-jesteś pewna ? - zapytała
-no tak, nie chce ryzykować, zbyt wiele mogę stracić
-więc co zamierzasz ?
-muszę go unikać chociaż przez kilka dni, nie mogę dopuścić żeby zaczął się domyślać
-a jeżeli on czuje to samo ?
-kto ? Że niby Bartek do mnie ? Proszę Cie, to niemożliwe
-czemu niemożliwe ?
-bo...nie i koniec, poza tym już skończmy ten temat
- dobra, to może jakiś spacer ? Albo gdzieś pojedziemy, co ? Zapomnisz na chwile
-nie mam ochoty - usiadłam na łóżku
-to obejrzymy może jakiś film ? 3 metry nad niebem - uśmiechnęła się
- o nieee tylko nie o miłości, nie chce ryczeć znowu to ja już wole ten spacer - powiedziałam wstając z łóżka
-oj Daria Daria - spojrzała na mnie
- no co ? - spytałam szukając czegoś do przebrania
-no nic nic lubię Cie w takim stanie - wzięła mój telefon
-w jakim stanie ? - spojrzałam na nią
-w stanie zakochania
-nie jestem wcale zakochana - odwróciłam spojrzenie
-jesteś zawsze tak robisz jak coś jest na rzeczy - uśmiechnęła się
-jak robię ? - zapytałam wkładając bluzę
-no właśnie tak - uśmiechnęła się jeszcze bardziej
-gdyby ktoś mnie spytał: Czemu właśnie On? Nie znałabym odpowiedzi.
-ciężko znaleźć odpowiedź, po prostu serce go wybrało i koniec
-tylko powiedz mi czemu przez tak długi czas nie zauważyłam, że on jest dla mnie kimś więcej - usiadłam obok niej
-czasami tak jest że ludzie żyją obok siebie latami i nie potrafią dostrzec że są dla siebie stworzeni
-albo czasami poznają się i już po kilku dniach wiedzą że są dla siebie, prawda ? - oparłam głowę na jej ramieniu
-tak i wiesz dziękuję Ci za niego
-przecież ja z tym nie mam nic wspólnego, to Bartek was poznał
-ale ja wiem że ty też maczałaś w tym palce \
-nie na prawdę uwierz tym razem nic w niczym nie maczałam - zaśmiałam się
-mimo wszystko Ci dziękuję - objęła mnie
Z objęcia wyrwał nas telefon Kamili spojrzałyśmy na wyświetlacz ,,Misiek"
-no proszę proszę ten to ma wyczucie czasu - uśmiechnęłam się
-oddzwonie do niego później - zobaczyłam radość w jej oczach
-odbierz - powiedziałam
-nie, teraz jestem dla Ciebie - odpowiedziała
-odbierz w tej chwili - powiedziałam stanowczo
- no dobrze - odpowiedziała i posłusznie wykonała polecenie
Patrzyłam na nią jaka jest szczęśliwa, jak na samą myśl o nim się uśmiecha, jak w jej oczach pojawiają się iskierki, Kamila schowała telefon do kieszeni.
-no jedź jedź - spojrzałam na przyjaciółkę
-Daria powiedziałam że teraz mój czas jest dla Ciebie
-plany się zmieniły, postanowiłam powiedzieć Bartkowi, trudno, nie potrafię go oszukiwać że nic do niego nie czuję skoro to uczucie aż rozwala mnie od środka - powiedziałam biorąc telefon i wybierając jego numer.
-powodzenia - powiedziała całując mnie w policzek i wychodząc
-no w końcu, co się z Tobą działo ? pisałem do Ciebie, czemu nawet nie odpisałaś ? - zaczął Bartek
-musimy porozmawiać, mogę przyjechać ? - spytałam
-tak, też muszę z Tobą porozmawiać, czekam - powiedział
-będę za pół godziny - powiedziałam rozłączając się
Całą drogę planowałam co mu powiem, jak to będzie wyglądać, nerwy mnie zjadały, no trudno, ale on też chce ze mną porozmawiać, może on też zauważył że łączy nas coś więcej niż tylko przyjaźń.
Stając pod jego domem, podchodząc do drzwi słyszałam kołatanie mojego serca, czułam się tak jakby zaraz miało przebić mi się przez ciało.
-no jesteś, wchodź - powiedział otwierając
- Bartek, muszę Ci coś powiedzieć - zaczęłam
-tak, ja Tobie też, słuchaj to dziwne ale poznałem dziewczynę, jest idealna nawet nie wiedziałem że mogę się zakochać - zaczął mówić uradowany
Stałam wpatrzona w niego, czułam jak łzy napływają mi do oczu, powoli docierały do mnie jego słowa
-to wspaniale - szepnęłam
-co się stało ? - złapał mnie w ramionach
-złamałeś mi serce - lekko się uśmiechnęłam
-nie chciałem złamać ci serca…- spojrzał na mnie
- a ja nie chciałam się w tobie zakochać, ale wszyscy popełniamy błędy.- skierowałam się do wyjścia
-co się stało ? - złapał mnie za rękę
-nie rozumiesz ? - zapytałam
-ale czego nie rozumiem ? co chciałaś mi powiedzieć ?
-nie nic chciałam Ci tylko powiedzieć że nigdy nie wierzyłam w ‚miłość od pierwszego wejrzenia’… cóż, dopóki nie zobaczyłam Ciebie.
-nie mówisz serio
-no oczywiście, że nie , żartuje przecież, chciałam Cię tylko zaprosić we wtorek na mecz - uśmiechnęłam się
-a mogę kogoś zabrać ? - uśmiechnął się
-oczywiście - spojrzałam na niego
-to co kawa, herbata ?
-chętnie ale muszę uciekać, bo miałam jeszcze odwiedzić kogoś ważnego
- rozumiem, to co do wtorku, tak ? - powiedział całując mój policzek
-tak - powiedziałam mrużąc oczy
Kiedy wyszłam, oparłam się plecami o drzwi i wtedy na spokojnie mogłam zacząć płakać, tak po prostu całą drogę do domu odwadniałam się po trochę, trochę też połamało mi się serce, ale nadal go kochałam tylko teraz tymi połamanymi częściami..
Weszłam do domu przebrałam się i usiadłam na łóżku i tak siedząc w piżamie myślałam co by było gdybym była idealna
piątek, 18 kwietnia 2014
czwartek, 10 kwietnia 2014
Rozdział 10
-hej hej nie spóźniliśmy się ? - zapytał Winiarski
-nie no, jesteście w samą porę - spojrzałam na nich
-to co ? Wchodzimy do środka ? - zaproponowała Kamila
-tak, my zaraz do was dołączymy - uśmiechnął się Bartek
-nie ma potrzeby, możemy iść z nimi - ruszyłam w kierunku drzwi
-jednak dołączymy chwile później - poczułam jego rękę na moim nadgarstku
-to zaczekamy w środku - Michał otworzył drzwi przed Kamilą i oboje zniknęli
-Bartek no daj spokój, chodź - powiedziałam
-dobrze, ale najpierw musimy coś dokończyć
- co dokończyć?
-to co nam przerwano
-nie, to nic ważnego
-na pewno ? - spojrzał podejrzanie
-tak, poza tym kiedyś jeszcze Ci o tym powiem
-na pewno ? - powtórzył
-tak kiedyś na pewno - szepnęłam
-co ?
-chodźmy już, proszę - spojrzałam na niego
On tylko objął mnie swoim ramieniem i skierowaliśmy się do naszych przyjaciół, którzy jak widać doskonale czuli się w swoim towarzystwie.
-to co przeszkadzamy im czy od razu się zmywamy ? - uśmiechnął się
- w sumie moglibyśmy ich zostawić, ale jestem głodna
-zawsze możemy jechać do domu i zamówić pizze
-w sumie tak, ale może tu mają coś lepszego niż pizza - rozejrzałam się wokół
-to możemy zamówić coś innego, to jak ?
Jedyne o czym teraz marzyłam to zostać z nim sam na sam, wiedziałam że to nie jest dobry pomysł, na pewno nie teraz, nie teraz kiedy poczułam te dziwne uczucie do Bartka, w sumie nie wiem czy ...
-ileż można na was czekać ? - Kama podeszła do nas i złapała nas za ręce
-na nas ? no chyba nawet całe życie, prawda ? - uśmiechnęłam się do niej
- no oczywiście, całe życie a nawet jeden dzień dłużej - odpowiedziała
- już sobie tyle nie słodźcie - wtrącił Bartek
- niby dlaczego ? - spojrzałam na niego
-bo tak - uśmiechnął się
-bo tak ? i to jest Twoja odpowiedź na wszystko tak ? - kontynuowałam
-no na wszystko nie ale na większość tak
-dobra, dobra chodźcie - Kama udała się w kierunku stolika a my posłusznie ruszyliśmy za nią.
Usiedliśmy do stolika zamówiliśmy jedzenie, po czym rozmawialiśmy, nawet nie wiem kiedy ten czas minął, spojrzałam na zegarek, który wskazywał 23
-miło się rozmawia, ale ja się będę zbierać - wstałam z miejsca i zaczęłam zbierać swoje rzeczy
-tak, ja też będę się zbierać - Kamila również odeszła od stolika
- to co ? odwieziemy was - zaproponował Michał
-dzięki, ale ja się przejde, dobrze mi to zrobi po tym całym dniu - powiedziałam
- no daj spokój, na pewno nie puszcze Cie o tej godzinie samej, zapomnij - powiedział Bartek
-przestań, nic mi się nie stanie
-nie Daria, Bartek ma racje jest już późno, nie powinnaś o tej godzinie chodzić sama - dodała Kama
-tak poza tym mamy po drodze - uśmiechnął się Michał
- no tak nawet bardzo po drodze - odwzajemniłam uśmiech
-nie no nie ma sensu żebyście się później wracali, ja ją odwiozę i tak jadę w tamtym kierunku - powiedział Bartek ubierając kurtkę.
-po co jedziesz w tamtym kierunku ? - zapytałam
-mam ważną sprawę do załatwienia to przy okazji Cię odwiozę - uśmiechnął się
-no dobrze, skoro tak
Wyszliśmy na zewnątrz, noc mimo chłodu była piękna, gwieździste niebo oświetlało wszystko wokół, pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i udaliśmy się do samochodu Bartka, nawet nie wiem kiedy minęła mi droga powrotna, zmęczenie dawało się we znaki.
Kiedy dotarliśmy na miejsce
-dziękuję - powiedziałam
-nie ma za co, to tylko odwiezienie - uśmiechnął się
-tak, ale ja Ci dziękuję za wszystko
-za co znowu ?
-za wszystko za cały dzisiejszy dzień za to że jesteś - spojrzałam na niego
Bartek nachylił się i pocałował moje czoło, lubiłam kiedy tak robił czułam się wtedy taka bezpieczna.
-dobrze, jedź miałeś załatwić jakąś ważną sprawę
- już załatwiłem
-jak to ?
-dotarłaś bezpiecznie do domu i to jest dla mnie najważniejsze
-dobranoc - przytuliłam go na pożegnanie
-dobranoc - zacisnął jak zawsze mocniej swoje ramiona.
Weszłam do środka, skierowałam sie do mojego pokoju, zamknęłam drzwi i oparłam się o nie plecami, stałam tak chwilę po czym położyłam się na łóżko i znowu zaczęła się ta cholerna walka między tym co jest a tym co bym chciała, tym co powinnam a tym co czuje...
Usłyszałam dźwięk telefonu, spojrzałam na niego i odwróciłam ekranem do dołu, schowałam twarz w poduszke, niestety dźwięk rozległ się po raz drugi.
Ponownie spojrzałam na telefon 3 wiadomości, spojrzałam kolejny raz, 10:30. Tyle spałam, a nadal czuje się beznadziejnie, na szczęście dzisiaj niedziela i można spokojnie poleniuchować cały dzień.
Dzisiaj nie ma mnie dla nikogo. Nie zdąrzyłam dokończyć moich myśli kiedy odczytałam wiadomość od Bartka, chciał się spotkać. Teraz muszę zrobić wszystko żeby tylko ograniczyć chwilowo nasze kontakty, dopóki moje serce nie oswoi się z myślą że on jest moim przyjacielem, tylko przyjacielem i tak musi pozostać.
Odpisałam że jestem przeziębiona i nie dam rady nigdzie wyjść, dzisiejszy dzień spędze w łóżku wygrzewając się, niestety to wszystko mnie dręczyło, więc zadzwoniłam do Kamili
- no jak tam ? - zapytała roześmiana jak to ona
-beznadziejnie - powiedziałam
-będę za 30 minut - rozłączyła się zanim zdążyłam coś odpowiedzieć.
Sprawdzałam wszystkie portale w oczekiwaniu na Kame, kiedy dotarła do mnie od razu
-co jest ? - spytała od progu
-Bartek - powiedziałam
-jezu... co z nim ? usiadła obok
-no właśnie z nim wszystko dobrze nawet aż za bardzo
-więc o co chodzi ?
-nie wiem.... niby widujemy się codziennie, rozmawiamy, kurde przyjaźnimy ale ostatnio poczułam że -zaczęłam
- że ? - przerwała mi
-że chyba przestałam myśleć o nim jak o przyjacielu
-kochasz go ?
-do tej pory myślałam że tylko jako przyjaciela ale to mnie przerasta
-co Cie przerasta ?
-to że on jest idealny, jest wspaniały, troszczy się, opiekuje, jest zawsze kiedy go potrzebuje
-to jaki problem ?
-że tylko w przyjaźni to może funkcjonować
-czemu niby ?
-bo miłość niszczy przyjaźń a chce żeby był zawsze moim przyjacielem
-przecież wasz związek też może tak wyglądać, wszystko zależy od was
-nie, ja muszę po prostu zaakceptować to i zacząć myśleć tak jak kiedyś nie mogę pozwolić żeby coś się zmieniło, poza tym nigdy nie powiem mu co czuje
-nie no, jesteście w samą porę - spojrzałam na nich
-to co ? Wchodzimy do środka ? - zaproponowała Kamila
-tak, my zaraz do was dołączymy - uśmiechnął się Bartek
-nie ma potrzeby, możemy iść z nimi - ruszyłam w kierunku drzwi
-jednak dołączymy chwile później - poczułam jego rękę na moim nadgarstku
-to zaczekamy w środku - Michał otworzył drzwi przed Kamilą i oboje zniknęli
-Bartek no daj spokój, chodź - powiedziałam
-dobrze, ale najpierw musimy coś dokończyć
- co dokończyć?
-to co nam przerwano
-nie, to nic ważnego
-na pewno ? - spojrzał podejrzanie
-tak, poza tym kiedyś jeszcze Ci o tym powiem
-na pewno ? - powtórzył
-tak kiedyś na pewno - szepnęłam
-co ?
-chodźmy już, proszę - spojrzałam na niego
On tylko objął mnie swoim ramieniem i skierowaliśmy się do naszych przyjaciół, którzy jak widać doskonale czuli się w swoim towarzystwie.
-to co przeszkadzamy im czy od razu się zmywamy ? - uśmiechnął się
- w sumie moglibyśmy ich zostawić, ale jestem głodna
-zawsze możemy jechać do domu i zamówić pizze
-w sumie tak, ale może tu mają coś lepszego niż pizza - rozejrzałam się wokół
-to możemy zamówić coś innego, to jak ?
Jedyne o czym teraz marzyłam to zostać z nim sam na sam, wiedziałam że to nie jest dobry pomysł, na pewno nie teraz, nie teraz kiedy poczułam te dziwne uczucie do Bartka, w sumie nie wiem czy ...
-ileż można na was czekać ? - Kama podeszła do nas i złapała nas za ręce
-na nas ? no chyba nawet całe życie, prawda ? - uśmiechnęłam się do niej
- no oczywiście, całe życie a nawet jeden dzień dłużej - odpowiedziała
- już sobie tyle nie słodźcie - wtrącił Bartek
- niby dlaczego ? - spojrzałam na niego
-bo tak - uśmiechnął się
-bo tak ? i to jest Twoja odpowiedź na wszystko tak ? - kontynuowałam
-no na wszystko nie ale na większość tak
-dobra, dobra chodźcie - Kama udała się w kierunku stolika a my posłusznie ruszyliśmy za nią.
Usiedliśmy do stolika zamówiliśmy jedzenie, po czym rozmawialiśmy, nawet nie wiem kiedy ten czas minął, spojrzałam na zegarek, który wskazywał 23
-miło się rozmawia, ale ja się będę zbierać - wstałam z miejsca i zaczęłam zbierać swoje rzeczy
-tak, ja też będę się zbierać - Kamila również odeszła od stolika
- to co ? odwieziemy was - zaproponował Michał
-dzięki, ale ja się przejde, dobrze mi to zrobi po tym całym dniu - powiedziałam
- no daj spokój, na pewno nie puszcze Cie o tej godzinie samej, zapomnij - powiedział Bartek
-przestań, nic mi się nie stanie
-nie Daria, Bartek ma racje jest już późno, nie powinnaś o tej godzinie chodzić sama - dodała Kama
-tak poza tym mamy po drodze - uśmiechnął się Michał
- no tak nawet bardzo po drodze - odwzajemniłam uśmiech
-nie no nie ma sensu żebyście się później wracali, ja ją odwiozę i tak jadę w tamtym kierunku - powiedział Bartek ubierając kurtkę.
-po co jedziesz w tamtym kierunku ? - zapytałam
-mam ważną sprawę do załatwienia to przy okazji Cię odwiozę - uśmiechnął się
-no dobrze, skoro tak
Wyszliśmy na zewnątrz, noc mimo chłodu była piękna, gwieździste niebo oświetlało wszystko wokół, pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i udaliśmy się do samochodu Bartka, nawet nie wiem kiedy minęła mi droga powrotna, zmęczenie dawało się we znaki.
Kiedy dotarliśmy na miejsce
-dziękuję - powiedziałam
-nie ma za co, to tylko odwiezienie - uśmiechnął się
-tak, ale ja Ci dziękuję za wszystko
-za co znowu ?
-za wszystko za cały dzisiejszy dzień za to że jesteś - spojrzałam na niego
Bartek nachylił się i pocałował moje czoło, lubiłam kiedy tak robił czułam się wtedy taka bezpieczna.
-dobrze, jedź miałeś załatwić jakąś ważną sprawę
- już załatwiłem
-jak to ?
-dotarłaś bezpiecznie do domu i to jest dla mnie najważniejsze
-dobranoc - przytuliłam go na pożegnanie
-dobranoc - zacisnął jak zawsze mocniej swoje ramiona.
Weszłam do środka, skierowałam sie do mojego pokoju, zamknęłam drzwi i oparłam się o nie plecami, stałam tak chwilę po czym położyłam się na łóżko i znowu zaczęła się ta cholerna walka między tym co jest a tym co bym chciała, tym co powinnam a tym co czuje...
Usłyszałam dźwięk telefonu, spojrzałam na niego i odwróciłam ekranem do dołu, schowałam twarz w poduszke, niestety dźwięk rozległ się po raz drugi.
Ponownie spojrzałam na telefon 3 wiadomości, spojrzałam kolejny raz, 10:30. Tyle spałam, a nadal czuje się beznadziejnie, na szczęście dzisiaj niedziela i można spokojnie poleniuchować cały dzień.
Dzisiaj nie ma mnie dla nikogo. Nie zdąrzyłam dokończyć moich myśli kiedy odczytałam wiadomość od Bartka, chciał się spotkać. Teraz muszę zrobić wszystko żeby tylko ograniczyć chwilowo nasze kontakty, dopóki moje serce nie oswoi się z myślą że on jest moim przyjacielem, tylko przyjacielem i tak musi pozostać.
Odpisałam że jestem przeziębiona i nie dam rady nigdzie wyjść, dzisiejszy dzień spędze w łóżku wygrzewając się, niestety to wszystko mnie dręczyło, więc zadzwoniłam do Kamili
- no jak tam ? - zapytała roześmiana jak to ona
-beznadziejnie - powiedziałam
-będę za 30 minut - rozłączyła się zanim zdążyłam coś odpowiedzieć.
Sprawdzałam wszystkie portale w oczekiwaniu na Kame, kiedy dotarła do mnie od razu
-co jest ? - spytała od progu
-Bartek - powiedziałam
-jezu... co z nim ? usiadła obok
-no właśnie z nim wszystko dobrze nawet aż za bardzo
-więc o co chodzi ?
-nie wiem.... niby widujemy się codziennie, rozmawiamy, kurde przyjaźnimy ale ostatnio poczułam że -zaczęłam
- że ? - przerwała mi
-że chyba przestałam myśleć o nim jak o przyjacielu
-kochasz go ?
-do tej pory myślałam że tylko jako przyjaciela ale to mnie przerasta
-co Cie przerasta ?
-to że on jest idealny, jest wspaniały, troszczy się, opiekuje, jest zawsze kiedy go potrzebuje
-to jaki problem ?
-że tylko w przyjaźni to może funkcjonować
-czemu niby ?
-bo miłość niszczy przyjaźń a chce żeby był zawsze moim przyjacielem
-przecież wasz związek też może tak wyglądać, wszystko zależy od was
-nie, ja muszę po prostu zaakceptować to i zacząć myśleć tak jak kiedyś nie mogę pozwolić żeby coś się zmieniło, poza tym nigdy nie powiem mu co czuje
sobota, 15 marca 2014
Rozdział 9
-no nic nic, jak zawsze nic nie zrobiłeś - spojrzałam na niego
-oj już nie czepiaj się - podszedł do mnie
- ja się nie czepiam, wiesz - otworzyłam drzwi
-to dobrze, chodź wypijemy kawę i jedziemy - skierowaliśmy się w stronę kuchni
-gdzie jedziemy ?
-zobaczysz - usiadł naprzeciw mnie
-proszę Cię, mam wolną sobotę, jestem zmęczona po meczu, chce odpocząć - zaczęłam mówić
- już skończyłaś ? - przerwał mi
-skończyłam
-jesteśmy przyjaciółmi?
- co to za pytanie? Oczywiście, że tak
-więc, jako przyjaciel chce spędzić z Tobą trochę czasu
-ale przecież cały czas spędzamy go razem, wczoraj cały dzień i nawet noc
-dobrze jeszcze dzisiaj spędzimy dzień razem i dam Ci trochę spokoju
-ale, Bartek...- zaczęłam
-nie nie ma żadnego ale, zaufaj mi, dobrze ? - powiedział stanowczym głosem
-dobrze
Wypiliśmy wspólnie kawę po czym ruszyliśmy w drogę, ku mojemu zaskoczeniu kierowaliśmy się na Rzeszów.
Myślałam o co może chodzić, czyżby trening z pasiakami ? nie no przecież wie że jeszcze wszystko mnie boli po wczorajszym meczu i nie nadaje się dzisiaj na żaden wysiłek.
Patrzyłam na niego podejrzliwie ale on tylko uśmiechał się najwyraźniej zadowolony z tego co zaplanował.
-już jesteśmy na miejscu - powiedział parkując samochód
-mhm Rzeszów - spojrzałam na niego
-a no Rzeszów, piękne miasto
- piękne, tylko jeszcze mi powiedz co będziemy robić w tym Rzeszowie
-a zobaczysz, wszystko w swoim czasie
Poszliśmy na rynek, zajęliśmy ławke, wtedy Bartek spojrzał i zapytał
-pamiętasz ?
-co pamiętam ? Z Rzeszowem mam wiele wspomnień - uśmiechnęłam się
-dokładnie 2 lata temu w tym miejscu stratował Cie 2-u metrowy siatkarz, nawet nie przeprosił a później .... - zaczął
-...zaprosił mnie na kawe i ciastko - dokończyłam
- później wymieniliśmy się numerami, spacer i kino - spojrzał przed siebie
-to brzmi jak z jakiejś komedii romantycznej
-jakie to były fajne czasy
-a co teraz są złe? - zmarszczyłam brwi
- nie no, ale wtedy mieliśmy więcej czasu dla siebie
-co ty masz z tym czasem ?
-wiesz jestem już dorosłym facetem, czas się ustatkować
- żona dziecko i te sprawy, tak ?
-na dobry początek dziewczyna - uśmiechnął się
- więc jaki problem ?
- ciężko znaleźć kogoś kto pokocha z wadami
- przecież Ty nie masz żadnych wad
- każdy człowiek ma, nawet ja
- no dobra ale jedna, dwie czy ewentualnie siedem to nic przy Twoich zaletach, po prostu nie trafiłeś jeszcze na tą odpowiednią
-w dzisiejszych czasach problemem jest znaleźć kogoś odpowiedniego
- trzeba mieć wiele szczęścia, albo masz przyjaźń albo miłość
-idealnie, że mamy siebie
-idealnie idealnie, szkoda tylko że zapomniałam o rocznicy
-w tym związku ja pamiętam o takich sprawach, zrozumiano ?
-dobrze
-a teraz idziemy - Bartek podał mi swoją rękę
Udaliśmy się do tej samej kawiarni co 2 lata temu, zamówiliśmy tą samą kawę i ciastko. Siedzieliśmy rozmawiając i obserwując ludzi na zewnątrz, później chodziliśmy po Rzeszowie, obeszlismy chyba wszystko co się dało
Na zakończenie dnia poszliśmy do kina....zamiast oglądać film patrzyłam na Bartka, znam go od 2 lat ale w życiu nie pomyślałabym że jeszcze potrafi mnie czymś tak pozytywnie zaskoczyć.
Kiedy wyszliśmy z seansu udaliśmy się do samochodu
- jak mogę Ci się odwdzięczyć ? - spojrzałam na niego
-badź już zawsze, to najlepsze co mnie w życiu spotkało - odwzajemnił spojrzenie
- Bartek, odpowiesz mi szczerze na jedno pytanie
- odpowiem szczerze na każde Twoje pytanie
- czy Ty... - zaczęłam
- czy ja co ? - uśmiechnął się
-yyy.. czy...
- ej, co jest ? Czy ja co ??
- czy ty coś... czy pomożesz mi z Kamą i Winiarem? - w ostatniej chwili zmieniłam swoje pytanie
- aaa...no tak.. pomogę, nawet mam pewien plan
- jaki ? - próbowałam ukryć nerwy
- zaprosimy ich dzisiaj na kolacje a później tradycyjnie się zmyjemy
- myślisz że się uda ?
-nam się zawsze udaje
-nam tak
-pamiętaj ludzie jak są sobie pisani to prędzej czy później i tak ze sobą będą - spojrzał na mnie
Po tych słowach i spojrzeniu nie mogłam się skupić, poczułam się dziwnie, wydawało mi się przez chwile że może my też jesteśmy sobie pisani....nie to głupie, zresztą to nawet nierealne, poza tym obiecaliśmy sobie, że nigdy nie zepsujemy naszej przyjaźni
-20 minut wstarczy ?
-co ? - spojrzałam na niego i uświadomiłam sobie że rozmawia przez telefon
On zasłonił moje usta i uśmiechnął się
-dobra, czekam - zakończył rozmowe
-z kim gadałeś ?
-jak to z kim ? Chodź nasza zakochana para będzie za jakieś 20 minut - wysiadł z samochodu i otworzył mi drzwi
-Bartek musze Ci o czymś powiedzieć
-dobrze, powiesz mi w kawiarni bo tu jest zimno
-chyba jednak wolę tu - oparłam się o samochód
-coś się stało ? - stanął bliżej
-nie, a właściwe tak, tylko nie wiem jak mam Ci to powiedzieć - błądziłam wzrokiem
-mam się bać ?
-nie, to ja się boję - spojrzałam w jego oczy
-spokojnie - uśmiechnął się delikatnie
-w sumie to trwa jakiś czas, ale dzisiaj zrozumiałam że....- w tym momencie rozległ się dźwięk telefonu Bartka
Spojrzeliśmy na siebie
- odbierz - szepnęłam
-to może poczekać ?
-odbierz - kiwnęłam twierdząco głową
Może to znak, żeby nic nie mówić na ten temat, może tak ma pozostać.
- musiałem wytłumaczyć im gdzie dokładnie jechać - powiedział chowając telefon do kieszeni
-rozumiem - lekko się uśmiechnęłam
-więc, teraz możesz mi powiedzieć o co chodzi
-chodźmy do tej kawiarni bo rzeczywiście zimno - ruszyłam w stronę budynku
-najpierw mi powiesz - złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie
-yyy... to nic takiego - spojrzałam na niego
- cała drżysz, to musi coś znaczyć
- po prostu mi zimno
- to od czego mnie masz ? - objął mnie a ja poczułam moje kołatanaie serca
Pierwszy raz w życiu poczułam się tak dziwnie przy nim, tak inaczej...
- więc, powiesz mi ?
-kiedyś napewno
-może jednak dzisiaj ?
- dobra - odsunęłam się od niego
- więc ?
- ja tak po prostu .... - zaczęłam ponownie
- czeeeść- usłyszeliśmy głos naszych przyjaciół
-oj już nie czepiaj się - podszedł do mnie
- ja się nie czepiam, wiesz - otworzyłam drzwi
-to dobrze, chodź wypijemy kawę i jedziemy - skierowaliśmy się w stronę kuchni
-gdzie jedziemy ?
-zobaczysz - usiadł naprzeciw mnie
-proszę Cię, mam wolną sobotę, jestem zmęczona po meczu, chce odpocząć - zaczęłam mówić
- już skończyłaś ? - przerwał mi
-skończyłam
-jesteśmy przyjaciółmi?
- co to za pytanie? Oczywiście, że tak
-więc, jako przyjaciel chce spędzić z Tobą trochę czasu
-ale przecież cały czas spędzamy go razem, wczoraj cały dzień i nawet noc
-dobrze jeszcze dzisiaj spędzimy dzień razem i dam Ci trochę spokoju
-ale, Bartek...- zaczęłam
-nie nie ma żadnego ale, zaufaj mi, dobrze ? - powiedział stanowczym głosem
-dobrze
Wypiliśmy wspólnie kawę po czym ruszyliśmy w drogę, ku mojemu zaskoczeniu kierowaliśmy się na Rzeszów.
Myślałam o co może chodzić, czyżby trening z pasiakami ? nie no przecież wie że jeszcze wszystko mnie boli po wczorajszym meczu i nie nadaje się dzisiaj na żaden wysiłek.
Patrzyłam na niego podejrzliwie ale on tylko uśmiechał się najwyraźniej zadowolony z tego co zaplanował.
-już jesteśmy na miejscu - powiedział parkując samochód
-mhm Rzeszów - spojrzałam na niego
-a no Rzeszów, piękne miasto
- piękne, tylko jeszcze mi powiedz co będziemy robić w tym Rzeszowie
-a zobaczysz, wszystko w swoim czasie
Poszliśmy na rynek, zajęliśmy ławke, wtedy Bartek spojrzał i zapytał
-pamiętasz ?
-co pamiętam ? Z Rzeszowem mam wiele wspomnień - uśmiechnęłam się
-dokładnie 2 lata temu w tym miejscu stratował Cie 2-u metrowy siatkarz, nawet nie przeprosił a później .... - zaczął
-...zaprosił mnie na kawe i ciastko - dokończyłam
- później wymieniliśmy się numerami, spacer i kino - spojrzał przed siebie
-to brzmi jak z jakiejś komedii romantycznej
-jakie to były fajne czasy
-a co teraz są złe? - zmarszczyłam brwi
- nie no, ale wtedy mieliśmy więcej czasu dla siebie
-co ty masz z tym czasem ?
-wiesz jestem już dorosłym facetem, czas się ustatkować
- żona dziecko i te sprawy, tak ?
-na dobry początek dziewczyna - uśmiechnął się
- więc jaki problem ?
- ciężko znaleźć kogoś kto pokocha z wadami
- przecież Ty nie masz żadnych wad
- każdy człowiek ma, nawet ja
- no dobra ale jedna, dwie czy ewentualnie siedem to nic przy Twoich zaletach, po prostu nie trafiłeś jeszcze na tą odpowiednią
-w dzisiejszych czasach problemem jest znaleźć kogoś odpowiedniego
- trzeba mieć wiele szczęścia, albo masz przyjaźń albo miłość
-idealnie, że mamy siebie
-idealnie idealnie, szkoda tylko że zapomniałam o rocznicy
-w tym związku ja pamiętam o takich sprawach, zrozumiano ?
-dobrze
-a teraz idziemy - Bartek podał mi swoją rękę
Udaliśmy się do tej samej kawiarni co 2 lata temu, zamówiliśmy tą samą kawę i ciastko. Siedzieliśmy rozmawiając i obserwując ludzi na zewnątrz, później chodziliśmy po Rzeszowie, obeszlismy chyba wszystko co się dało
Na zakończenie dnia poszliśmy do kina....zamiast oglądać film patrzyłam na Bartka, znam go od 2 lat ale w życiu nie pomyślałabym że jeszcze potrafi mnie czymś tak pozytywnie zaskoczyć.
Kiedy wyszliśmy z seansu udaliśmy się do samochodu
- jak mogę Ci się odwdzięczyć ? - spojrzałam na niego
-badź już zawsze, to najlepsze co mnie w życiu spotkało - odwzajemnił spojrzenie
- Bartek, odpowiesz mi szczerze na jedno pytanie
- odpowiem szczerze na każde Twoje pytanie
- czy Ty... - zaczęłam
- czy ja co ? - uśmiechnął się
-yyy.. czy...
- ej, co jest ? Czy ja co ??
- czy ty coś... czy pomożesz mi z Kamą i Winiarem? - w ostatniej chwili zmieniłam swoje pytanie
- aaa...no tak.. pomogę, nawet mam pewien plan
- jaki ? - próbowałam ukryć nerwy
- zaprosimy ich dzisiaj na kolacje a później tradycyjnie się zmyjemy
- myślisz że się uda ?
-nam się zawsze udaje
-nam tak
-pamiętaj ludzie jak są sobie pisani to prędzej czy później i tak ze sobą będą - spojrzał na mnie
Po tych słowach i spojrzeniu nie mogłam się skupić, poczułam się dziwnie, wydawało mi się przez chwile że może my też jesteśmy sobie pisani....nie to głupie, zresztą to nawet nierealne, poza tym obiecaliśmy sobie, że nigdy nie zepsujemy naszej przyjaźni
-20 minut wstarczy ?
-co ? - spojrzałam na niego i uświadomiłam sobie że rozmawia przez telefon
On zasłonił moje usta i uśmiechnął się
-dobra, czekam - zakończył rozmowe
-z kim gadałeś ?
-jak to z kim ? Chodź nasza zakochana para będzie za jakieś 20 minut - wysiadł z samochodu i otworzył mi drzwi
-Bartek musze Ci o czymś powiedzieć
-dobrze, powiesz mi w kawiarni bo tu jest zimno
-chyba jednak wolę tu - oparłam się o samochód
-coś się stało ? - stanął bliżej
-nie, a właściwe tak, tylko nie wiem jak mam Ci to powiedzieć - błądziłam wzrokiem
-mam się bać ?
-nie, to ja się boję - spojrzałam w jego oczy
-spokojnie - uśmiechnął się delikatnie
-w sumie to trwa jakiś czas, ale dzisiaj zrozumiałam że....- w tym momencie rozległ się dźwięk telefonu Bartka
Spojrzeliśmy na siebie
- odbierz - szepnęłam
-to może poczekać ?
-odbierz - kiwnęłam twierdząco głową
Może to znak, żeby nic nie mówić na ten temat, może tak ma pozostać.
- musiałem wytłumaczyć im gdzie dokładnie jechać - powiedział chowając telefon do kieszeni
-rozumiem - lekko się uśmiechnęłam
-więc, teraz możesz mi powiedzieć o co chodzi
-chodźmy do tej kawiarni bo rzeczywiście zimno - ruszyłam w stronę budynku
-najpierw mi powiesz - złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie
-yyy... to nic takiego - spojrzałam na niego
- cała drżysz, to musi coś znaczyć
- po prostu mi zimno
- to od czego mnie masz ? - objął mnie a ja poczułam moje kołatanaie serca
Pierwszy raz w życiu poczułam się tak dziwnie przy nim, tak inaczej...
- więc, powiesz mi ?
-kiedyś napewno
-może jednak dzisiaj ?
- dobra - odsunęłam się od niego
- więc ?
- ja tak po prostu .... - zaczęłam ponownie
- czeeeść- usłyszeliśmy głos naszych przyjaciół
sobota, 8 marca 2014
Rozdział 8
-dobra, zostawmy ten temat - powiedziałam
- oj a czemu ? - Kamila spojrzała w stronę trybun
-może lepiej skupić się na meczu ?
- może lepiej tak - znów skierowała na nich swój wzrok
- co to sie dzieje - zaśmiałam się pod nosem
- co się ma dziać ? - zdziwiła się
-ktoś tu chyba się zauroczł czy coś
-nie prawda - zaprzeczyła
- Winiar idzie ! - krzyknęłam
-gdzie ? - Kamila zaczęła szukać wzrokiem
-nie Kama, wcale Cie nie rusza pan Winiarski, skądże - skierowałam się w stronę trenera
-ej to nie sprawiedliwe - powiedziała podchodząc do nas
-co Kama jest niesprawiedliwe ? - do rozmowy dołączył Lotman
-życie moi drodzy, życie - powiedziałam
-ej, skupienie ! - krzyknął Kowal
-właśnie ze skupieniem będzie problem - uśmiechnęłam się
-jak to ? - zapytał
-nie nic dziewczyny żartują, prawda ? - wybronił nas Paul
-prawda, prawda - kiwnęłam głową
-wiec tak, wychodzimy na boisko, skupienie, precyzja, zaangażowanie i serducho, rozumiemy się ? - mówił Kowal
-tak jest ! - odpowiedzieliśmy zgodnie
Prezentacja zawodników, wyjściowe 6 i rozpoczynamy walke o wygraną najlepiej w 3 setach, ale sport bywa nieprzewidywalny a przeciwnik trudny.
Po zaciętym 2,5 godzinnym meczu jest 3:2 dla Resovii.
MVP: Paul Lotman nasz polski amerykanin. Nagroda w zupełności zasłużona.
Każdy z nas odczuł dzisiejszy mecz ale dopiero jutro wyjdzie z nas cały ból.
Kilka minut dla kibiców i można zbierać się do domu.
Wyszłyśmy przed halę, na zewnątrz czekał Winiar z Kurkiem.
-no gratulacje, to co może jakoś to uczcimy ? - Michał się uśmiechnął
-tak to jest dobry pomysł - odpowiedziała Kama
-no to chyba beze mnie, bawcie się dobrze ja idę na stację zaraz mam autobus - powiedziałam patrząc na telefon
-nie Daria noo nie daj się prosić chodź - nalegała Kamila
-na prawde,nie dam rady, ledwo żyje
-to chodź, odwioze Cię do domu, nie będziesz tłuc się autobusami - Bartek spojrzał na mnie
-nie ma potrzeby, idź z nimi, dam sobie rade
- Kamila z Michałem też dadzą sobie radę bez nas, prawda ? - Bartek puścił oko w moją stronę
-no pewnie, jedźcie, damy radę - widać spodobał im się ten pomysł
- to co ? Jedziemy ? - Bartek podał swoje ramie
- tak jedziemy - powiedziałam łapiąc go pod rękę
Wsiedliśmy do samochodu, Bartek włączył swoją ulubioną płyte i spojrzał na naszą parę która kierowała się w przeciwną stronę
-pięknie wyglądają - powiedział zadowolony Bartek
-plan wykonany - wystawiłam rękę
- w 100-u % - przystawił swoją rękę do mojej
Praktycznie całą drogę rozmawialiśmy o meczu i o swataniu naszych przyjaciół, kiedy dotarliśmy na miejsce Bartek zaproponował
-to co może jednak uczcimy zwycięstwo ?
-jedyne co mogę Ci zaproponować to tymbark o smaku jabłko-mięta - wysiadłam z samochodu
-może być
Weszliśmy do środka, Bartek od razu wszedł do mojego pokoju i położył się na łóżko
-nie za wygodnie Ci ? - spojrzałam na niego
- nie narzekam - położył ręce za głowe
-podsuń się - przesunęłam jego rękę
-chodź, połóż głowę na moim torsie, wtedy sie zmieścimy - pociągnął mnie za ręke
- cóż za kusząca propozycja - powiedziałam wykonując jego polecenie
Położyałm się obok niego, on gładził delikatnie moje włosy, a ja słuchałam jego bijącego serca. ... przez chwilę nie myślałam o niczym innym tylko cieszyłam się że mam takiego przyjaciela, teraz, tutaj, obok...później rozmawialiśmy tak jak kiedyś o wszystkim i o niczym
-ciekawe jak się bawią - pomyślał Kurek
-na pewno dobrze - poprawiłam głowę
-na pewno nie lepiej od nas - przycisnął mnie do siebie
-myślisz ? - zapytałam
- ja to wiem, która godzina ?
- dochodzi 2 - spojrzałam na zegar
-jejku pasowałoby już iść
- zostań jeszcze chwilke, posłuchamy naszej piosenki
Zdąrzyłam tylko usłyszeć
,,Some things we don't talk about
Rather do without and just hold the smile
Falling in and out of love
Ashamed and proud of, together all the while,,
Rano obudził mnie dźwięk telefonu, spojrzałam na wyświetlacz , nieodebrane połączenie od Kamili, położyłam telefon i przekręciłam się na drugą stronę, spojrzałam na okno , wtedy do pokoju wszedł Bartek.
- co Ty tu robisz ?
-a może jakieś dzień dobry czy coś ? - usiadł obok
- spaliśmy razem ? - usiadłam obok niego
-nie pamiętasz ? A było tak fajnie - objął mnie ramieniem
- co ? - odsunęłam się i spojrzałam na niego
-no zasnąłem przy piosence, obudziłem się niedawno - uśmiechnął się
- kawę może zrobie, napijesz się, prawda ? - podeszłam do drzwi
-a chętnie - w tym momencie po raz kolejny zadzwonił mój telefon
-zobacz kto dzwoni
-to Kamila
-odbierz i daj na głośnomówiący
-cześć, co nie odbierasz telefonu ? Zajęta Bartkiem byłaś ? - Kamila zaczęła swój natłok pytań
-cześć Kamila, zajęta jest do teraz - uśmiechnął się Kurek
-a to nie przeszkadzam, zadzwonie później - odpowiedziała zadowolona Kamila
-cześć - Kurek rozłączył połączenie
- Baaaaaartek... - spojrzałam na niego
-no co ? - wyszczerzył swoje zęby
- oj a czemu ? - Kamila spojrzała w stronę trybun
-może lepiej skupić się na meczu ?
- może lepiej tak - znów skierowała na nich swój wzrok
- co to sie dzieje - zaśmiałam się pod nosem
- co się ma dziać ? - zdziwiła się
-ktoś tu chyba się zauroczł czy coś
-nie prawda - zaprzeczyła
- Winiar idzie ! - krzyknęłam
-gdzie ? - Kamila zaczęła szukać wzrokiem
-nie Kama, wcale Cie nie rusza pan Winiarski, skądże - skierowałam się w stronę trenera
-ej to nie sprawiedliwe - powiedziała podchodząc do nas
-co Kama jest niesprawiedliwe ? - do rozmowy dołączył Lotman
-życie moi drodzy, życie - powiedziałam
-ej, skupienie ! - krzyknął Kowal
-właśnie ze skupieniem będzie problem - uśmiechnęłam się
-jak to ? - zapytał
-nie nic dziewczyny żartują, prawda ? - wybronił nas Paul
-prawda, prawda - kiwnęłam głową
-wiec tak, wychodzimy na boisko, skupienie, precyzja, zaangażowanie i serducho, rozumiemy się ? - mówił Kowal
-tak jest ! - odpowiedzieliśmy zgodnie
Prezentacja zawodników, wyjściowe 6 i rozpoczynamy walke o wygraną najlepiej w 3 setach, ale sport bywa nieprzewidywalny a przeciwnik trudny.
Po zaciętym 2,5 godzinnym meczu jest 3:2 dla Resovii.
MVP: Paul Lotman nasz polski amerykanin. Nagroda w zupełności zasłużona.
Każdy z nas odczuł dzisiejszy mecz ale dopiero jutro wyjdzie z nas cały ból.
Kilka minut dla kibiców i można zbierać się do domu.
Wyszłyśmy przed halę, na zewnątrz czekał Winiar z Kurkiem.
-no gratulacje, to co może jakoś to uczcimy ? - Michał się uśmiechnął
-tak to jest dobry pomysł - odpowiedziała Kama
-no to chyba beze mnie, bawcie się dobrze ja idę na stację zaraz mam autobus - powiedziałam patrząc na telefon
-nie Daria noo nie daj się prosić chodź - nalegała Kamila
-na prawde,nie dam rady, ledwo żyje
-to chodź, odwioze Cię do domu, nie będziesz tłuc się autobusami - Bartek spojrzał na mnie
-nie ma potrzeby, idź z nimi, dam sobie rade
- Kamila z Michałem też dadzą sobie radę bez nas, prawda ? - Bartek puścił oko w moją stronę
-no pewnie, jedźcie, damy radę - widać spodobał im się ten pomysł
- to co ? Jedziemy ? - Bartek podał swoje ramie
- tak jedziemy - powiedziałam łapiąc go pod rękę
Wsiedliśmy do samochodu, Bartek włączył swoją ulubioną płyte i spojrzał na naszą parę która kierowała się w przeciwną stronę
-pięknie wyglądają - powiedział zadowolony Bartek
-plan wykonany - wystawiłam rękę
- w 100-u % - przystawił swoją rękę do mojej
Praktycznie całą drogę rozmawialiśmy o meczu i o swataniu naszych przyjaciół, kiedy dotarliśmy na miejsce Bartek zaproponował
-to co może jednak uczcimy zwycięstwo ?
-jedyne co mogę Ci zaproponować to tymbark o smaku jabłko-mięta - wysiadłam z samochodu
-może być
Weszliśmy do środka, Bartek od razu wszedł do mojego pokoju i położył się na łóżko
-nie za wygodnie Ci ? - spojrzałam na niego
- nie narzekam - położył ręce za głowe
-podsuń się - przesunęłam jego rękę
-chodź, połóż głowę na moim torsie, wtedy sie zmieścimy - pociągnął mnie za ręke
- cóż za kusząca propozycja - powiedziałam wykonując jego polecenie
Położyałm się obok niego, on gładził delikatnie moje włosy, a ja słuchałam jego bijącego serca. ... przez chwilę nie myślałam o niczym innym tylko cieszyłam się że mam takiego przyjaciela, teraz, tutaj, obok...później rozmawialiśmy tak jak kiedyś o wszystkim i o niczym
-ciekawe jak się bawią - pomyślał Kurek
-na pewno dobrze - poprawiłam głowę
-na pewno nie lepiej od nas - przycisnął mnie do siebie
-myślisz ? - zapytałam
- ja to wiem, która godzina ?
- dochodzi 2 - spojrzałam na zegar
-jejku pasowałoby już iść
- zostań jeszcze chwilke, posłuchamy naszej piosenki
Zdąrzyłam tylko usłyszeć
,,Some things we don't talk about
Rather do without and just hold the smile
Falling in and out of love
Ashamed and proud of, together all the while,,
Rano obudził mnie dźwięk telefonu, spojrzałam na wyświetlacz , nieodebrane połączenie od Kamili, położyłam telefon i przekręciłam się na drugą stronę, spojrzałam na okno , wtedy do pokoju wszedł Bartek.
- co Ty tu robisz ?
-a może jakieś dzień dobry czy coś ? - usiadł obok
- spaliśmy razem ? - usiadłam obok niego
-nie pamiętasz ? A było tak fajnie - objął mnie ramieniem
- co ? - odsunęłam się i spojrzałam na niego
-no zasnąłem przy piosence, obudziłem się niedawno - uśmiechnął się
- kawę może zrobie, napijesz się, prawda ? - podeszłam do drzwi
-a chętnie - w tym momencie po raz kolejny zadzwonił mój telefon
-zobacz kto dzwoni
-to Kamila
-odbierz i daj na głośnomówiący
-cześć, co nie odbierasz telefonu ? Zajęta Bartkiem byłaś ? - Kamila zaczęła swój natłok pytań
-cześć Kamila, zajęta jest do teraz - uśmiechnął się Kurek
-a to nie przeszkadzam, zadzwonie później - odpowiedziała zadowolona Kamila
-cześć - Kurek rozłączył połączenie
- Baaaaaartek... - spojrzałam na niego
-no co ? - wyszczerzył swoje zęby
wtorek, 18 lutego 2014
Rozdział 7
-możesz już mnie puścić - zacisnęlam ręce
-tylko jest jeden problem - zaśmiał się Paul
-jaki ?
-ja już puściłem, tylko Ty mnie trzymasz
-yyy no tak - oderwałam się od niego
-ale gdyby coś to ja zawsze chętnie przytule
-dobra, już weź nie kuś - odwróciłam się i powróciłam na swoje miejsce obok Kamili
-patrz Winiar i Kurek - wskazała ręką na trybuny
-to idź z nimi pogadaj - powiedziałam zawiązując sznurówki
-chodź ze mną, sama się wstydzę - pociągnęła mnie za ręke
-Kamcia się wstydzi ? No niemożliwe
Kiedy podeszłyśmy do trybun, nasi dwaj panowie podeszli do nas
-no i jak emocje ? - zapytał Winiar
-z minuty na minute coraz większe - odpowiedziała Kama
-no a teraz to już sięgnęły zenitu chyba, prawda ?- szturchnęłam Kamę
-no Twoje chyba Daria na pewno - wtrącił Kurek
-o co Ci chodzi ? - spojrzałam na niego
-jak to o co ? Myślisz że nie widziałem Ciebie i Lotmana ?
-no przepraszam bardzo, ale co będziesz mi robił sceny ? Z jakiej racji ?
-z takiej racji że.... - zaczął
- że co ? - przerwałam mu
-....że jestem Twoim przyjacielem - dokończył
- i co to ma do rzeczy ?
-jak to co ?
-no właśnie, wytłumacz mi, bo ja nie wiem
-no to że Ty, a zresztą nie ważne
-tak Bartek najlepiej urwać temat i powiedzieć że to jest nie ważne
-ej już już spokój - Kama stanęła między mną a Bartkiem
-właśnie zaraz dziewczyny mają mecz nie mogą się denerwować - do rozmowy dołączył Michał
-denerwować ? Przywyknęłam już do takich sytuacji - spojrzałam na Bartka
-no dokładnie ja już też - odwzajemnił moje spojrzenie
-czyli co zgoda ? - uśmiechnęła się Kama
-nie ma mowy, po meczu i tak będzie obrażony jak dziecko, takie wyrośnięte dziecko
-ale słodkie dziecko - powiedziała Kama
-najsłodsze na swiecie i najbardziej wkurzające - skrzywiłam się
-tak Daria ja Ciebie też - pogładził ręką moje włosy
-no wręcz idealni - Michał spojrzał na Kamę
-to prawda - Kamila odwzajemniła jego spojrzenie
-no z was też ideały - wtrącił Kurek
-co ?
-oj widać że macie się ku sobie - dodałam
-daj spokój, nie wiem o czym Ty mówisz - Kama się zarumieniła
-no właśnie dajcie spokój - Michał zaczął uciekać spojrzeniem
-czyli jednak - krzyknęłam równo z Kurkiem
-dajcie już spokój, Daria wracamy bo zaraz mecz - powiedziała stanowczo Kamila
-to ten panowie, do zobaczenia potem - zdąrzyłam tylko dokończyć zdanie, kiedy Kamila pociągnęła mnie za ręke
-zabije Cie - szepnęła do mnie
-nie pocałowałam Bartka, przegram mecz. - wyrwałam się
-wiedziałem, że wrócisz - uśmiechnął się Kurek
- ja zawsze wracam - pocałowałam go w policzek
-i to w tych meczach lubię, Kamila może pocałujesz Michała na szczęście - zaproponował Bartek
- no właśnie, może pocałujesz - dodałam
-pocałuję go a później Cie zabije albo nie najpierw Cie zabije - ponownie szepnęła Kama po czym podeszła do Michała i pocałowała jego policzek
-teraz na pewno wygramy, dzięki panowie
- polecamy się na przyszłość - Winiarski mrugnął okiem
- na pewno skorzystamy - zaśmiałam się
-Ty nie skorzystasz, zginiesz z moich rąk, zobaczysz - powiedziała Kama
- hoho dobrze że nie gramy po przeciwnych stronach siatki -
- to się ciesz
- się ciesze a Ty wpadłaś w oko Winiarowi
- ta, jasne
- Kama, czego Ty nie widzisz że mu się podobasz ?
- bo wiesz
- tak wiem to Twoje głupie myślenie, że się nie podobasz
-taa
- spokojnie jeszcze Cie z Kurkiem z nim zeswatam - spojrzałam na naszych panów, którzy już siedzieli na trybunach
- Ty uważaj żebym czasem ja Cie nie zeswatała
- ta ciekawe z kim
- już ja wiem
-tylko jest jeden problem - zaśmiał się Paul
-jaki ?
-ja już puściłem, tylko Ty mnie trzymasz
-yyy no tak - oderwałam się od niego
-ale gdyby coś to ja zawsze chętnie przytule
-dobra, już weź nie kuś - odwróciłam się i powróciłam na swoje miejsce obok Kamili
-patrz Winiar i Kurek - wskazała ręką na trybuny
-to idź z nimi pogadaj - powiedziałam zawiązując sznurówki
-chodź ze mną, sama się wstydzę - pociągnęła mnie za ręke
-Kamcia się wstydzi ? No niemożliwe
Kiedy podeszłyśmy do trybun, nasi dwaj panowie podeszli do nas
-no i jak emocje ? - zapytał Winiar
-z minuty na minute coraz większe - odpowiedziała Kama
-no a teraz to już sięgnęły zenitu chyba, prawda ?- szturchnęłam Kamę
-no Twoje chyba Daria na pewno - wtrącił Kurek
-o co Ci chodzi ? - spojrzałam na niego
-jak to o co ? Myślisz że nie widziałem Ciebie i Lotmana ?
-no przepraszam bardzo, ale co będziesz mi robił sceny ? Z jakiej racji ?
-z takiej racji że.... - zaczął
- że co ? - przerwałam mu
-....że jestem Twoim przyjacielem - dokończył
- i co to ma do rzeczy ?
-jak to co ?
-no właśnie, wytłumacz mi, bo ja nie wiem
-no to że Ty, a zresztą nie ważne
-tak Bartek najlepiej urwać temat i powiedzieć że to jest nie ważne
-ej już już spokój - Kama stanęła między mną a Bartkiem
-właśnie zaraz dziewczyny mają mecz nie mogą się denerwować - do rozmowy dołączył Michał
-denerwować ? Przywyknęłam już do takich sytuacji - spojrzałam na Bartka
-no dokładnie ja już też - odwzajemnił moje spojrzenie
-czyli co zgoda ? - uśmiechnęła się Kama
-nie ma mowy, po meczu i tak będzie obrażony jak dziecko, takie wyrośnięte dziecko
-ale słodkie dziecko - powiedziała Kama
-najsłodsze na swiecie i najbardziej wkurzające - skrzywiłam się
-tak Daria ja Ciebie też - pogładził ręką moje włosy
-no wręcz idealni - Michał spojrzał na Kamę
-to prawda - Kamila odwzajemniła jego spojrzenie
-no z was też ideały - wtrącił Kurek
-co ?
-oj widać że macie się ku sobie - dodałam
-daj spokój, nie wiem o czym Ty mówisz - Kama się zarumieniła
-no właśnie dajcie spokój - Michał zaczął uciekać spojrzeniem
-czyli jednak - krzyknęłam równo z Kurkiem
-dajcie już spokój, Daria wracamy bo zaraz mecz - powiedziała stanowczo Kamila
-to ten panowie, do zobaczenia potem - zdąrzyłam tylko dokończyć zdanie, kiedy Kamila pociągnęła mnie za ręke
-zabije Cie - szepnęła do mnie
-nie pocałowałam Bartka, przegram mecz. - wyrwałam się
-wiedziałem, że wrócisz - uśmiechnął się Kurek
- ja zawsze wracam - pocałowałam go w policzek
-i to w tych meczach lubię, Kamila może pocałujesz Michała na szczęście - zaproponował Bartek
- no właśnie, może pocałujesz - dodałam
-pocałuję go a później Cie zabije albo nie najpierw Cie zabije - ponownie szepnęła Kama po czym podeszła do Michała i pocałowała jego policzek
-teraz na pewno wygramy, dzięki panowie
- polecamy się na przyszłość - Winiarski mrugnął okiem
- na pewno skorzystamy - zaśmiałam się
-Ty nie skorzystasz, zginiesz z moich rąk, zobaczysz - powiedziała Kama
- hoho dobrze że nie gramy po przeciwnych stronach siatki -
- to się ciesz
- się ciesze a Ty wpadłaś w oko Winiarowi
- ta, jasne
- Kama, czego Ty nie widzisz że mu się podobasz ?
- bo wiesz
- tak wiem to Twoje głupie myślenie, że się nie podobasz
-taa
- spokojnie jeszcze Cie z Kurkiem z nim zeswatam - spojrzałam na naszych panów, którzy już siedzieli na trybunach
- Ty uważaj żebym czasem ja Cie nie zeswatała
- ta ciekawe z kim
- już ja wiem
niedziela, 16 lutego 2014
Rozdział 6
Moglibyśmy tak siedzieć i rozmawiać pewnie do jutra, gdyby nie fakt że za niedługo musimy rozegrać mecz, czeka nas jeszcze trening i rozgrzewka.
W końcu po raz pierwszy od dłuższego czasu możemy na spokojnie poćwiczyć z chłopakami, bez pośpiechu.
-to co, wy sobie siedźcie, plotkujcie a my idziemy na trening - powiedziałam wstając z krzesła
-musicie już iść ? - zapytał Winiarski
-no wiesz takie życie siatkarza - odpowiedziałam
- no dokładnie, to co widzimy się na meczu, tak ? - Kama dołączyła do mnie
-tak, widzimy się na meczu - potwierdził Michał
-to ja was odprowadze, w końcu musicie wziąć swoje rzeczy z samochodu, zaraz do Ciebie wróce - Kurek podszedł do nas
-dobra, to ja czekam - powiedział Winiarski biorąc łyk kawy
Wyszliśmy z kawiarni i udaliśmy się w stronę parkingu na którym stał samochód Bartka.
-Daaria ten Winiar jest genialny - zachwycała się Kamila
- a no genialny, nawet bardzo - uśmiechnęłam się do niej
- no już Kama nie dziękuj mi - wtrącił Bartek
-no zapomniałam kompletnie że to Twoja zasługa - Kama uściskała Bartka
-a no tak jakoś się składa że moja, to co Daria, Tobie też załatwić kolege, jakiegoś Bartmana czy kogo tam wolisz ?
-już Ci powiedziałam, że nikogo nie potrzebuje do szczęścia
- a no tak zapomniałem o tym Twoim.....- zaczął Kurek
-nawet nie próbuj kończyć, bo to będzie koniec naszej przyjaźni - spojrzałam na niego
-dobra, przepraszam - Bartek wyciągnął nasze rzeczy z samochodu
-dzięki i do zobaczenia - Kama odebrała swoje rzeczy i ruszyła w stronę hali
-przepraszam
-dobra, nie mów już nigdy o nim, nawet nie zaczynaj ze mną rozmowy na ten temat, tylko tyle - odwróciłam się i ruszyłam za przyjaciółką
-pod jednym warunkiem - Bartek złapał mnie za rękę
-jakim znowu ? - zapytałam
-przestań o nim myśleć, inaczej nigdy nie będziesz szczęśliwa
-złote rady Bartka? Nie wiem czy wiesz ale to nie jest takie łatwe
-tak złote rady, bo nie chce widzieć jak cierpisz - Kurek podszedł i przyciągnął mnie do siebie
-dobrze, od teraz się ogarniam, już nie mam go w sercu ani w głowie, lepiej ?
-dużo lepiej - przytulił mnie
Kiedy stałam tak schowana w jego ramionach, poczułam się bezpieczna, tylko on dawał mi to poczucie, jako przyjaciel spisywał się rewelacyjnie.
-musze iść - wyrwałam się z jego objęcia
-no tak - uśmiechnął się
-ty też już idź, bo Winiar czeka - odwróciłam się i udałam w kierunku hali.
Gdy już trafiłam do środka Kamila ćwiczyła z chłopakami, popatrzyłam na nich i poszłam się przebrać.
Kiedy wychodziłam z szatni wpadłam na Paula
-co to się stało że jesteś tak wcześnie ? - zapytał
-a może jakieś przepraszam ? - uśmiechnęłam się
-przepraszam - Paul zrobił smutną minę
-no nie wiem czy Ci wybacze - popatrzyłam w góre
-mi nie wybaczysz ? - spojrzał na mnie
-hmm....nie no wiadome że Ci wybacze, Tobie wybaczyłabym wszystko, w końcu masz ten amerykański urok osobisty- odwzajemniłam jego spojrzenie
-a cóż to za wyznania ? - uśmiechnął się
-a tak jakoś, przepraszam musze iść potrenować - odwróciłam się
-to dobrze, ja też ide - podszedł do mnie
Trening był ciężki, rozgrzewka była wyczerpująca...niestety rzadko zdarza sie że możemy z chłopakami trenować wspólnie, trener ustala nam treningi tak aby nie kolidowały z naszą szkołą.
Ćwiczyłam z Kamą, rozmawiałyśmy o Michale, widać Kamie wpadł w oko,w końcu nic dziwnego, ona jemu na pewno też.
Z rozmowy wyrwał mnie trener, który zawołał mnie do siebie, wiedziałam że będzie z tego problem, w końcu już wiedział o moich problemach ze szkołą a właściwie z matematyką.
Kiedy podeszłam już do niego lekko zdenerwowana myślałam co mam mówić, żeby tylko nie odsunął mnie od siatkówki.
-Daria - zaczął
-tak - spojrzałam na niego
-jesteś w wyjściowej 6 z Paulem przekaż mu - powiedział przeglądając kartki
-to nie chce mnie pan wyrzucić, zawiesić czy coś ? - zapytałam zdziwiona
-nie mam zamiaru, wierze w Ciebie, wiem że poprawisz oceny a tu jesteś potrzebna, uciekaj zanim zmienie zdanie - uśmiechnął się
-dziękuję - poczułam że łzy napływają mi do oczu
-już idź bo jak zaczniesz płakać to ja też, a facet nie może płakać - szturchnął mnie w plecy
Szłam z powrotem do trenujących pasiaków i próbowałam pochamować łzy, niestety to było silniejsze ode mnie.
Podeszłam do Lotmana.
-zaczynamy w wyjściowej 6 - powiedziałam
-ej, to świetnie, dlaczego płaczesz ? - zapytał
-spokojnie to ze szczęścia - otarłam łzy
-że zagrasz w wyjściowej 6 czy że ze mną ? - uśmiechnął się
-to też, ale nie tylko
-to co jeszcze?
-wiesz, dużo by opowiadać
-to opowiadaj
- po prostu trener we mnie wierzy, fajnie prawda?
-wiem że wierzy, ja w Ciebie też wierze, w sumie każdy tutaj w Ciebie wierzy, tylko jeszcze Ty musisz w siebie uwierzyć
-co to dzisiaj dzień złotych rad ? - uśmiechnęłam się
- to co jakieś dziękuję, może ?
-dziękuję, bardzo dziękuję
-a takie dziękuję
-to co chcesz ?
-no nie wiem, przytul mnie czy coś - spojrzał na mnie tymi swoimi cudnymi oczami
-boje się, że te wszystkie dziewczyny, które patrzą na Ciebie jak w obrazek mogą delikatnie się zdenerwować
-no i o to chodzi - wyciągnął ręce w moja stronę
-a w sumie co mi szkodzi - stanęłam w jego ramionach
-i co ? - zapytał
-dziwnie
-jak dziwnie ?
-no przyjemnie
W końcu po raz pierwszy od dłuższego czasu możemy na spokojnie poćwiczyć z chłopakami, bez pośpiechu.
-to co, wy sobie siedźcie, plotkujcie a my idziemy na trening - powiedziałam wstając z krzesła
-musicie już iść ? - zapytał Winiarski
-no wiesz takie życie siatkarza - odpowiedziałam
- no dokładnie, to co widzimy się na meczu, tak ? - Kama dołączyła do mnie
-tak, widzimy się na meczu - potwierdził Michał
-to ja was odprowadze, w końcu musicie wziąć swoje rzeczy z samochodu, zaraz do Ciebie wróce - Kurek podszedł do nas
-dobra, to ja czekam - powiedział Winiarski biorąc łyk kawy
Wyszliśmy z kawiarni i udaliśmy się w stronę parkingu na którym stał samochód Bartka.
-Daaria ten Winiar jest genialny - zachwycała się Kamila
- a no genialny, nawet bardzo - uśmiechnęłam się do niej
- no już Kama nie dziękuj mi - wtrącił Bartek
-no zapomniałam kompletnie że to Twoja zasługa - Kama uściskała Bartka
-a no tak jakoś się składa że moja, to co Daria, Tobie też załatwić kolege, jakiegoś Bartmana czy kogo tam wolisz ?
-już Ci powiedziałam, że nikogo nie potrzebuje do szczęścia
- a no tak zapomniałem o tym Twoim.....- zaczął Kurek
-nawet nie próbuj kończyć, bo to będzie koniec naszej przyjaźni - spojrzałam na niego
-dobra, przepraszam - Bartek wyciągnął nasze rzeczy z samochodu
-dzięki i do zobaczenia - Kama odebrała swoje rzeczy i ruszyła w stronę hali
-przepraszam
-dobra, nie mów już nigdy o nim, nawet nie zaczynaj ze mną rozmowy na ten temat, tylko tyle - odwróciłam się i ruszyłam za przyjaciółką
-pod jednym warunkiem - Bartek złapał mnie za rękę
-jakim znowu ? - zapytałam
-przestań o nim myśleć, inaczej nigdy nie będziesz szczęśliwa
-złote rady Bartka? Nie wiem czy wiesz ale to nie jest takie łatwe
-tak złote rady, bo nie chce widzieć jak cierpisz - Kurek podszedł i przyciągnął mnie do siebie
-dobrze, od teraz się ogarniam, już nie mam go w sercu ani w głowie, lepiej ?
-dużo lepiej - przytulił mnie
Kiedy stałam tak schowana w jego ramionach, poczułam się bezpieczna, tylko on dawał mi to poczucie, jako przyjaciel spisywał się rewelacyjnie.
-musze iść - wyrwałam się z jego objęcia
-no tak - uśmiechnął się
-ty też już idź, bo Winiar czeka - odwróciłam się i udałam w kierunku hali.
Gdy już trafiłam do środka Kamila ćwiczyła z chłopakami, popatrzyłam na nich i poszłam się przebrać.
Kiedy wychodziłam z szatni wpadłam na Paula
-co to się stało że jesteś tak wcześnie ? - zapytał
-a może jakieś przepraszam ? - uśmiechnęłam się
-przepraszam - Paul zrobił smutną minę
-no nie wiem czy Ci wybacze - popatrzyłam w góre
-mi nie wybaczysz ? - spojrzał na mnie
-hmm....nie no wiadome że Ci wybacze, Tobie wybaczyłabym wszystko, w końcu masz ten amerykański urok osobisty- odwzajemniłam jego spojrzenie
-a cóż to za wyznania ? - uśmiechnął się
-a tak jakoś, przepraszam musze iść potrenować - odwróciłam się
-to dobrze, ja też ide - podszedł do mnie
Trening był ciężki, rozgrzewka była wyczerpująca...niestety rzadko zdarza sie że możemy z chłopakami trenować wspólnie, trener ustala nam treningi tak aby nie kolidowały z naszą szkołą.
Ćwiczyłam z Kamą, rozmawiałyśmy o Michale, widać Kamie wpadł w oko,w końcu nic dziwnego, ona jemu na pewno też.
Z rozmowy wyrwał mnie trener, który zawołał mnie do siebie, wiedziałam że będzie z tego problem, w końcu już wiedział o moich problemach ze szkołą a właściwie z matematyką.
Kiedy podeszłam już do niego lekko zdenerwowana myślałam co mam mówić, żeby tylko nie odsunął mnie od siatkówki.
-Daria - zaczął
-tak - spojrzałam na niego
-jesteś w wyjściowej 6 z Paulem przekaż mu - powiedział przeglądając kartki
-to nie chce mnie pan wyrzucić, zawiesić czy coś ? - zapytałam zdziwiona
-nie mam zamiaru, wierze w Ciebie, wiem że poprawisz oceny a tu jesteś potrzebna, uciekaj zanim zmienie zdanie - uśmiechnął się
-dziękuję - poczułam że łzy napływają mi do oczu
-już idź bo jak zaczniesz płakać to ja też, a facet nie może płakać - szturchnął mnie w plecy
Szłam z powrotem do trenujących pasiaków i próbowałam pochamować łzy, niestety to było silniejsze ode mnie.
Podeszłam do Lotmana.
-zaczynamy w wyjściowej 6 - powiedziałam
-ej, to świetnie, dlaczego płaczesz ? - zapytał
-spokojnie to ze szczęścia - otarłam łzy
-że zagrasz w wyjściowej 6 czy że ze mną ? - uśmiechnął się
-to też, ale nie tylko
-to co jeszcze?
-wiesz, dużo by opowiadać
-to opowiadaj
- po prostu trener we mnie wierzy, fajnie prawda?
-wiem że wierzy, ja w Ciebie też wierze, w sumie każdy tutaj w Ciebie wierzy, tylko jeszcze Ty musisz w siebie uwierzyć
-co to dzisiaj dzień złotych rad ? - uśmiechnęłam się
- to co jakieś dziękuję, może ?
-dziękuję, bardzo dziękuję
-a takie dziękuję
-to co chcesz ?
-no nie wiem, przytul mnie czy coś - spojrzał na mnie tymi swoimi cudnymi oczami
-boje się, że te wszystkie dziewczyny, które patrzą na Ciebie jak w obrazek mogą delikatnie się zdenerwować
-no i o to chodzi - wyciągnął ręce w moja stronę
-a w sumie co mi szkodzi - stanęłam w jego ramionach
-i co ? - zapytał
-dziwnie
-jak dziwnie ?
-no przyjemnie
sobota, 8 lutego 2014
Rozdział 5
Spojrzałam na telefon i przypomniałam sobie o smsie którego dostałam kiedy przygotowywałam śniadanie.
Wyświetliłam wiadomość, napisał do mnie nasz trener Andrzej Kowal
"Rozmawiałem z Twoją nauczycielką, była umowa, najpierw oceny później siatkówka."
-zrobie jej coś - wstałam z miejsca
-co się stało ? - zapytał Kurek
-podkablowała trenerowi - powiedziałam dalej patrząc na ekran
-kto i o czym podkablował ? - dołączyła do rozmowy Kama
-nasza nauczycielka od matmy o moich ocenach
- no ale co ma jedno z drugim ? - Kurek spojrzał na wiadomość
-nie rozumiesz ? Obiecałam trenerowi że jeżeli będę miała problemy z ocenami to on odsuwa mnie od siatkówki
-daj spokój on Ci w życiu tego nie zrobi, na pewno nie - powiedziała Kama
-a jeśli on na prawde, jeśli on odsunie mnie od klubu ? Ja tego nie przeżyje - usiadłam z powrotem na łóżku
-nie martw się, ja z nim pogadam, a jeśli będzie trzeba to pójde do Twojej nauczycielki, nikt nie zabierze Ci marzeń - Bartek przykucnął przy mnie
-nie, dziękuję, ale poradze sobie, sama to załatwie - spojrzałam na niego
-no dobrze jak chcesz, ale pamiętaj jakby coś to ja to załatwie - uśmiechnął się
-tak, dziękuję
-Daria spokojnie ogarniesz matme, poprawisz oceny i będzie dobrze - powiedziała Kama
-właśnie, już Ci obiecałem że Ci pomogę z tą matmą, damy rade - dodał Kurek
- tu nie chodzi o matme, oceny czy siatkówkę
-to o co chodzi ?
- a zresztą nie ważne, musze skupić się na meczu, teraz tylko to jest ważne
- dobra to zbieraj się jedziemy do Rzeszowa - Bartek wstał i podszedł do drzwi
-wstąpimy jeszcze do mnie, wezmę swoje rzeczy - powiedziała Kama stając obok niego
-no i jeszcze po mojego kolegę - Kurek uśmiechnął się znacząco
-jakiego kolegę ? - zapytała Kama
-a taki mój kolega, zaprosiłem go na mecz -Kurek spojrzał w moim kierunku
-Daria, jaki kolega ? O co chodzi ? - dopytywała Kama
-ale ja nie wiem - próbowałam ukryć zadowolenie
-ej no - westchnęła Kama
- Chodź Kama zbieramy się, Ty się przebierz i przyjdź do nas - powiedział Kurek i otworzył drzwi przed Kamilą
- dobra - kiwnęłam głową
-będzie ciekawie - uśmiechnął się Kurek, najwidoczniej podekscytowany spotkaniem
-oj będzie, będzie - uśmiechnęłam się sama do siebie.
Przebrałam się i wzięłam to co najpotrzebniejsze, kiedy szłam do samochodu zadzwonił telefon, spojrzałam na ekran, numer nieznany, zamiast od razu odebrać stałam i patrzyłam, aż w końcu nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-halo
-cześć, tu Adam mam pytanie, załatwisz 2 bilety na dzisiejszy mecz, bardzo mi zależy - usłyszałam ten cholerny głos
Spojrzałam na Bartka, który właśnie wysiadł z samochodu
-wiesz jak chcesz bilety na mecz to kup je sobie tak jak każdy kibic, cześć - rozłączyłam się
-kto to był ? - zapytał Kurek
-Adam - szepnęłam
-no brawo, tak trzymaj - uśmiechnął się i otworzył mi drzwi
Wiele kosztowała mnie ta rozmowa, mimo że udawałam że wszystko jest w porządku, ciągle miałam nadzieje że zadzwoni jeszcze raz, czułam się głupio, chciałam go za to przeprosić.
-no to tak szybko i jedziemy dalej - powiedział Bartek kiedy zatrzymał samochód przed domem Kamili
-za minute jestem - powiedziała trzaskając drzwiami
-to odliczam czas, kolega już pewnie czeka - spojrzał na mnie
-mhm - odpowiedziałam zajęta pisaniem w telefonie
-ej no dobra, Tobie też załatwie jakiegoś kolegę - zasłonił mi telefon dłonią
-nie, dzięki nikogo nie potrzebuje - powiedziałam odsłaniając jego dłoń
-no tak, zapomniałem o Adamie - Bartek odwrócił głowe
-skończ już z tym Adamem
-zależy Ci na nim - kontynuował
-zrozum wreszcie, na nikim mi nie zależy, zwłaszcza na nim
-to jak wyrobiłam się w czasie ? - Kama wsiadła do samochodu
-przepraszam - Bartek położył rękę na mojej ręce
- u chyba nie w pore - powiedziała Kama zapinając pas
-dziewczyny, zmiana planów, kolega będzie czekał pod halą - Kurek przeczytał smsa
-to jedź pod hale - powiedziałam chowając telefon
Kiedy zajechaliśmy na miejsce, Bartek zaparkował samochód
-to idziemy po kolegę i na kawe - uśmiechnął się
Kiedy podeszliśmy już pod wyznaczone miejsce, zobaczyliśmy siatkarza, wysoki, przystojny, po prostu idealny
-cześć Michał, poznaj to Kamila i Daria - powiedział Bartek pokazując w naszą stronę
-cześć, miło was w końcu poznać - podał nam rękę
-jak to w końcu ? - zapytała zdziwiona Kamila
-wiele o was słyszałem i od Bartka i z telewizji
- no to co my mamy powiedzieć ? Siatkarz z najpiękniejszymi oczami polskiego sportu - patrzyłam w niego jak w obraz
-ale portale twierdzą że Kurek mi dorównuje - Michał się uśmiechnął
-spokojnie Kurkowi do Ciebie jeszcze daleko - zaśmiała się Kamila
-no dziękuję bardzo, wiesz - Bartek spojrzał na Kamilę
-to co idziemy na tą kawe bo troche zimno się zrobiło - zaproponował Winiarski
- idziemy - uśmiechnęła sie Kamila
Kiedy dotarliśmy do kawiarni, zajęliśmy miejsce. Bartek z Kamilą poszli po zamówienie
-Ty jesteś dziewczyną Bartka, tak ? - zapytał Michał
-nie, no coś Ty, skąd Ci to przyszło do głowy ?
-Bartek zawsze o Tobie coś opowiada
-jestem jego tematem rozmów ? O jak miło - uśmiechnęłam się
-no oczywiście, poza tym ładna byłaby z was para
-jesteśmy parą przyjaciół i tak już zostanie.
- jesteś tego pewna ?
-tak, wiesz przyjaźń może skończyć się miłością, miłość przyjaźnią nie. A mi zależy na jego przyjaźni.
- a jeśli to jest właśnie ten ?
- no oby nie, nie wytrzymalibyśmy ze sobą.
-czemu niby ?
-no wiesz conajmnej 1 kłótnia dziennie, ktoś prędzej czy później zrobiłby komuś krzywdę
- noo to coś musi być a poza tym sądze że nie wytrzymalibyście bez siebie - Winiarski się uśmiechnął
-on nawet dobrze mnie nie zna
Kamila z Bartkiem przyszli do stolika i usiedli koło nas
-dla Ciebie z mlekiem, tak jak lubisz - Kurek podał mi kawę
-Daria a jednak - uśmiechnął się Michał
- przestań to nieszczęśliwy zbieg okoliczności - spojrzałam na niego
- o czym mówicie ? - zapytała Kama
-a tak was obgadujemy - powiedział Winiar patrząc na nią
-no właśnie, dziękuję Bartek za kawę.
Wyświetliłam wiadomość, napisał do mnie nasz trener Andrzej Kowal
"Rozmawiałem z Twoją nauczycielką, była umowa, najpierw oceny później siatkówka."
-zrobie jej coś - wstałam z miejsca
-co się stało ? - zapytał Kurek
-podkablowała trenerowi - powiedziałam dalej patrząc na ekran
-kto i o czym podkablował ? - dołączyła do rozmowy Kama
-nasza nauczycielka od matmy o moich ocenach
- no ale co ma jedno z drugim ? - Kurek spojrzał na wiadomość
-nie rozumiesz ? Obiecałam trenerowi że jeżeli będę miała problemy z ocenami to on odsuwa mnie od siatkówki
-daj spokój on Ci w życiu tego nie zrobi, na pewno nie - powiedziała Kama
-a jeśli on na prawde, jeśli on odsunie mnie od klubu ? Ja tego nie przeżyje - usiadłam z powrotem na łóżku
-nie martw się, ja z nim pogadam, a jeśli będzie trzeba to pójde do Twojej nauczycielki, nikt nie zabierze Ci marzeń - Bartek przykucnął przy mnie
-nie, dziękuję, ale poradze sobie, sama to załatwie - spojrzałam na niego
-no dobrze jak chcesz, ale pamiętaj jakby coś to ja to załatwie - uśmiechnął się
-tak, dziękuję
-Daria spokojnie ogarniesz matme, poprawisz oceny i będzie dobrze - powiedziała Kama
-właśnie, już Ci obiecałem że Ci pomogę z tą matmą, damy rade - dodał Kurek
- tu nie chodzi o matme, oceny czy siatkówkę
-to o co chodzi ?
- a zresztą nie ważne, musze skupić się na meczu, teraz tylko to jest ważne
- dobra to zbieraj się jedziemy do Rzeszowa - Bartek wstał i podszedł do drzwi
-wstąpimy jeszcze do mnie, wezmę swoje rzeczy - powiedziała Kama stając obok niego
-no i jeszcze po mojego kolegę - Kurek uśmiechnął się znacząco
-jakiego kolegę ? - zapytała Kama
-a taki mój kolega, zaprosiłem go na mecz -Kurek spojrzał w moim kierunku
-Daria, jaki kolega ? O co chodzi ? - dopytywała Kama
-ale ja nie wiem - próbowałam ukryć zadowolenie
-ej no - westchnęła Kama
- Chodź Kama zbieramy się, Ty się przebierz i przyjdź do nas - powiedział Kurek i otworzył drzwi przed Kamilą
- dobra - kiwnęłam głową
-będzie ciekawie - uśmiechnął się Kurek, najwidoczniej podekscytowany spotkaniem
-oj będzie, będzie - uśmiechnęłam się sama do siebie.
Przebrałam się i wzięłam to co najpotrzebniejsze, kiedy szłam do samochodu zadzwonił telefon, spojrzałam na ekran, numer nieznany, zamiast od razu odebrać stałam i patrzyłam, aż w końcu nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-halo
-cześć, tu Adam mam pytanie, załatwisz 2 bilety na dzisiejszy mecz, bardzo mi zależy - usłyszałam ten cholerny głos
Spojrzałam na Bartka, który właśnie wysiadł z samochodu
-wiesz jak chcesz bilety na mecz to kup je sobie tak jak każdy kibic, cześć - rozłączyłam się
-kto to był ? - zapytał Kurek
-Adam - szepnęłam
-no brawo, tak trzymaj - uśmiechnął się i otworzył mi drzwi
Wiele kosztowała mnie ta rozmowa, mimo że udawałam że wszystko jest w porządku, ciągle miałam nadzieje że zadzwoni jeszcze raz, czułam się głupio, chciałam go za to przeprosić.
-no to tak szybko i jedziemy dalej - powiedział Bartek kiedy zatrzymał samochód przed domem Kamili
-za minute jestem - powiedziała trzaskając drzwiami
-to odliczam czas, kolega już pewnie czeka - spojrzał na mnie
-mhm - odpowiedziałam zajęta pisaniem w telefonie
-ej no dobra, Tobie też załatwie jakiegoś kolegę - zasłonił mi telefon dłonią
-nie, dzięki nikogo nie potrzebuje - powiedziałam odsłaniając jego dłoń
-no tak, zapomniałem o Adamie - Bartek odwrócił głowe
-skończ już z tym Adamem
-zależy Ci na nim - kontynuował
-zrozum wreszcie, na nikim mi nie zależy, zwłaszcza na nim
-to jak wyrobiłam się w czasie ? - Kama wsiadła do samochodu
-przepraszam - Bartek położył rękę na mojej ręce
- u chyba nie w pore - powiedziała Kama zapinając pas
-dziewczyny, zmiana planów, kolega będzie czekał pod halą - Kurek przeczytał smsa
-to jedź pod hale - powiedziałam chowając telefon
Kiedy zajechaliśmy na miejsce, Bartek zaparkował samochód
-to idziemy po kolegę i na kawe - uśmiechnął się
Kiedy podeszliśmy już pod wyznaczone miejsce, zobaczyliśmy siatkarza, wysoki, przystojny, po prostu idealny
-cześć Michał, poznaj to Kamila i Daria - powiedział Bartek pokazując w naszą stronę
-cześć, miło was w końcu poznać - podał nam rękę
-jak to w końcu ? - zapytała zdziwiona Kamila
-wiele o was słyszałem i od Bartka i z telewizji
- no to co my mamy powiedzieć ? Siatkarz z najpiękniejszymi oczami polskiego sportu - patrzyłam w niego jak w obraz
-ale portale twierdzą że Kurek mi dorównuje - Michał się uśmiechnął
-spokojnie Kurkowi do Ciebie jeszcze daleko - zaśmiała się Kamila
-no dziękuję bardzo, wiesz - Bartek spojrzał na Kamilę
-to co idziemy na tą kawe bo troche zimno się zrobiło - zaproponował Winiarski
- idziemy - uśmiechnęła sie Kamila
Kiedy dotarliśmy do kawiarni, zajęliśmy miejsce. Bartek z Kamilą poszli po zamówienie
-Ty jesteś dziewczyną Bartka, tak ? - zapytał Michał
-nie, no coś Ty, skąd Ci to przyszło do głowy ?
-Bartek zawsze o Tobie coś opowiada
-jestem jego tematem rozmów ? O jak miło - uśmiechnęłam się
-no oczywiście, poza tym ładna byłaby z was para
-jesteśmy parą przyjaciół i tak już zostanie.
- jesteś tego pewna ?
-tak, wiesz przyjaźń może skończyć się miłością, miłość przyjaźnią nie. A mi zależy na jego przyjaźni.
- a jeśli to jest właśnie ten ?
- no oby nie, nie wytrzymalibyśmy ze sobą.
-czemu niby ?
-no wiesz conajmnej 1 kłótnia dziennie, ktoś prędzej czy później zrobiłby komuś krzywdę
- noo to coś musi być a poza tym sądze że nie wytrzymalibyście bez siebie - Winiarski się uśmiechnął
-on nawet dobrze mnie nie zna
Kamila z Bartkiem przyszli do stolika i usiedli koło nas
-dla Ciebie z mlekiem, tak jak lubisz - Kurek podał mi kawę
-Daria a jednak - uśmiechnął się Michał
- przestań to nieszczęśliwy zbieg okoliczności - spojrzałam na niego
- o czym mówicie ? - zapytała Kama
-a tak was obgadujemy - powiedział Winiar patrząc na nią
-no właśnie, dziękuję Bartek za kawę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)