam
-nie chciałem złamać ci serca…- spojrzał na mnie
- a ja nie chciałam się w tobie zakochać, ale wszyscy popełniamy błędy.- skierowałam się do wyjścia
-co się stało ? - złapał mnie za rękę
-nie rozumiesz ? - zapytałam
-ale czego nie rozumiem ? co chciałaś mi powiedzieć ?
-nie nic chciałam Ci tylko powiedzieć że nigdy nie wierzyłam w ‚miłość od pierwszego wejrzenia’… cóż, dopóki nie zobaczyłam Ciebie.
-nie mówisz serio
-no oczywiście, że nie , żartuje przecież, chciałam Cię tylko zaprosić we wtorek na mecz - uśmiechnęłam się
-a mogę kogoś zabrać ? - uśmiechnął się
-oczywiście - spojrzałam na niego
-to co kawa, herbata ?
-chętnie ale muszę uciekać, bo miałam jeszcze odwiedzić kogoś ważnego
- rozumiem, to co do wtorku, tak ? - powiedział całując mój policzek
-tak - powiedziałam mrużąc oczy
Kiedy wyszłam, oparłam się plecami o drzwi i wtedy na spokojnie mogłam zacząć płakać, tak po prostu całą drogę do domu odwadniałam się po trochę, trochę też połamało mi się serce, ale nadal go kochałam tylko teraz tymi połamanymi częściami..
Weszłam do domu przebrałam się i usiadłam na łóżku i tak siedząc w piżamie myślałam co by było gdybym była idealna
-no tak, nie chce ryzykować, zbyt wiele mogę stracić
-więc co zamierzasz ?
-muszę go unikać chociaż przez kilka dni, nie mogę dopuścić żeby zaczął się domyślać
-a jeżeli on czuje to samo ?
-kto ? Że niby Bartek do mnie ? Proszę Cie, to niemożliwe
-czemu niemożliwe ?
-bo...nie i koniec, poza tym już skończmy ten temat
- dobra, to może jakiś spacer ? Albo gdzieś pojedziemy, co ? Zapomnisz na chwile
-nie mam ochoty - usiadłam na łóżku
-to obejrzymy może jakiś film ? 3 metry nad niebem - uśmiechnęła się
- o nieee tylko nie o miłości, nie chce ryczeć znowu to ja już wole ten spacer - powiedziałam wstając z łóżka
-oj Daria Daria - spojrzała na mnie
- no co ? - spytałam szukając czegoś do przebrania
-no nic nic lubię Cie w takim stanie - wzięła mój telefon
-w jakim stanie ? - spojrzałam na nią
-w stanie zakochania
-nie jestem wcale zakochana - odwróciłam spojrzenie
-jesteś zawsze tak robisz jak coś jest na rzeczy - uśmiechnęła się
-jak robię ? - zapytałam wkładając bluzę
-no właśnie tak - uśmiechnęła się jeszcze bardziej
-gdyby ktoś mnie spytał: Czemu właśnie On? Nie znałabym odpowiedzi.
-ciężko znaleźć odpowiedź, po prostu serce go wybrało i koniec
-tylko powiedz mi czemu przez tak długi czas nie zauważyłam, że on jest dla mnie kimś więcej - usiadłam obok niej
-czasami tak jest że ludzie żyją obok siebie latami i nie potrafią dostrzec że są dla siebie stworzeni
-albo czasami poznają się i już po kilku dniach wiedzą że są dla siebie, prawda ? - oparłam głowę na jej ramieniu
-tak i wiesz dziękuję Ci za niego
-przecież ja z tym nie mam nic wspólnego, to Bartek was poznał
-ale ja wiem że ty też maczałaś w tym palce \
-nie na prawdę uwierz tym razem nic w niczym nie maczałam - zaśmiałam się
-mimo wszystko Ci dziękuję - objęła mnie
Z objęcia wyrwał nas telefon Kamili spojrzałyśmy na wyświetlacz ,,Misiek"
-no proszę proszę ten to ma wyczucie czasu - uśmiechnęłam się
-oddzwonie do niego później - zobaczyłam radość w jej oczach
-odbierz - powiedziałam
-nie, teraz jestem dla Ciebie - odpowiedziała
-odbierz w tej chwili - powiedziałam stanowczo
- no dobrze - odpowiedziała i posłusznie wykonała polecenie
Patrzyłam na nią jaka jest szczęśliwa, jak na samą myśl o nim się uśmiecha, jak w jej oczach pojawiają się iskierki, Kamila schowała telefon do kieszeni.
-no jedź jedź - spojrzałam na przyjaciółkę
-Daria powiedziałam że teraz mój czas jest dla Ciebie
-plany się zmieniły, postanowiłam powiedzieć Bartkowi, trudno, nie potrafię go oszukiwać że nic do niego nie czuję skoro to uczucie aż rozwala mnie od środka - powiedziałam biorąc telefon i wybierając jego numer.
-powodzenia - powiedziała całując mnie w policzek i wychodząc
-no w końcu, co się z Tobą działo ? pisałem do Ciebie, czemu nawet nie odpisałaś ? - zaczął Bartek
-musimy porozmawiać, mogę przyjechać ? - spytałam
-tak, też muszę z Tobą porozmawiać, czekam - powiedział
-będę za pół godziny - powiedziałam rozłączając się
Całą drogę planowałam co mu powiem, jak to będzie wyglądać, nerwy mnie zjadały, no trudno, ale on też chce ze mną porozmawiać, może on też zauważył że łączy nas coś więcej niż tylko przyjaźń.
Stając pod jego domem, podchodząc do drzwi słyszałam kołatanie mojego serca, czułam się tak jakby zaraz miało przebić mi się przez ciało.
-no jesteś, wchodź - powiedział otwierając
- Bartek, muszę Ci coś powiedzieć - zaczęłam
-tak, ja Tobie też, słuchaj to dziwne ale poznałem dziewczynę, jest idealna nawet nie wiedziałem że mogę się zakochać - zaczął mówić uradowany
Stałam wpatrzona w niego, czułam jak łzy napływają mi do oczu, powoli docierały do mnie jego słowa
-to wspaniale - szepnęłam
-co się stało ? - złapał mnie w ramionach
-złamałeś mi serce - lekko się uśmiechnęłam
-nie chciałem złamać ci serca…- spojrzał na mnie
- a ja nie chciałam się w tobie zakochać, ale wszyscy popełniamy błędy.- skierowałam się do wyjścia
-co się stało ? - złapał mnie za rękę
-nie rozumiesz ? - zapytałam
-ale czego nie rozumiem ? co chciałaś mi powiedzieć ?
-nie nic chciałam Ci tylko powiedzieć że nigdy nie wierzyłam w ‚miłość od pierwszego wejrzenia’… cóż, dopóki nie zobaczyłam Ciebie.
-nie mówisz serio
-no oczywiście, że nie , żartuje przecież, chciałam Cię tylko zaprosić we wtorek na mecz - uśmiechnęłam się
-a mogę kogoś zabrać ? - uśmiechnął się
-oczywiście - spojrzałam na niego
-to co kawa, herbata ?
-chętnie ale muszę uciekać, bo miałam jeszcze odwiedzić kogoś ważnego
- rozumiem, to co do wtorku, tak ? - powiedział całując mój policzek
-tak - powiedziałam mrużąc oczy
Kiedy wyszłam, oparłam się plecami o drzwi i wtedy na spokojnie mogłam zacząć płakać, tak po prostu całą drogę do domu odwadniałam się po trochę, trochę też połamało mi się serce, ale nadal go kochałam tylko teraz tymi połamanymi częściami..
Weszłam do domu przebrałam się i usiadłam na łóżku i tak siedząc w piżamie myślałam co by było gdybym była idealna
czwartek, 10 kwietnia 2014
Rozdział 10
-hej hej nie spóźniliśmy się ? - zapytał Winiarski
-nie no, jesteście w samą porę - spojrzałam na nich
-to co ? Wchodzimy do środka ? - zaproponowała Kamila
-tak, my zaraz do was dołączymy - uśmiechnął się Bartek
-nie ma potrzeby, możemy iść z nimi - ruszyłam w kierunku drzwi
-jednak dołączymy chwile później - poczułam jego rękę na moim nadgarstku
-to zaczekamy w środku - Michał otworzył drzwi przed Kamilą i oboje zniknęli
-Bartek no daj spokój, chodź - powiedziałam
-dobrze, ale najpierw musimy coś dokończyć
- co dokończyć?
-to co nam przerwano
-nie, to nic ważnego
-na pewno ? - spojrzał podejrzanie
-tak, poza tym kiedyś jeszcze Ci o tym powiem
-na pewno ? - powtórzył
-tak kiedyś na pewno - szepnęłam
-co ?
-chodźmy już, proszę - spojrzałam na niego
On tylko objął mnie swoim ramieniem i skierowaliśmy się do naszych przyjaciół, którzy jak widać doskonale czuli się w swoim towarzystwie.
-to co przeszkadzamy im czy od razu się zmywamy ? - uśmiechnął się
- w sumie moglibyśmy ich zostawić, ale jestem głodna
-zawsze możemy jechać do domu i zamówić pizze
-w sumie tak, ale może tu mają coś lepszego niż pizza - rozejrzałam się wokół
-to możemy zamówić coś innego, to jak ?
Jedyne o czym teraz marzyłam to zostać z nim sam na sam, wiedziałam że to nie jest dobry pomysł, na pewno nie teraz, nie teraz kiedy poczułam te dziwne uczucie do Bartka, w sumie nie wiem czy ...
-ileż można na was czekać ? - Kama podeszła do nas i złapała nas za ręce
-na nas ? no chyba nawet całe życie, prawda ? - uśmiechnęłam się do niej
- no oczywiście, całe życie a nawet jeden dzień dłużej - odpowiedziała
- już sobie tyle nie słodźcie - wtrącił Bartek
- niby dlaczego ? - spojrzałam na niego
-bo tak - uśmiechnął się
-bo tak ? i to jest Twoja odpowiedź na wszystko tak ? - kontynuowałam
-no na wszystko nie ale na większość tak
-dobra, dobra chodźcie - Kama udała się w kierunku stolika a my posłusznie ruszyliśmy za nią.
Usiedliśmy do stolika zamówiliśmy jedzenie, po czym rozmawialiśmy, nawet nie wiem kiedy ten czas minął, spojrzałam na zegarek, który wskazywał 23
-miło się rozmawia, ale ja się będę zbierać - wstałam z miejsca i zaczęłam zbierać swoje rzeczy
-tak, ja też będę się zbierać - Kamila również odeszła od stolika
- to co ? odwieziemy was - zaproponował Michał
-dzięki, ale ja się przejde, dobrze mi to zrobi po tym całym dniu - powiedziałam
- no daj spokój, na pewno nie puszcze Cie o tej godzinie samej, zapomnij - powiedział Bartek
-przestań, nic mi się nie stanie
-nie Daria, Bartek ma racje jest już późno, nie powinnaś o tej godzinie chodzić sama - dodała Kama
-tak poza tym mamy po drodze - uśmiechnął się Michał
- no tak nawet bardzo po drodze - odwzajemniłam uśmiech
-nie no nie ma sensu żebyście się później wracali, ja ją odwiozę i tak jadę w tamtym kierunku - powiedział Bartek ubierając kurtkę.
-po co jedziesz w tamtym kierunku ? - zapytałam
-mam ważną sprawę do załatwienia to przy okazji Cię odwiozę - uśmiechnął się
-no dobrze, skoro tak
Wyszliśmy na zewnątrz, noc mimo chłodu była piękna, gwieździste niebo oświetlało wszystko wokół, pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i udaliśmy się do samochodu Bartka, nawet nie wiem kiedy minęła mi droga powrotna, zmęczenie dawało się we znaki.
Kiedy dotarliśmy na miejsce
-dziękuję - powiedziałam
-nie ma za co, to tylko odwiezienie - uśmiechnął się
-tak, ale ja Ci dziękuję za wszystko
-za co znowu ?
-za wszystko za cały dzisiejszy dzień za to że jesteś - spojrzałam na niego
Bartek nachylił się i pocałował moje czoło, lubiłam kiedy tak robił czułam się wtedy taka bezpieczna.
-dobrze, jedź miałeś załatwić jakąś ważną sprawę
- już załatwiłem
-jak to ?
-dotarłaś bezpiecznie do domu i to jest dla mnie najważniejsze
-dobranoc - przytuliłam go na pożegnanie
-dobranoc - zacisnął jak zawsze mocniej swoje ramiona.
Weszłam do środka, skierowałam sie do mojego pokoju, zamknęłam drzwi i oparłam się o nie plecami, stałam tak chwilę po czym położyłam się na łóżko i znowu zaczęła się ta cholerna walka między tym co jest a tym co bym chciała, tym co powinnam a tym co czuje...
Usłyszałam dźwięk telefonu, spojrzałam na niego i odwróciłam ekranem do dołu, schowałam twarz w poduszke, niestety dźwięk rozległ się po raz drugi.
Ponownie spojrzałam na telefon 3 wiadomości, spojrzałam kolejny raz, 10:30. Tyle spałam, a nadal czuje się beznadziejnie, na szczęście dzisiaj niedziela i można spokojnie poleniuchować cały dzień.
Dzisiaj nie ma mnie dla nikogo. Nie zdąrzyłam dokończyć moich myśli kiedy odczytałam wiadomość od Bartka, chciał się spotkać. Teraz muszę zrobić wszystko żeby tylko ograniczyć chwilowo nasze kontakty, dopóki moje serce nie oswoi się z myślą że on jest moim przyjacielem, tylko przyjacielem i tak musi pozostać.
Odpisałam że jestem przeziębiona i nie dam rady nigdzie wyjść, dzisiejszy dzień spędze w łóżku wygrzewając się, niestety to wszystko mnie dręczyło, więc zadzwoniłam do Kamili
- no jak tam ? - zapytała roześmiana jak to ona
-beznadziejnie - powiedziałam
-będę za 30 minut - rozłączyła się zanim zdążyłam coś odpowiedzieć.
Sprawdzałam wszystkie portale w oczekiwaniu na Kame, kiedy dotarła do mnie od razu
-co jest ? - spytała od progu
-Bartek - powiedziałam
-jezu... co z nim ? usiadła obok
-no właśnie z nim wszystko dobrze nawet aż za bardzo
-więc o co chodzi ?
-nie wiem.... niby widujemy się codziennie, rozmawiamy, kurde przyjaźnimy ale ostatnio poczułam że -zaczęłam
- że ? - przerwała mi
-że chyba przestałam myśleć o nim jak o przyjacielu
-kochasz go ?
-do tej pory myślałam że tylko jako przyjaciela ale to mnie przerasta
-co Cie przerasta ?
-to że on jest idealny, jest wspaniały, troszczy się, opiekuje, jest zawsze kiedy go potrzebuje
-to jaki problem ?
-że tylko w przyjaźni to może funkcjonować
-czemu niby ?
-bo miłość niszczy przyjaźń a chce żeby był zawsze moim przyjacielem
-przecież wasz związek też może tak wyglądać, wszystko zależy od was
-nie, ja muszę po prostu zaakceptować to i zacząć myśleć tak jak kiedyś nie mogę pozwolić żeby coś się zmieniło, poza tym nigdy nie powiem mu co czuje
-nie no, jesteście w samą porę - spojrzałam na nich
-to co ? Wchodzimy do środka ? - zaproponowała Kamila
-tak, my zaraz do was dołączymy - uśmiechnął się Bartek
-nie ma potrzeby, możemy iść z nimi - ruszyłam w kierunku drzwi
-jednak dołączymy chwile później - poczułam jego rękę na moim nadgarstku
-to zaczekamy w środku - Michał otworzył drzwi przed Kamilą i oboje zniknęli
-Bartek no daj spokój, chodź - powiedziałam
-dobrze, ale najpierw musimy coś dokończyć
- co dokończyć?
-to co nam przerwano
-nie, to nic ważnego
-na pewno ? - spojrzał podejrzanie
-tak, poza tym kiedyś jeszcze Ci o tym powiem
-na pewno ? - powtórzył
-tak kiedyś na pewno - szepnęłam
-co ?
-chodźmy już, proszę - spojrzałam na niego
On tylko objął mnie swoim ramieniem i skierowaliśmy się do naszych przyjaciół, którzy jak widać doskonale czuli się w swoim towarzystwie.
-to co przeszkadzamy im czy od razu się zmywamy ? - uśmiechnął się
- w sumie moglibyśmy ich zostawić, ale jestem głodna
-zawsze możemy jechać do domu i zamówić pizze
-w sumie tak, ale może tu mają coś lepszego niż pizza - rozejrzałam się wokół
-to możemy zamówić coś innego, to jak ?
Jedyne o czym teraz marzyłam to zostać z nim sam na sam, wiedziałam że to nie jest dobry pomysł, na pewno nie teraz, nie teraz kiedy poczułam te dziwne uczucie do Bartka, w sumie nie wiem czy ...
-ileż można na was czekać ? - Kama podeszła do nas i złapała nas za ręce
-na nas ? no chyba nawet całe życie, prawda ? - uśmiechnęłam się do niej
- no oczywiście, całe życie a nawet jeden dzień dłużej - odpowiedziała
- już sobie tyle nie słodźcie - wtrącił Bartek
- niby dlaczego ? - spojrzałam na niego
-bo tak - uśmiechnął się
-bo tak ? i to jest Twoja odpowiedź na wszystko tak ? - kontynuowałam
-no na wszystko nie ale na większość tak
-dobra, dobra chodźcie - Kama udała się w kierunku stolika a my posłusznie ruszyliśmy za nią.
Usiedliśmy do stolika zamówiliśmy jedzenie, po czym rozmawialiśmy, nawet nie wiem kiedy ten czas minął, spojrzałam na zegarek, który wskazywał 23
-miło się rozmawia, ale ja się będę zbierać - wstałam z miejsca i zaczęłam zbierać swoje rzeczy
-tak, ja też będę się zbierać - Kamila również odeszła od stolika
- to co ? odwieziemy was - zaproponował Michał
-dzięki, ale ja się przejde, dobrze mi to zrobi po tym całym dniu - powiedziałam
- no daj spokój, na pewno nie puszcze Cie o tej godzinie samej, zapomnij - powiedział Bartek
-przestań, nic mi się nie stanie
-nie Daria, Bartek ma racje jest już późno, nie powinnaś o tej godzinie chodzić sama - dodała Kama
-tak poza tym mamy po drodze - uśmiechnął się Michał
- no tak nawet bardzo po drodze - odwzajemniłam uśmiech
-nie no nie ma sensu żebyście się później wracali, ja ją odwiozę i tak jadę w tamtym kierunku - powiedział Bartek ubierając kurtkę.
-po co jedziesz w tamtym kierunku ? - zapytałam
-mam ważną sprawę do załatwienia to przy okazji Cię odwiozę - uśmiechnął się
-no dobrze, skoro tak
Wyszliśmy na zewnątrz, noc mimo chłodu była piękna, gwieździste niebo oświetlało wszystko wokół, pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i udaliśmy się do samochodu Bartka, nawet nie wiem kiedy minęła mi droga powrotna, zmęczenie dawało się we znaki.
Kiedy dotarliśmy na miejsce
-dziękuję - powiedziałam
-nie ma za co, to tylko odwiezienie - uśmiechnął się
-tak, ale ja Ci dziękuję za wszystko
-za co znowu ?
-za wszystko za cały dzisiejszy dzień za to że jesteś - spojrzałam na niego
Bartek nachylił się i pocałował moje czoło, lubiłam kiedy tak robił czułam się wtedy taka bezpieczna.
-dobrze, jedź miałeś załatwić jakąś ważną sprawę
- już załatwiłem
-jak to ?
-dotarłaś bezpiecznie do domu i to jest dla mnie najważniejsze
-dobranoc - przytuliłam go na pożegnanie
-dobranoc - zacisnął jak zawsze mocniej swoje ramiona.
Weszłam do środka, skierowałam sie do mojego pokoju, zamknęłam drzwi i oparłam się o nie plecami, stałam tak chwilę po czym położyłam się na łóżko i znowu zaczęła się ta cholerna walka między tym co jest a tym co bym chciała, tym co powinnam a tym co czuje...
Usłyszałam dźwięk telefonu, spojrzałam na niego i odwróciłam ekranem do dołu, schowałam twarz w poduszke, niestety dźwięk rozległ się po raz drugi.
Ponownie spojrzałam na telefon 3 wiadomości, spojrzałam kolejny raz, 10:30. Tyle spałam, a nadal czuje się beznadziejnie, na szczęście dzisiaj niedziela i można spokojnie poleniuchować cały dzień.
Dzisiaj nie ma mnie dla nikogo. Nie zdąrzyłam dokończyć moich myśli kiedy odczytałam wiadomość od Bartka, chciał się spotkać. Teraz muszę zrobić wszystko żeby tylko ograniczyć chwilowo nasze kontakty, dopóki moje serce nie oswoi się z myślą że on jest moim przyjacielem, tylko przyjacielem i tak musi pozostać.
Odpisałam że jestem przeziębiona i nie dam rady nigdzie wyjść, dzisiejszy dzień spędze w łóżku wygrzewając się, niestety to wszystko mnie dręczyło, więc zadzwoniłam do Kamili
- no jak tam ? - zapytała roześmiana jak to ona
-beznadziejnie - powiedziałam
-będę za 30 minut - rozłączyła się zanim zdążyłam coś odpowiedzieć.
Sprawdzałam wszystkie portale w oczekiwaniu na Kame, kiedy dotarła do mnie od razu
-co jest ? - spytała od progu
-Bartek - powiedziałam
-jezu... co z nim ? usiadła obok
-no właśnie z nim wszystko dobrze nawet aż za bardzo
-więc o co chodzi ?
-nie wiem.... niby widujemy się codziennie, rozmawiamy, kurde przyjaźnimy ale ostatnio poczułam że -zaczęłam
- że ? - przerwała mi
-że chyba przestałam myśleć o nim jak o przyjacielu
-kochasz go ?
-do tej pory myślałam że tylko jako przyjaciela ale to mnie przerasta
-co Cie przerasta ?
-to że on jest idealny, jest wspaniały, troszczy się, opiekuje, jest zawsze kiedy go potrzebuje
-to jaki problem ?
-że tylko w przyjaźni to może funkcjonować
-czemu niby ?
-bo miłość niszczy przyjaźń a chce żeby był zawsze moim przyjacielem
-przecież wasz związek też może tak wyglądać, wszystko zależy od was
-nie, ja muszę po prostu zaakceptować to i zacząć myśleć tak jak kiedyś nie mogę pozwolić żeby coś się zmieniło, poza tym nigdy nie powiem mu co czuje
sobota, 15 marca 2014
Rozdział 9
-no nic nic, jak zawsze nic nie zrobiłeś - spojrzałam na niego
-oj już nie czepiaj się - podszedł do mnie
- ja się nie czepiam, wiesz - otworzyłam drzwi
-to dobrze, chodź wypijemy kawę i jedziemy - skierowaliśmy się w stronę kuchni
-gdzie jedziemy ?
-zobaczysz - usiadł naprzeciw mnie
-proszę Cię, mam wolną sobotę, jestem zmęczona po meczu, chce odpocząć - zaczęłam mówić
- już skończyłaś ? - przerwał mi
-skończyłam
-jesteśmy przyjaciółmi?
- co to za pytanie? Oczywiście, że tak
-więc, jako przyjaciel chce spędzić z Tobą trochę czasu
-ale przecież cały czas spędzamy go razem, wczoraj cały dzień i nawet noc
-dobrze jeszcze dzisiaj spędzimy dzień razem i dam Ci trochę spokoju
-ale, Bartek...- zaczęłam
-nie nie ma żadnego ale, zaufaj mi, dobrze ? - powiedział stanowczym głosem
-dobrze
Wypiliśmy wspólnie kawę po czym ruszyliśmy w drogę, ku mojemu zaskoczeniu kierowaliśmy się na Rzeszów.
Myślałam o co może chodzić, czyżby trening z pasiakami ? nie no przecież wie że jeszcze wszystko mnie boli po wczorajszym meczu i nie nadaje się dzisiaj na żaden wysiłek.
Patrzyłam na niego podejrzliwie ale on tylko uśmiechał się najwyraźniej zadowolony z tego co zaplanował.
-już jesteśmy na miejscu - powiedział parkując samochód
-mhm Rzeszów - spojrzałam na niego
-a no Rzeszów, piękne miasto
- piękne, tylko jeszcze mi powiedz co będziemy robić w tym Rzeszowie
-a zobaczysz, wszystko w swoim czasie
Poszliśmy na rynek, zajęliśmy ławke, wtedy Bartek spojrzał i zapytał
-pamiętasz ?
-co pamiętam ? Z Rzeszowem mam wiele wspomnień - uśmiechnęłam się
-dokładnie 2 lata temu w tym miejscu stratował Cie 2-u metrowy siatkarz, nawet nie przeprosił a później .... - zaczął
-...zaprosił mnie na kawe i ciastko - dokończyłam
- później wymieniliśmy się numerami, spacer i kino - spojrzał przed siebie
-to brzmi jak z jakiejś komedii romantycznej
-jakie to były fajne czasy
-a co teraz są złe? - zmarszczyłam brwi
- nie no, ale wtedy mieliśmy więcej czasu dla siebie
-co ty masz z tym czasem ?
-wiesz jestem już dorosłym facetem, czas się ustatkować
- żona dziecko i te sprawy, tak ?
-na dobry początek dziewczyna - uśmiechnął się
- więc jaki problem ?
- ciężko znaleźć kogoś kto pokocha z wadami
- przecież Ty nie masz żadnych wad
- każdy człowiek ma, nawet ja
- no dobra ale jedna, dwie czy ewentualnie siedem to nic przy Twoich zaletach, po prostu nie trafiłeś jeszcze na tą odpowiednią
-w dzisiejszych czasach problemem jest znaleźć kogoś odpowiedniego
- trzeba mieć wiele szczęścia, albo masz przyjaźń albo miłość
-idealnie, że mamy siebie
-idealnie idealnie, szkoda tylko że zapomniałam o rocznicy
-w tym związku ja pamiętam o takich sprawach, zrozumiano ?
-dobrze
-a teraz idziemy - Bartek podał mi swoją rękę
Udaliśmy się do tej samej kawiarni co 2 lata temu, zamówiliśmy tą samą kawę i ciastko. Siedzieliśmy rozmawiając i obserwując ludzi na zewnątrz, później chodziliśmy po Rzeszowie, obeszlismy chyba wszystko co się dało
Na zakończenie dnia poszliśmy do kina....zamiast oglądać film patrzyłam na Bartka, znam go od 2 lat ale w życiu nie pomyślałabym że jeszcze potrafi mnie czymś tak pozytywnie zaskoczyć.
Kiedy wyszliśmy z seansu udaliśmy się do samochodu
- jak mogę Ci się odwdzięczyć ? - spojrzałam na niego
-badź już zawsze, to najlepsze co mnie w życiu spotkało - odwzajemnił spojrzenie
- Bartek, odpowiesz mi szczerze na jedno pytanie
- odpowiem szczerze na każde Twoje pytanie
- czy Ty... - zaczęłam
- czy ja co ? - uśmiechnął się
-yyy.. czy...
- ej, co jest ? Czy ja co ??
- czy ty coś... czy pomożesz mi z Kamą i Winiarem? - w ostatniej chwili zmieniłam swoje pytanie
- aaa...no tak.. pomogę, nawet mam pewien plan
- jaki ? - próbowałam ukryć nerwy
- zaprosimy ich dzisiaj na kolacje a później tradycyjnie się zmyjemy
- myślisz że się uda ?
-nam się zawsze udaje
-nam tak
-pamiętaj ludzie jak są sobie pisani to prędzej czy później i tak ze sobą będą - spojrzał na mnie
Po tych słowach i spojrzeniu nie mogłam się skupić, poczułam się dziwnie, wydawało mi się przez chwile że może my też jesteśmy sobie pisani....nie to głupie, zresztą to nawet nierealne, poza tym obiecaliśmy sobie, że nigdy nie zepsujemy naszej przyjaźni
-20 minut wstarczy ?
-co ? - spojrzałam na niego i uświadomiłam sobie że rozmawia przez telefon
On zasłonił moje usta i uśmiechnął się
-dobra, czekam - zakończył rozmowe
-z kim gadałeś ?
-jak to z kim ? Chodź nasza zakochana para będzie za jakieś 20 minut - wysiadł z samochodu i otworzył mi drzwi
-Bartek musze Ci o czymś powiedzieć
-dobrze, powiesz mi w kawiarni bo tu jest zimno
-chyba jednak wolę tu - oparłam się o samochód
-coś się stało ? - stanął bliżej
-nie, a właściwe tak, tylko nie wiem jak mam Ci to powiedzieć - błądziłam wzrokiem
-mam się bać ?
-nie, to ja się boję - spojrzałam w jego oczy
-spokojnie - uśmiechnął się delikatnie
-w sumie to trwa jakiś czas, ale dzisiaj zrozumiałam że....- w tym momencie rozległ się dźwięk telefonu Bartka
Spojrzeliśmy na siebie
- odbierz - szepnęłam
-to może poczekać ?
-odbierz - kiwnęłam twierdząco głową
Może to znak, żeby nic nie mówić na ten temat, może tak ma pozostać.
- musiałem wytłumaczyć im gdzie dokładnie jechać - powiedział chowając telefon do kieszeni
-rozumiem - lekko się uśmiechnęłam
-więc, teraz możesz mi powiedzieć o co chodzi
-chodźmy do tej kawiarni bo rzeczywiście zimno - ruszyłam w stronę budynku
-najpierw mi powiesz - złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie
-yyy... to nic takiego - spojrzałam na niego
- cała drżysz, to musi coś znaczyć
- po prostu mi zimno
- to od czego mnie masz ? - objął mnie a ja poczułam moje kołatanaie serca
Pierwszy raz w życiu poczułam się tak dziwnie przy nim, tak inaczej...
- więc, powiesz mi ?
-kiedyś napewno
-może jednak dzisiaj ?
- dobra - odsunęłam się od niego
- więc ?
- ja tak po prostu .... - zaczęłam ponownie
- czeeeść- usłyszeliśmy głos naszych przyjaciół
-oj już nie czepiaj się - podszedł do mnie
- ja się nie czepiam, wiesz - otworzyłam drzwi
-to dobrze, chodź wypijemy kawę i jedziemy - skierowaliśmy się w stronę kuchni
-gdzie jedziemy ?
-zobaczysz - usiadł naprzeciw mnie
-proszę Cię, mam wolną sobotę, jestem zmęczona po meczu, chce odpocząć - zaczęłam mówić
- już skończyłaś ? - przerwał mi
-skończyłam
-jesteśmy przyjaciółmi?
- co to za pytanie? Oczywiście, że tak
-więc, jako przyjaciel chce spędzić z Tobą trochę czasu
-ale przecież cały czas spędzamy go razem, wczoraj cały dzień i nawet noc
-dobrze jeszcze dzisiaj spędzimy dzień razem i dam Ci trochę spokoju
-ale, Bartek...- zaczęłam
-nie nie ma żadnego ale, zaufaj mi, dobrze ? - powiedział stanowczym głosem
-dobrze
Wypiliśmy wspólnie kawę po czym ruszyliśmy w drogę, ku mojemu zaskoczeniu kierowaliśmy się na Rzeszów.
Myślałam o co może chodzić, czyżby trening z pasiakami ? nie no przecież wie że jeszcze wszystko mnie boli po wczorajszym meczu i nie nadaje się dzisiaj na żaden wysiłek.
Patrzyłam na niego podejrzliwie ale on tylko uśmiechał się najwyraźniej zadowolony z tego co zaplanował.
-już jesteśmy na miejscu - powiedział parkując samochód
-mhm Rzeszów - spojrzałam na niego
-a no Rzeszów, piękne miasto
- piękne, tylko jeszcze mi powiedz co będziemy robić w tym Rzeszowie
-a zobaczysz, wszystko w swoim czasie
Poszliśmy na rynek, zajęliśmy ławke, wtedy Bartek spojrzał i zapytał
-pamiętasz ?
-co pamiętam ? Z Rzeszowem mam wiele wspomnień - uśmiechnęłam się
-dokładnie 2 lata temu w tym miejscu stratował Cie 2-u metrowy siatkarz, nawet nie przeprosił a później .... - zaczął
-...zaprosił mnie na kawe i ciastko - dokończyłam
- później wymieniliśmy się numerami, spacer i kino - spojrzał przed siebie
-to brzmi jak z jakiejś komedii romantycznej
-jakie to były fajne czasy
-a co teraz są złe? - zmarszczyłam brwi
- nie no, ale wtedy mieliśmy więcej czasu dla siebie
-co ty masz z tym czasem ?
-wiesz jestem już dorosłym facetem, czas się ustatkować
- żona dziecko i te sprawy, tak ?
-na dobry początek dziewczyna - uśmiechnął się
- więc jaki problem ?
- ciężko znaleźć kogoś kto pokocha z wadami
- przecież Ty nie masz żadnych wad
- każdy człowiek ma, nawet ja
- no dobra ale jedna, dwie czy ewentualnie siedem to nic przy Twoich zaletach, po prostu nie trafiłeś jeszcze na tą odpowiednią
-w dzisiejszych czasach problemem jest znaleźć kogoś odpowiedniego
- trzeba mieć wiele szczęścia, albo masz przyjaźń albo miłość
-idealnie, że mamy siebie
-idealnie idealnie, szkoda tylko że zapomniałam o rocznicy
-w tym związku ja pamiętam o takich sprawach, zrozumiano ?
-dobrze
-a teraz idziemy - Bartek podał mi swoją rękę
Udaliśmy się do tej samej kawiarni co 2 lata temu, zamówiliśmy tą samą kawę i ciastko. Siedzieliśmy rozmawiając i obserwując ludzi na zewnątrz, później chodziliśmy po Rzeszowie, obeszlismy chyba wszystko co się dało
Na zakończenie dnia poszliśmy do kina....zamiast oglądać film patrzyłam na Bartka, znam go od 2 lat ale w życiu nie pomyślałabym że jeszcze potrafi mnie czymś tak pozytywnie zaskoczyć.
Kiedy wyszliśmy z seansu udaliśmy się do samochodu
- jak mogę Ci się odwdzięczyć ? - spojrzałam na niego
-badź już zawsze, to najlepsze co mnie w życiu spotkało - odwzajemnił spojrzenie
- Bartek, odpowiesz mi szczerze na jedno pytanie
- odpowiem szczerze na każde Twoje pytanie
- czy Ty... - zaczęłam
- czy ja co ? - uśmiechnął się
-yyy.. czy...
- ej, co jest ? Czy ja co ??
- czy ty coś... czy pomożesz mi z Kamą i Winiarem? - w ostatniej chwili zmieniłam swoje pytanie
- aaa...no tak.. pomogę, nawet mam pewien plan
- jaki ? - próbowałam ukryć nerwy
- zaprosimy ich dzisiaj na kolacje a później tradycyjnie się zmyjemy
- myślisz że się uda ?
-nam się zawsze udaje
-nam tak
-pamiętaj ludzie jak są sobie pisani to prędzej czy później i tak ze sobą będą - spojrzał na mnie
Po tych słowach i spojrzeniu nie mogłam się skupić, poczułam się dziwnie, wydawało mi się przez chwile że może my też jesteśmy sobie pisani....nie to głupie, zresztą to nawet nierealne, poza tym obiecaliśmy sobie, że nigdy nie zepsujemy naszej przyjaźni
-20 minut wstarczy ?
-co ? - spojrzałam na niego i uświadomiłam sobie że rozmawia przez telefon
On zasłonił moje usta i uśmiechnął się
-dobra, czekam - zakończył rozmowe
-z kim gadałeś ?
-jak to z kim ? Chodź nasza zakochana para będzie za jakieś 20 minut - wysiadł z samochodu i otworzył mi drzwi
-Bartek musze Ci o czymś powiedzieć
-dobrze, powiesz mi w kawiarni bo tu jest zimno
-chyba jednak wolę tu - oparłam się o samochód
-coś się stało ? - stanął bliżej
-nie, a właściwe tak, tylko nie wiem jak mam Ci to powiedzieć - błądziłam wzrokiem
-mam się bać ?
-nie, to ja się boję - spojrzałam w jego oczy
-spokojnie - uśmiechnął się delikatnie
-w sumie to trwa jakiś czas, ale dzisiaj zrozumiałam że....- w tym momencie rozległ się dźwięk telefonu Bartka
Spojrzeliśmy na siebie
- odbierz - szepnęłam
-to może poczekać ?
-odbierz - kiwnęłam twierdząco głową
Może to znak, żeby nic nie mówić na ten temat, może tak ma pozostać.
- musiałem wytłumaczyć im gdzie dokładnie jechać - powiedział chowając telefon do kieszeni
-rozumiem - lekko się uśmiechnęłam
-więc, teraz możesz mi powiedzieć o co chodzi
-chodźmy do tej kawiarni bo rzeczywiście zimno - ruszyłam w stronę budynku
-najpierw mi powiesz - złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie
-yyy... to nic takiego - spojrzałam na niego
- cała drżysz, to musi coś znaczyć
- po prostu mi zimno
- to od czego mnie masz ? - objął mnie a ja poczułam moje kołatanaie serca
Pierwszy raz w życiu poczułam się tak dziwnie przy nim, tak inaczej...
- więc, powiesz mi ?
-kiedyś napewno
-może jednak dzisiaj ?
- dobra - odsunęłam się od niego
- więc ?
- ja tak po prostu .... - zaczęłam ponownie
- czeeeść- usłyszeliśmy głos naszych przyjaciół
sobota, 8 marca 2014
Rozdział 8
-dobra, zostawmy ten temat - powiedziałam
- oj a czemu ? - Kamila spojrzała w stronę trybun
-może lepiej skupić się na meczu ?
- może lepiej tak - znów skierowała na nich swój wzrok
- co to sie dzieje - zaśmiałam się pod nosem
- co się ma dziać ? - zdziwiła się
-ktoś tu chyba się zauroczł czy coś
-nie prawda - zaprzeczyła
- Winiar idzie ! - krzyknęłam
-gdzie ? - Kamila zaczęła szukać wzrokiem
-nie Kama, wcale Cie nie rusza pan Winiarski, skądże - skierowałam się w stronę trenera
-ej to nie sprawiedliwe - powiedziała podchodząc do nas
-co Kama jest niesprawiedliwe ? - do rozmowy dołączył Lotman
-życie moi drodzy, życie - powiedziałam
-ej, skupienie ! - krzyknął Kowal
-właśnie ze skupieniem będzie problem - uśmiechnęłam się
-jak to ? - zapytał
-nie nic dziewczyny żartują, prawda ? - wybronił nas Paul
-prawda, prawda - kiwnęłam głową
-wiec tak, wychodzimy na boisko, skupienie, precyzja, zaangażowanie i serducho, rozumiemy się ? - mówił Kowal
-tak jest ! - odpowiedzieliśmy zgodnie
Prezentacja zawodników, wyjściowe 6 i rozpoczynamy walke o wygraną najlepiej w 3 setach, ale sport bywa nieprzewidywalny a przeciwnik trudny.
Po zaciętym 2,5 godzinnym meczu jest 3:2 dla Resovii.
MVP: Paul Lotman nasz polski amerykanin. Nagroda w zupełności zasłużona.
Każdy z nas odczuł dzisiejszy mecz ale dopiero jutro wyjdzie z nas cały ból.
Kilka minut dla kibiców i można zbierać się do domu.
Wyszłyśmy przed halę, na zewnątrz czekał Winiar z Kurkiem.
-no gratulacje, to co może jakoś to uczcimy ? - Michał się uśmiechnął
-tak to jest dobry pomysł - odpowiedziała Kama
-no to chyba beze mnie, bawcie się dobrze ja idę na stację zaraz mam autobus - powiedziałam patrząc na telefon
-nie Daria noo nie daj się prosić chodź - nalegała Kamila
-na prawde,nie dam rady, ledwo żyje
-to chodź, odwioze Cię do domu, nie będziesz tłuc się autobusami - Bartek spojrzał na mnie
-nie ma potrzeby, idź z nimi, dam sobie rade
- Kamila z Michałem też dadzą sobie radę bez nas, prawda ? - Bartek puścił oko w moją stronę
-no pewnie, jedźcie, damy radę - widać spodobał im się ten pomysł
- to co ? Jedziemy ? - Bartek podał swoje ramie
- tak jedziemy - powiedziałam łapiąc go pod rękę
Wsiedliśmy do samochodu, Bartek włączył swoją ulubioną płyte i spojrzał na naszą parę która kierowała się w przeciwną stronę
-pięknie wyglądają - powiedział zadowolony Bartek
-plan wykonany - wystawiłam rękę
- w 100-u % - przystawił swoją rękę do mojej
Praktycznie całą drogę rozmawialiśmy o meczu i o swataniu naszych przyjaciół, kiedy dotarliśmy na miejsce Bartek zaproponował
-to co może jednak uczcimy zwycięstwo ?
-jedyne co mogę Ci zaproponować to tymbark o smaku jabłko-mięta - wysiadłam z samochodu
-może być
Weszliśmy do środka, Bartek od razu wszedł do mojego pokoju i położył się na łóżko
-nie za wygodnie Ci ? - spojrzałam na niego
- nie narzekam - położył ręce za głowe
-podsuń się - przesunęłam jego rękę
-chodź, połóż głowę na moim torsie, wtedy sie zmieścimy - pociągnął mnie za ręke
- cóż za kusząca propozycja - powiedziałam wykonując jego polecenie
Położyałm się obok niego, on gładził delikatnie moje włosy, a ja słuchałam jego bijącego serca. ... przez chwilę nie myślałam o niczym innym tylko cieszyłam się że mam takiego przyjaciela, teraz, tutaj, obok...później rozmawialiśmy tak jak kiedyś o wszystkim i o niczym
-ciekawe jak się bawią - pomyślał Kurek
-na pewno dobrze - poprawiłam głowę
-na pewno nie lepiej od nas - przycisnął mnie do siebie
-myślisz ? - zapytałam
- ja to wiem, która godzina ?
- dochodzi 2 - spojrzałam na zegar
-jejku pasowałoby już iść
- zostań jeszcze chwilke, posłuchamy naszej piosenki
Zdąrzyłam tylko usłyszeć
,,Some things we don't talk about
Rather do without and just hold the smile
Falling in and out of love
Ashamed and proud of, together all the while,,
Rano obudził mnie dźwięk telefonu, spojrzałam na wyświetlacz , nieodebrane połączenie od Kamili, położyłam telefon i przekręciłam się na drugą stronę, spojrzałam na okno , wtedy do pokoju wszedł Bartek.
- co Ty tu robisz ?
-a może jakieś dzień dobry czy coś ? - usiadł obok
- spaliśmy razem ? - usiadłam obok niego
-nie pamiętasz ? A było tak fajnie - objął mnie ramieniem
- co ? - odsunęłam się i spojrzałam na niego
-no zasnąłem przy piosence, obudziłem się niedawno - uśmiechnął się
- kawę może zrobie, napijesz się, prawda ? - podeszłam do drzwi
-a chętnie - w tym momencie po raz kolejny zadzwonił mój telefon
-zobacz kto dzwoni
-to Kamila
-odbierz i daj na głośnomówiący
-cześć, co nie odbierasz telefonu ? Zajęta Bartkiem byłaś ? - Kamila zaczęła swój natłok pytań
-cześć Kamila, zajęta jest do teraz - uśmiechnął się Kurek
-a to nie przeszkadzam, zadzwonie później - odpowiedziała zadowolona Kamila
-cześć - Kurek rozłączył połączenie
- Baaaaaartek... - spojrzałam na niego
-no co ? - wyszczerzył swoje zęby
- oj a czemu ? - Kamila spojrzała w stronę trybun
-może lepiej skupić się na meczu ?
- może lepiej tak - znów skierowała na nich swój wzrok
- co to sie dzieje - zaśmiałam się pod nosem
- co się ma dziać ? - zdziwiła się
-ktoś tu chyba się zauroczł czy coś
-nie prawda - zaprzeczyła
- Winiar idzie ! - krzyknęłam
-gdzie ? - Kamila zaczęła szukać wzrokiem
-nie Kama, wcale Cie nie rusza pan Winiarski, skądże - skierowałam się w stronę trenera
-ej to nie sprawiedliwe - powiedziała podchodząc do nas
-co Kama jest niesprawiedliwe ? - do rozmowy dołączył Lotman
-życie moi drodzy, życie - powiedziałam
-ej, skupienie ! - krzyknął Kowal
-właśnie ze skupieniem będzie problem - uśmiechnęłam się
-jak to ? - zapytał
-nie nic dziewczyny żartują, prawda ? - wybronił nas Paul
-prawda, prawda - kiwnęłam głową
-wiec tak, wychodzimy na boisko, skupienie, precyzja, zaangażowanie i serducho, rozumiemy się ? - mówił Kowal
-tak jest ! - odpowiedzieliśmy zgodnie
Prezentacja zawodników, wyjściowe 6 i rozpoczynamy walke o wygraną najlepiej w 3 setach, ale sport bywa nieprzewidywalny a przeciwnik trudny.
Po zaciętym 2,5 godzinnym meczu jest 3:2 dla Resovii.
MVP: Paul Lotman nasz polski amerykanin. Nagroda w zupełności zasłużona.
Każdy z nas odczuł dzisiejszy mecz ale dopiero jutro wyjdzie z nas cały ból.
Kilka minut dla kibiców i można zbierać się do domu.
Wyszłyśmy przed halę, na zewnątrz czekał Winiar z Kurkiem.
-no gratulacje, to co może jakoś to uczcimy ? - Michał się uśmiechnął
-tak to jest dobry pomysł - odpowiedziała Kama
-no to chyba beze mnie, bawcie się dobrze ja idę na stację zaraz mam autobus - powiedziałam patrząc na telefon
-nie Daria noo nie daj się prosić chodź - nalegała Kamila
-na prawde,nie dam rady, ledwo żyje
-to chodź, odwioze Cię do domu, nie będziesz tłuc się autobusami - Bartek spojrzał na mnie
-nie ma potrzeby, idź z nimi, dam sobie rade
- Kamila z Michałem też dadzą sobie radę bez nas, prawda ? - Bartek puścił oko w moją stronę
-no pewnie, jedźcie, damy radę - widać spodobał im się ten pomysł
- to co ? Jedziemy ? - Bartek podał swoje ramie
- tak jedziemy - powiedziałam łapiąc go pod rękę
Wsiedliśmy do samochodu, Bartek włączył swoją ulubioną płyte i spojrzał na naszą parę która kierowała się w przeciwną stronę
-pięknie wyglądają - powiedział zadowolony Bartek
-plan wykonany - wystawiłam rękę
- w 100-u % - przystawił swoją rękę do mojej
Praktycznie całą drogę rozmawialiśmy o meczu i o swataniu naszych przyjaciół, kiedy dotarliśmy na miejsce Bartek zaproponował
-to co może jednak uczcimy zwycięstwo ?
-jedyne co mogę Ci zaproponować to tymbark o smaku jabłko-mięta - wysiadłam z samochodu
-może być
Weszliśmy do środka, Bartek od razu wszedł do mojego pokoju i położył się na łóżko
-nie za wygodnie Ci ? - spojrzałam na niego
- nie narzekam - położył ręce za głowe
-podsuń się - przesunęłam jego rękę
-chodź, połóż głowę na moim torsie, wtedy sie zmieścimy - pociągnął mnie za ręke
- cóż za kusząca propozycja - powiedziałam wykonując jego polecenie
Położyałm się obok niego, on gładził delikatnie moje włosy, a ja słuchałam jego bijącego serca. ... przez chwilę nie myślałam o niczym innym tylko cieszyłam się że mam takiego przyjaciela, teraz, tutaj, obok...później rozmawialiśmy tak jak kiedyś o wszystkim i o niczym
-ciekawe jak się bawią - pomyślał Kurek
-na pewno dobrze - poprawiłam głowę
-na pewno nie lepiej od nas - przycisnął mnie do siebie
-myślisz ? - zapytałam
- ja to wiem, która godzina ?
- dochodzi 2 - spojrzałam na zegar
-jejku pasowałoby już iść
- zostań jeszcze chwilke, posłuchamy naszej piosenki
Zdąrzyłam tylko usłyszeć
,,Some things we don't talk about
Rather do without and just hold the smile
Falling in and out of love
Ashamed and proud of, together all the while,,
Rano obudził mnie dźwięk telefonu, spojrzałam na wyświetlacz , nieodebrane połączenie od Kamili, położyłam telefon i przekręciłam się na drugą stronę, spojrzałam na okno , wtedy do pokoju wszedł Bartek.
- co Ty tu robisz ?
-a może jakieś dzień dobry czy coś ? - usiadł obok
- spaliśmy razem ? - usiadłam obok niego
-nie pamiętasz ? A było tak fajnie - objął mnie ramieniem
- co ? - odsunęłam się i spojrzałam na niego
-no zasnąłem przy piosence, obudziłem się niedawno - uśmiechnął się
- kawę może zrobie, napijesz się, prawda ? - podeszłam do drzwi
-a chętnie - w tym momencie po raz kolejny zadzwonił mój telefon
-zobacz kto dzwoni
-to Kamila
-odbierz i daj na głośnomówiący
-cześć, co nie odbierasz telefonu ? Zajęta Bartkiem byłaś ? - Kamila zaczęła swój natłok pytań
-cześć Kamila, zajęta jest do teraz - uśmiechnął się Kurek
-a to nie przeszkadzam, zadzwonie później - odpowiedziała zadowolona Kamila
-cześć - Kurek rozłączył połączenie
- Baaaaaartek... - spojrzałam na niego
-no co ? - wyszczerzył swoje zęby
Subskrybuj:
Posty (Atom)