Zamiast martwić się matematyką, ciągle myślałam co robi mój Bartek, jak to pięknie brzmi, mój Bartek, uśmiechałam się sama do siebie.
Ciągle myślałam o nim i o tym wszystkim co się wydarzyło, pierwszy raz byłam z kimś tak szczęśliwa.
Sama nie rozumiałam tego stanu w którym obecnie się znajdowałam ale podobało mi się to.
-Myślisz, że zdąrzymy na 18 ? - Kama wyrwała mnie z rozmyśleń
-Mhm - przytaknęłam dalej rozpływając się w marzeniach
-Kurde, musimy zdąrzyć, głupio że tak zawsze przyjeżdżamy na końcówkę rozgrzewki
-Jakiej rozgrzewki ? - spojrzałam na nią
-Hmm...no nie wiem, może dzisiaj gramy mecz, co ? - uśmiechnęła się
-Kurde...zapomniałam
- No tak masz prawo - szturchnęła mnie łokciem
- Nie nie wiem o co Ci chodzi wiesz - spojrzałam na nią
- No tak tak....oczywiście, cieszę się, że jesteście razem, wiesz ?
- Wiem, też się ciesze że jesteś z Michałem, wiesz .?
- Chyba w końcu nam się udało, co ?
- Chyba w końcu tak - na naszych twarzach pojawił się uśmiech
Po wszystkich beznadziejnych lekcjach udałam sie do mojej nauczycielki od matematyki, nie wyglądała na zadowoloną, zapewne znowu zawaliłam.
- Czy jest aż tak źle ? - spojrzałam na nią
- A jak myślisz ?
- Myślę, że dwa powinno być - uśmiechnęłam się niepewnie
- To źle myślisz - uśmiechnęła się
- Ale jak to ? Przecież nauczyłam się wszystkiego, wydawało mi się że dobrze rozwiązuje te zadania - zaczęłam swój monolog
- To dobrze Ci się wydawało
- No więc jakim cudem mam jedynkę ?
- Daria...a czy ja powiedziałam że masz jedynkę ?
- No nie, ale - zaczęłam
- No właśnie, napisałaś na -4 - podała mi moją kartkę
- O kur... yyyy znaczy o kurde, dziękuję - na mojej twarzy pojawił się banan
- No.... wpisuje Ci tu dwa długopisem i korzystaj z tych korepetycji, dobrze Ci robią - powiedziała bazgrząc w dzienniku
- Tak, na pewno będę korzystać - powiedziałam trzaskając drzwiami
Zaraz po wyjściu wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do mojego ukochanego
- Baaartek ! - krzyknęłam kiedy tylko odebrał
- Taaaak ? - zapytał zadowolony
- Koocham Cię
- Zdałaś ? Wiedziałem ! Gratuluje
- Powinieneś odpowiedzieć ja Ciebie też czy coś w tym stylu....no cóż, a to wszystko dzięki Twojej pomocy
- Przecież wiesz że ja Ciebie też kocham no ! Trzeba to uczcić
- Teraz wiem, koniecznie ale uzgodnimy to później
- Tak, do zobaczenia na hali
- Pa - schowałam telefon do kieszeni
Chwilę jeszcze stałam zadowolona tym wszystkim kiedy dotarło do mnie że zaraz mamy autobus. Pospiesznie wyszłam ze szkoły.
- I jak ? - zapytała Kama, która czekała na mnie na zewnątrz
- Ej, nie ma czasu, spóźnimy się na autobus - pociągnęłam ją za rękę
- Czyli zdałaś, debilu wiedziałam - ścisnęła moją rękę
- Już, bez takich czułości - zaśmiałam się
Na przystanek trafiłyśmy o 16 jak zwykle po drodze zabrałyśmy nasze rzeczy i o 17 stawiłyśmy się na rozgrzewce na Podpromiu.
Skrzaty jeszcze stali z trenerem mocno o czymś dyskutując, ja wzrokiem szukałam Wrony.
Andrzeja poznałam jeszcze kiedy Bartek grał w Skrze, właściwie Kurek odchodził Wrona przychodził. W sumie dawno go nie widziałam, ciekawe czy się zmienił.
Po kilku sekundach bezsensownego wpatrywania się w jeden punkt, nagle moim oczom ukazał się on.
Nasze spojrzenia się spotkały, on się uśmiechnął a ja odwzajemniłam jego uśmiech.
- No idź się z nim przywitaj - szturchnęła mnie Kama
- Po co niby ? - spojrzałam na nią
- Przecież się przyjaźnicie
- Daj spokój widziałam się z nim 3 razy nie licząc meczów
- To co ? Weź idź .! - nalegała Kamila
- Dobra już idę - powiedziałam kierując się w jego stronę
Idąc te kilka metrów, czułam jakbym pokonywała kikudziesięcio kilometrową trasę.
Im bliżej niego byłam tym bardziej się stresowałam, nie wiedziałam jak mam się zachować.
Stał tyłem do mnie i patrzył na trybuny.
- Cześć Andrzej - klepnęłam jego ramię
Odwrócił się i lekko się uśmiechnął
- Cześć Daria - powiedział przyciskając mnie do siebie
Zapach jego perfum był tak intensywny że zakręciło mi się w głowie
- Co u Ciebie ? - zapytałam uwalniając się z uścisku
- Jak zawsze do przodu a co u Ciebie ?
- Wszystko dobrze, chyba - uśmiechnęłam się
- Chyba ? - zmarszczył brwi
- Teraz już dobrze, miło znów Cię ujrzeć - znowu się uśmiechnęłam
- Też się cieszę, że znowu się widzimy, słyszałem że jesteś z Bartkiem, także gratulacje - uśmiechnął się i podał mi rękę
- Dziękuje a Ty ? Masz kogoś ?
- Nie, nie gadajmy o tym, co ? - lekko się uśmiechnął
- Tak masz racje, nie powinnam pytać - uciekłam spojrzeniem
- Mów lepiej co u Ciebie, nie wiadomo kiedy znowu będzie okazja się spotkać
- Za 3 dni w Bełchatowie
- A to tak szybko się zdecydowałaś ?
- Zdecydowałam na co ? Przecież to będzie rewanż
- Yyy...no tak przecież o to mi chodziło
- Andrzej czy ja o czymś nie wiem ?
- Najwidoczniej tak, ale ja nie jestem odpowiednią osobą żeby Cie informować
- A kto jest odpowiednią ?
- Wydaje mi się że Andrzej Kowal - spojrzał w jego stronę.
- Czy powinnam się tego bać ?
- Wręcz przeciwnie
- Rozumiem, to do zobaczenia po przeciwnej stronie siatki
- Powodzenia - pocałował mnie w czoło
- Wzajemnie - wróciłam obok Kamy
- I jak ? - zapytała
- Ponoć trener ma mi coś powiedzieć a właściwie przekazać jakąś informacje
- Jaką ?
- Kaama jakbym wiedziała to bym Ci nie mówiła że ma mi coś powiedzieć tylko bym Ci powiedziała co mi powiedział
- No tak
- Oj zakochańcu, zakochańcu....żyj ! - szturchnęłam ją lekko
- Oj odezwała się ta niezakochana
- Dobra, chodź poodbijać piłeczke - podałam jej rękę
poniedziałek, 7 lipca 2014
sobota, 31 maja 2014
Rozdział 15
Zamknęłam za sobą drzwi od jego mieszkania, chciałam tam wrócić i zostać z nim już na zawsze, niestety to nie możliwe, jeszcze nie teraz, dopóki nie zamknie starych spraw nie mogę pakować się w jego życie.
W mojej głowie znowu toczyła się walka między tym co czuje a tym co jest, nienawidziłam tego cholernego rozdarcia, to zaraz po nieodwzajemnionej miłości i tęsknocie najgorsze uczucie w życiu każdego człowieka.
Szłam przed siebie, lekki wiatr rozwiewał moje włosy i wysuszał łzy które mimowolnie spływały po moich policzkach.
Boże, czemu ja znowu płacze ? Zadawałam sobie to pytanie, widać łzy stały się nieodłącznym elementem mojego życia.
Wróciłam do domu, przebrałam się i zajęłam się nauką matematyki, w końcu trzeba stawić jej czoła, otworzyłam zeszyt i zajęłam się czytaniem, niestety wszystko rozpraszało moją uwagę, w końcu dźwięk telefonu, sprawdzam wyświetlacz, wiadomość od Bartka moje usta same się uśmiechały.
Wyświetliłam wiadomość '' co się dzieje ? Ja już za Tobą tęsknie"
Ehh... ja za Tobą też, westchnęłam, ale to nie takie proste " pogadamy później, ucze się z matmy" odpisałam i położyłam telefon pod poduszkę tak aby nie kusił.
Ile tego jest... szeptałam przewracając kartki w książce, przez cały rok tego nie ogarnę a co dopiero przez jedną noc.
Z mojej pilnej nauki wyrwał mnie dzwonek do drzwi, jak zwykle nikt się nie ruszył ich otworzyć, więc zwlokłam się z łóżka i poszłam sprawdzić, kto to.
Za drzwiami nie ujrzałam nikogo innego jak...Bartka...
-Wiem, że potrzebujesz mojej pomocy, prawda ? - uśmiechnął się wchodząc do środka
-Skoro wiesz to po co pytasz ? - zamknęłam drzwi
-Cóż za ciepłe powitanie - pocałował mnie w czoło
-No wiesz nie przyzwyczajaj się, później będzie tylko gorzej - weszłam do pokoju i usiadłam na łóżko
-Mam nadzieję, dobra co my tu mamy do ogarnięcia? - usiadł obok i zaczął sprawdzać notatki
-A tylko jakieś 3 rozdziały beznadziejnych wzorów, wykresów itd itd - spojrzałam na sterte materiału do ogarnięcia
-Damy radę ! W sumie ciekawe jeszcze nigdy nie miałem potrójnej randki. Ty, ja i matematyka, idealnie
- W sumie to jeszcze nigdy nie mieliśmy takiej prawdziwej randki
-Racja, musimy to zmienić, w każdy piątek będziemy chodzić na randki, ten dzień będzie zarezerwowany tylko i wyłącznie dla nas
- Kiedy już będziemy razem i nie będziemy w tym momencie grać jakiegoś meczu to jak najbardziej
- To jesteśmy umówieni ?
- Dobra tłumacz mi tą matematykę bo już chce mi się spać - oparłam głowe o poduszkę
- To będzie długa i męcząca noc - położył się obok i zaczęliśmy przerabiać matematykę.
Oczywiście nie obyło się bez nerwów, stresu, łez i zmęczenia.
O 6 zadzwonił budzik, zerwałam się na równe nogi, spakowałam się, przebrałam i wróciłam do pokoju po telefon, Bartek jeszcze spał, usiadłam obok na łóżku, nachyliłam się nad nim i pocałowałam jego policzek.
-Jeszcze 5 minut - szepnął nakrywając się kołdrą
- Śpij ile chcesz, tylko posprzątaj, ugotuj obiad , zrób zakupy, nastaw pranie, tylko mnie kochaj
- mhm - wyjęczał na znak żeby dać mu spokój
- Dam znać czy zdałam, pa - klepnęłam lekko jego ramię
Kiedy byłam już pod szkołą zobaczyłam Kamilę i Michała, którzy nie mogli się ze sobą rozstać
- Ho ho ho gołąbeczki - krzyknęłam
- Ooo a którzto zawitał do szkoły - uśmiechnęła się Kama
- A gdzie masz Bartka ? - Winiar rozejrzał się dookoła
- A śpi biedactwo, całą noc uczyliśmy się matmy
- Czyli miłość kwitnie tak ? - uśmiechnął się
- A no wiesz, bierzemy z was przykład, dzióbeczki -skierowałam się do szkoły
Cały czas przypominałam sobie to wszystko co uczył mnie Bartek, próbowałam uspokoić nerwy, co nie bardzo mi wychodziło.
Kiedy tylko zaczeła się lekcja nauczycielka dała mi sprawdzian, spojrzałam na kartkę, czarna dziura, kompletnie zapomniałam wszystko co mi tłumaczył. Siedziałam i gapiłam się w kartkę, w końcu Kamila kopnęła lekko w moje krzesełko, odwróciłam się
- Dasz radę, wierze w Ciebie -zacisnęła kciuki
Tak dam radę, przecież to umiem, napisze ten cholerny sprawdzian i udowodnie że nie jestem taka beznadziejna za jaką mnie uważa.
Napisałam to co wiedziałam i pewnym krokiem podeszłam do biórka podając nauczycielce sprawdzian.
- Przyjdź po lekcjach, powiem Ci na ile napisałaś - powiedziała patrząc w kartkę
- Dobrze - kiwnęłam głową i wróciłam do ławki.
W mojej głowie znowu toczyła się walka między tym co czuje a tym co jest, nienawidziłam tego cholernego rozdarcia, to zaraz po nieodwzajemnionej miłości i tęsknocie najgorsze uczucie w życiu każdego człowieka.
Szłam przed siebie, lekki wiatr rozwiewał moje włosy i wysuszał łzy które mimowolnie spływały po moich policzkach.
Boże, czemu ja znowu płacze ? Zadawałam sobie to pytanie, widać łzy stały się nieodłącznym elementem mojego życia.
Wróciłam do domu, przebrałam się i zajęłam się nauką matematyki, w końcu trzeba stawić jej czoła, otworzyłam zeszyt i zajęłam się czytaniem, niestety wszystko rozpraszało moją uwagę, w końcu dźwięk telefonu, sprawdzam wyświetlacz, wiadomość od Bartka moje usta same się uśmiechały.
Wyświetliłam wiadomość '' co się dzieje ? Ja już za Tobą tęsknie"
Ehh... ja za Tobą też, westchnęłam, ale to nie takie proste " pogadamy później, ucze się z matmy" odpisałam i położyłam telefon pod poduszkę tak aby nie kusił.
Ile tego jest... szeptałam przewracając kartki w książce, przez cały rok tego nie ogarnę a co dopiero przez jedną noc.
Z mojej pilnej nauki wyrwał mnie dzwonek do drzwi, jak zwykle nikt się nie ruszył ich otworzyć, więc zwlokłam się z łóżka i poszłam sprawdzić, kto to.
Za drzwiami nie ujrzałam nikogo innego jak...Bartka...
-Wiem, że potrzebujesz mojej pomocy, prawda ? - uśmiechnął się wchodząc do środka
-Skoro wiesz to po co pytasz ? - zamknęłam drzwi
-Cóż za ciepłe powitanie - pocałował mnie w czoło
-No wiesz nie przyzwyczajaj się, później będzie tylko gorzej - weszłam do pokoju i usiadłam na łóżko
-Mam nadzieję, dobra co my tu mamy do ogarnięcia? - usiadł obok i zaczął sprawdzać notatki
-A tylko jakieś 3 rozdziały beznadziejnych wzorów, wykresów itd itd - spojrzałam na sterte materiału do ogarnięcia
-Damy radę ! W sumie ciekawe jeszcze nigdy nie miałem potrójnej randki. Ty, ja i matematyka, idealnie
- W sumie to jeszcze nigdy nie mieliśmy takiej prawdziwej randki
-Racja, musimy to zmienić, w każdy piątek będziemy chodzić na randki, ten dzień będzie zarezerwowany tylko i wyłącznie dla nas
- Kiedy już będziemy razem i nie będziemy w tym momencie grać jakiegoś meczu to jak najbardziej
- To jesteśmy umówieni ?
- Dobra tłumacz mi tą matematykę bo już chce mi się spać - oparłam głowe o poduszkę
- To będzie długa i męcząca noc - położył się obok i zaczęliśmy przerabiać matematykę.
Oczywiście nie obyło się bez nerwów, stresu, łez i zmęczenia.
O 6 zadzwonił budzik, zerwałam się na równe nogi, spakowałam się, przebrałam i wróciłam do pokoju po telefon, Bartek jeszcze spał, usiadłam obok na łóżku, nachyliłam się nad nim i pocałowałam jego policzek.
-Jeszcze 5 minut - szepnął nakrywając się kołdrą
- Śpij ile chcesz, tylko posprzątaj, ugotuj obiad , zrób zakupy, nastaw pranie, tylko mnie kochaj
- mhm - wyjęczał na znak żeby dać mu spokój
- Dam znać czy zdałam, pa - klepnęłam lekko jego ramię
Kiedy byłam już pod szkołą zobaczyłam Kamilę i Michała, którzy nie mogli się ze sobą rozstać
- Ho ho ho gołąbeczki - krzyknęłam
- Ooo a którzto zawitał do szkoły - uśmiechnęła się Kama
- A gdzie masz Bartka ? - Winiar rozejrzał się dookoła
- A śpi biedactwo, całą noc uczyliśmy się matmy
- Czyli miłość kwitnie tak ? - uśmiechnął się
- A no wiesz, bierzemy z was przykład, dzióbeczki -skierowałam się do szkoły
Cały czas przypominałam sobie to wszystko co uczył mnie Bartek, próbowałam uspokoić nerwy, co nie bardzo mi wychodziło.
Kiedy tylko zaczeła się lekcja nauczycielka dała mi sprawdzian, spojrzałam na kartkę, czarna dziura, kompletnie zapomniałam wszystko co mi tłumaczył. Siedziałam i gapiłam się w kartkę, w końcu Kamila kopnęła lekko w moje krzesełko, odwróciłam się
- Dasz radę, wierze w Ciebie -zacisnęła kciuki
Tak dam radę, przecież to umiem, napisze ten cholerny sprawdzian i udowodnie że nie jestem taka beznadziejna za jaką mnie uważa.
Napisałam to co wiedziałam i pewnym krokiem podeszłam do biórka podając nauczycielce sprawdzian.
- Przyjdź po lekcjach, powiem Ci na ile napisałaś - powiedziała patrząc w kartkę
- Dobrze - kiwnęłam głową i wróciłam do ławki.
niedziela, 11 maja 2014
Rozdział 14
-Wiesz Bartek, czasami jedynym sposobem chronienia osoby, którą się kocha…jest trzymanie się od niej z daleka
-Nie, w naszym przypadku to nie przejdzie, rozumiesz - złapał moje ręce
-Nie mamy innego wyjścia tak po prostu - zatopiłam wzrok w jego oczach
-Czemu chcesz okłamywać samą siebie?
-Bo może jeśli wiele razy powtórzę sobie, że Cie nie kocham, to sama w końcu w to uwierzę - tonęłam nadal w jego oczach
-Żartujesz sobie chyba
-I tak nie mamy innego wyjścia, zrozum
- Ale przecież ty kochasz mnie, a ja kocham ciebie, prawda?
-Prawda, ale Ty masz dziewczynę, poza tym jedyne czego teraz bym chciała to podpaść jej i zniszczyć naszą przyjaźń - spuściłam wzrok
-Natalia......czasem trzeba zmarnować czas na niewłaściwą osobę by dostrzec ogromne znaczenie drugiej…
-Czyli dla Ciebie związek to marnowanie czasu ? -znów spojrzałam na niego
-Tak, jeśli jest się z kimś tylko dlatego że boi się bycia samotnym to tak - skierował się w stronę okna
-No proszę Cie, wiesz że ją skrzywdziłeś tym ? - podeszłam do niego
-Wiem, nawet nie wiesz jak mi z tym cholernie źle, nie wiesz jak to jest kiedy...- zaczął
-Wiem, nawet nie wiesz jak bardzo dobrze wiem jak to jest kiedy nie masz nikogo - przerwałam mu
-Popatrz żyjemy obok siebie ponad 2 lata i nie zauważyliśmy, że jesteśmy dla siebie wszystkim, nikt inny nie zna mnie tak jak Ty, nikt mnie tak nie rozumie - skupił swój wzrok na szybie
-Boje się, boje się że nam nie wyjdzie a wtedy nie będziemy mieć ani miłości ani przyjaźni
-Zawsze możemy wrócić do przyjaźni - odwrócił się w moją stronę
-Nie Bartek miłości nie wolno karać przyjaźnią. Koniec to koniec
-Wiesz co jest najlepsze, że możemy się nie widzieć miesiącami. Możemy o sobie „zapomnieć” na chwilę lub dwie. Możemy mieć kogoś w międzyczasie.
Ale proszę, powiedz mi jak to jest, że za każdym razem, kiedy znajdziemy się blisko siebie, jakaś niewidzialna siła, pcha nas ku sobie ? - zbliżył się jeszcze bardziej
-Sama nie wiem co mam o tym myśleć - odwróciłam się
Z powrotem usiadłam na wielką sofę stojącą pod ścianą w pokoju, schowałam twarz w ręce, musiałam to przemyśleć, mimo wszystko to dzieje się za szybko, stanowczo za szybko. Bartek bez słowa usiadł obok mnie, czułam jego bliskość, słyszałam oddech, siedzieliśmy obok siebie bez słowa – tak blisko, a jakże daleko, w końcu Bartek musnął ręką moją szyję, spojrzałam na niego i przez kolejną chwilę utonęłam w jego oczach.
Ideał mężczyzny, ucieleśnienie moich wszystkich pragnień znalazłam w nim, wszystko to czego szukałam u innych znalazłam u niego.
- I co ? - zapytał
-Teraz to nie ma sensu, wyjeżdżasz, nie chce związku na odległość
-Jedź ze mną ! - zaproponował
- Mam tutaj szkołe i klub, wiec to nie możliwe
- Ja również mam tutaj wszystko, więc nigdzie nie jadę - przycisnął mnie do siebie
-Jedziesz i nie chce słyszeć sprzeciwu - położyłam głowę na jego klatce piersiowej
-Nie zostawię Cie tutaj samej - pogładził ręką moje plecy
-Bo to pierwszy raz mnie zostawisz samą, daj spokój
-Pierwszy raz jako moją dziewczynę - uśmiechnął się
-Przecież nie Bartek, przecież ja jeszcze nic nie - zaczęłam
-Słowa nie mają tu żadnego znaczenia liczy się uczucie - położył palec na moje usta
-Błagam Cie, nie wyobrażaj sobie jeszcze nic, muszę sobie to poukładać w głowie - odsunęłam jego rękę
- Wydaje mi się, że wszystko jest już jasne - podniósł moją brodę ku górze i przybliżył swoją twarz do mojej.
W głowie miałam tylko pocałunek, tak jego pocałunek, chciałam żeby mnie pocałował, wtedy wszystko by się zmieniło. Jednak nie to niemożliwe, nie mogę do tego dopuścić, wtedy już nie będę umiała o nim zapomnieć, muszę zachować zimną krew.
-Musze już iść - wstałam z sofy zdenerwowana
-Co się stało ? - podszedł znowu do mnie
- Nic, zasiedziałam się - uśmiechnęłam się i zniknęłam za drzwiami łazienki
Ubrałam swoje rzeczy i pospiesznie wyszłam, tuż za drzwiami stał Bartek
- Zrobiłem coś głupiego tak ? - spojrzał na mnie
- Jejku, Bartek oczywiście że nie - uśmiechnęłam się
- Jestem beznadziejny - zobaczyłam smutek w jego oczach
- Co Ty za bzdury opowiadasz ? - złapałam jego rękę
- Widzisz, nie umiem walczyć o to na czym mi zależy, powinienem Cie jakoś zatrzymać a kompletnie nie wiem co mam zrobić, mam paść na kolana i błagać żebyś została ?
- Nie musisz nic robić, sama świadomość tego że jesteś trzyma mnie przy Tobie
- Więc czemu chcesz mnie tu zostawić ?
- Kurde Bartek, najchętniej to rzuciłabym się tu na Ciebie z tej miłości, ale dopóki nie wyjaśnisz wszystkiego swojej obecnej dziewczynie nie chce robić niczego co byłoby niestosowne, rozumiesz ?
- Ale ta cała sprawa z nią może chwile potrwać
- Poczekam tyle ile będzie trzeba - pogładziłam jego policzek grzbietem dłoni, w dalszym ciągu się uśmiechając.
- A jeśli to potrwa długo ? Dla Ciebie za długo ?
- Mamy przed sobą całe życie, nie musimy się spieszyć
-Nie, w naszym przypadku to nie przejdzie, rozumiesz - złapał moje ręce
-Nie mamy innego wyjścia tak po prostu - zatopiłam wzrok w jego oczach
-Czemu chcesz okłamywać samą siebie?
-Bo może jeśli wiele razy powtórzę sobie, że Cie nie kocham, to sama w końcu w to uwierzę - tonęłam nadal w jego oczach
-Żartujesz sobie chyba
-I tak nie mamy innego wyjścia, zrozum
- Ale przecież ty kochasz mnie, a ja kocham ciebie, prawda?
-Prawda, ale Ty masz dziewczynę, poza tym jedyne czego teraz bym chciała to podpaść jej i zniszczyć naszą przyjaźń - spuściłam wzrok
-Natalia......czasem trzeba zmarnować czas na niewłaściwą osobę by dostrzec ogromne znaczenie drugiej…
-Czyli dla Ciebie związek to marnowanie czasu ? -znów spojrzałam na niego
-Tak, jeśli jest się z kimś tylko dlatego że boi się bycia samotnym to tak - skierował się w stronę okna
-No proszę Cie, wiesz że ją skrzywdziłeś tym ? - podeszłam do niego
-Wiem, nawet nie wiesz jak mi z tym cholernie źle, nie wiesz jak to jest kiedy...- zaczął
-Wiem, nawet nie wiesz jak bardzo dobrze wiem jak to jest kiedy nie masz nikogo - przerwałam mu
-Popatrz żyjemy obok siebie ponad 2 lata i nie zauważyliśmy, że jesteśmy dla siebie wszystkim, nikt inny nie zna mnie tak jak Ty, nikt mnie tak nie rozumie - skupił swój wzrok na szybie
-Boje się, boje się że nam nie wyjdzie a wtedy nie będziemy mieć ani miłości ani przyjaźni
-Zawsze możemy wrócić do przyjaźni - odwrócił się w moją stronę
-Nie Bartek miłości nie wolno karać przyjaźnią. Koniec to koniec
-Wiesz co jest najlepsze, że możemy się nie widzieć miesiącami. Możemy o sobie „zapomnieć” na chwilę lub dwie. Możemy mieć kogoś w międzyczasie.
Ale proszę, powiedz mi jak to jest, że za każdym razem, kiedy znajdziemy się blisko siebie, jakaś niewidzialna siła, pcha nas ku sobie ? - zbliżył się jeszcze bardziej
-Sama nie wiem co mam o tym myśleć - odwróciłam się
Z powrotem usiadłam na wielką sofę stojącą pod ścianą w pokoju, schowałam twarz w ręce, musiałam to przemyśleć, mimo wszystko to dzieje się za szybko, stanowczo za szybko. Bartek bez słowa usiadł obok mnie, czułam jego bliskość, słyszałam oddech, siedzieliśmy obok siebie bez słowa – tak blisko, a jakże daleko, w końcu Bartek musnął ręką moją szyję, spojrzałam na niego i przez kolejną chwilę utonęłam w jego oczach.
Ideał mężczyzny, ucieleśnienie moich wszystkich pragnień znalazłam w nim, wszystko to czego szukałam u innych znalazłam u niego.
- I co ? - zapytał
-Teraz to nie ma sensu, wyjeżdżasz, nie chce związku na odległość
-Jedź ze mną ! - zaproponował
- Mam tutaj szkołe i klub, wiec to nie możliwe
- Ja również mam tutaj wszystko, więc nigdzie nie jadę - przycisnął mnie do siebie
-Jedziesz i nie chce słyszeć sprzeciwu - położyłam głowę na jego klatce piersiowej
-Nie zostawię Cie tutaj samej - pogładził ręką moje plecy
-Bo to pierwszy raz mnie zostawisz samą, daj spokój
-Pierwszy raz jako moją dziewczynę - uśmiechnął się
-Przecież nie Bartek, przecież ja jeszcze nic nie - zaczęłam
-Słowa nie mają tu żadnego znaczenia liczy się uczucie - położył palec na moje usta
-Błagam Cie, nie wyobrażaj sobie jeszcze nic, muszę sobie to poukładać w głowie - odsunęłam jego rękę
- Wydaje mi się, że wszystko jest już jasne - podniósł moją brodę ku górze i przybliżył swoją twarz do mojej.
W głowie miałam tylko pocałunek, tak jego pocałunek, chciałam żeby mnie pocałował, wtedy wszystko by się zmieniło. Jednak nie to niemożliwe, nie mogę do tego dopuścić, wtedy już nie będę umiała o nim zapomnieć, muszę zachować zimną krew.
-Musze już iść - wstałam z sofy zdenerwowana
-Co się stało ? - podszedł znowu do mnie
- Nic, zasiedziałam się - uśmiechnęłam się i zniknęłam za drzwiami łazienki
Ubrałam swoje rzeczy i pospiesznie wyszłam, tuż za drzwiami stał Bartek
- Zrobiłem coś głupiego tak ? - spojrzał na mnie
- Jejku, Bartek oczywiście że nie - uśmiechnęłam się
- Jestem beznadziejny - zobaczyłam smutek w jego oczach
- Co Ty za bzdury opowiadasz ? - złapałam jego rękę
- Widzisz, nie umiem walczyć o to na czym mi zależy, powinienem Cie jakoś zatrzymać a kompletnie nie wiem co mam zrobić, mam paść na kolana i błagać żebyś została ?
- Nie musisz nic robić, sama świadomość tego że jesteś trzyma mnie przy Tobie
- Więc czemu chcesz mnie tu zostawić ?
- Kurde Bartek, najchętniej to rzuciłabym się tu na Ciebie z tej miłości, ale dopóki nie wyjaśnisz wszystkiego swojej obecnej dziewczynie nie chce robić niczego co byłoby niestosowne, rozumiesz ?
- Ale ta cała sprawa z nią może chwile potrwać
- Poczekam tyle ile będzie trzeba - pogładziłam jego policzek grzbietem dłoni, w dalszym ciągu się uśmiechając.
- A jeśli to potrwa długo ? Dla Ciebie za długo ?
- Mamy przed sobą całe życie, nie musimy się spieszyć
czwartek, 1 maja 2014
Rozdział 13
-Bartek - szepnęłam
-Tak ? - oparł swoje czoło o moje
-Przestań - próbowałam opanować drżenie
-Nic złego nie robię - na jego twarz wkradł się zadziorny uśmiech.
Prawy kącik ust powędrował ku górze, kiedy zaczął niebezpiecznie szybko zbliżać się do mojej twarzy i złożył usta na moim policzku, westchnęłam cicho i odsunęłam się od niego.
-Przepraszam, nie wiem co mnie... - zaczął
-Nieee, nie kończ, błagam - powiedziałam składając palec na jego ustach
Staliśmy jeszcze chwile patrząc na siebie, ciesząc oczy sobą.
-Kawa - uśmiechnął się
-Co ?
-Kawa nam wystygnie, chodź - złapał mnie za rękę i energicznie pociągnął za sobą
-Pozwól, że się ubiorę - powiedziałam przytrzymując ręcznik dłonią
-Koszule moją Ci dam, chcesz ? - spojrzał na mnie
-Tak chce - uśmiechnęłam się
-To zaczekaj tu, zaraz wracam
-Dobrze, nigdzie się nie wybieram
Rozejrzałam się po pokoju, moją uwagę przykuł widok zapakowanej figurki w kształcie 6, podeszłam bliżej i rozpoznałam mój prezent dla niego.
W głowie kilka myśli, wyciągnęłam ją z pudełka, w tym momencie do pokoju wparował Bartek
-Masz moją ulubioną - podał mi koszule
-Co chcesz z tym zrobić ? - zapytałam nie odwracając się do niego
-Chodź, wszystko Ci wytłumaczę, tylko się nie denerwuj, dobrze ? - powiedział odkładając ją z powrotem
-Dobrze, pod warunkiem, że to się nie wiąże z niczym czego usłyszeć bym nie chciała - mrugnęłam do niego
Wzięłam jego koszulę i poszłam się przebrać, w głowie miałam już ułożone tłumaczenia, pewnie nie powie mi nic dobrego, zawsze jak jest dobrze coś musi się zepsuć, zawsze.
Wyszłam z łazienki, wzięłam kubek z kawą i usiadłam obok Bartka
-Więc co chcesz mi powiedzieć ? - wzięłam łyk kawy
-Nie wiem jak mam Ci to powiedzieć, więc kurde nawet nie wiesz jakie to dla mnie trudne bo...
-Bo ? - przerwałam mu
-Bo, będę robił przemeblowanie i nie chce żeby się zakurzyła, wiesz
-Wiem, że kłamiesz - uśmiechnęłam się
-Daria, proszę Cię - spojrzał na mnie
-To ja Ciebie proszę - odłożyłam kubek i przybliżyłam się do niego
-Nie chce żebyś się denerwowała - wziął moją rękę
-Właśnie teraz denerwuje się najbardziej
-Ale to jeszcze nic pewnego, muszę to przemyśleć
-Bartek, powiesz w końcu ?
-Dobrze, dostałem propozycje od pewnego klubu, wiąże się to z przeprowadzką, a ta figurka jedzie ze mną - uśmiechnął się
-To wspaniale, a dokąd ?
-No właśnie daleko bo aż do Włoch
-Nie, niee- wstałam z siedzenia
-Tak - Bartek podszedł do mnie
-Błagam nie mów, że mnie tu zostawisz, nie dam rady bez Ciebie - powiedziałam tuląc się do niego
-Jeszcze się nie zdecydowałem, mam jeszcze sporo czasu na podjęcie decyzji - pogładził moje plecy
-A chciałeś mi o tym powiedzieć ? - odsunęłam się
-No oczywiście
- A kiedy dostałeś tą propozycje ?
-Kilka dni temu
-Kilka dni ? I dopiero teraz mi mówisz? a chciałeś mi o tym powiedzieć tak w ogóle - spuściłam głowę
-Oczywiście, że chciałem, wierzysz mi - podniósł moją brodę ku górze
-Wierzę, zawsze mówisz prawdę. - spojrzałam
-Tobie tak.- wbił palce w moje włosy
-Wiesz, że nie dam sobie rady bez Ciebie ? - zapytałam łamiącym głosem
-Ja bez Ciebie też
-Ale obiecaj, że zapomnisz o mnie kiedy będziesz podejmował decyzje
-Nie mogę Ci tego obiecać
-Dlaczego ?
-Bo nawet na sekundę nie mogę o Tobie zapomnieć
-Bartek, zabijasz mnie takimi słowami, proszę przestań, mamy się przyjaźnić, masz dziewczynę wiesz tym - usiadłam spowrotem na sofę
-Wiesz, wystarczy jedno Twoje słowo - kucnął przede mną
-Za bardzo mi na Tobie zależy, żeby Cię ranić wiesz
-Skąd wiesz jakby było ?
-Może kiedyś się o tym przekonamy
-Kiedyś, kiedyś
-Tak a czas ucieka - uśmiechnął się
-Na razie to Ty wyjeżdżasz może poznasz jakąś fajną dziewczynę, albo nadal będziesz z obecną, pewnie wyjedzie z Tobą
-Skąd ta pewność, że wyjadę ? I że będę z obecną ? Albo kogoś poznam ?
-Bo to dla Ciebie wielka szansa, możesz się rozwijać byłbyś głupcem gdybyś zrezygnował z takiej szansy
-Będę głupcem jak zrezygnuje z Ciebie...
-Tak ? - oparł swoje czoło o moje
-Przestań - próbowałam opanować drżenie
-Nic złego nie robię - na jego twarz wkradł się zadziorny uśmiech.
Prawy kącik ust powędrował ku górze, kiedy zaczął niebezpiecznie szybko zbliżać się do mojej twarzy i złożył usta na moim policzku, westchnęłam cicho i odsunęłam się od niego.
-Przepraszam, nie wiem co mnie... - zaczął
-Nieee, nie kończ, błagam - powiedziałam składając palec na jego ustach
Staliśmy jeszcze chwile patrząc na siebie, ciesząc oczy sobą.
-Kawa - uśmiechnął się
-Co ?
-Kawa nam wystygnie, chodź - złapał mnie za rękę i energicznie pociągnął za sobą
-Pozwól, że się ubiorę - powiedziałam przytrzymując ręcznik dłonią
-Koszule moją Ci dam, chcesz ? - spojrzał na mnie
-Tak chce - uśmiechnęłam się
-To zaczekaj tu, zaraz wracam
-Dobrze, nigdzie się nie wybieram
Rozejrzałam się po pokoju, moją uwagę przykuł widok zapakowanej figurki w kształcie 6, podeszłam bliżej i rozpoznałam mój prezent dla niego.
W głowie kilka myśli, wyciągnęłam ją z pudełka, w tym momencie do pokoju wparował Bartek
-Masz moją ulubioną - podał mi koszule
-Co chcesz z tym zrobić ? - zapytałam nie odwracając się do niego
-Chodź, wszystko Ci wytłumaczę, tylko się nie denerwuj, dobrze ? - powiedział odkładając ją z powrotem
-Dobrze, pod warunkiem, że to się nie wiąże z niczym czego usłyszeć bym nie chciała - mrugnęłam do niego
Wzięłam jego koszulę i poszłam się przebrać, w głowie miałam już ułożone tłumaczenia, pewnie nie powie mi nic dobrego, zawsze jak jest dobrze coś musi się zepsuć, zawsze.
Wyszłam z łazienki, wzięłam kubek z kawą i usiadłam obok Bartka
-Więc co chcesz mi powiedzieć ? - wzięłam łyk kawy
-Nie wiem jak mam Ci to powiedzieć, więc kurde nawet nie wiesz jakie to dla mnie trudne bo...
-Bo ? - przerwałam mu
-Bo, będę robił przemeblowanie i nie chce żeby się zakurzyła, wiesz
-Wiem, że kłamiesz - uśmiechnęłam się
-Daria, proszę Cię - spojrzał na mnie
-To ja Ciebie proszę - odłożyłam kubek i przybliżyłam się do niego
-Nie chce żebyś się denerwowała - wziął moją rękę
-Właśnie teraz denerwuje się najbardziej
-Ale to jeszcze nic pewnego, muszę to przemyśleć
-Bartek, powiesz w końcu ?
-Dobrze, dostałem propozycje od pewnego klubu, wiąże się to z przeprowadzką, a ta figurka jedzie ze mną - uśmiechnął się
-To wspaniale, a dokąd ?
-No właśnie daleko bo aż do Włoch
-Nie, niee- wstałam z siedzenia
-Tak - Bartek podszedł do mnie
-Błagam nie mów, że mnie tu zostawisz, nie dam rady bez Ciebie - powiedziałam tuląc się do niego
-Jeszcze się nie zdecydowałem, mam jeszcze sporo czasu na podjęcie decyzji - pogładził moje plecy
-A chciałeś mi o tym powiedzieć ? - odsunęłam się
-No oczywiście
- A kiedy dostałeś tą propozycje ?
-Kilka dni temu
-Kilka dni ? I dopiero teraz mi mówisz? a chciałeś mi o tym powiedzieć tak w ogóle - spuściłam głowę
-Oczywiście, że chciałem, wierzysz mi - podniósł moją brodę ku górze
-Wierzę, zawsze mówisz prawdę. - spojrzałam
-Tobie tak.- wbił palce w moje włosy
-Wiesz, że nie dam sobie rady bez Ciebie ? - zapytałam łamiącym głosem
-Ja bez Ciebie też
-Ale obiecaj, że zapomnisz o mnie kiedy będziesz podejmował decyzje
-Nie mogę Ci tego obiecać
-Dlaczego ?
-Bo nawet na sekundę nie mogę o Tobie zapomnieć
-Bartek, zabijasz mnie takimi słowami, proszę przestań, mamy się przyjaźnić, masz dziewczynę wiesz tym - usiadłam spowrotem na sofę
-Wiesz, wystarczy jedno Twoje słowo - kucnął przede mną
-Za bardzo mi na Tobie zależy, żeby Cię ranić wiesz
-Skąd wiesz jakby było ?
-Może kiedyś się o tym przekonamy
-Kiedyś, kiedyś
-Tak a czas ucieka - uśmiechnął się
-Na razie to Ty wyjeżdżasz może poznasz jakąś fajną dziewczynę, albo nadal będziesz z obecną, pewnie wyjedzie z Tobą
-Skąd ta pewność, że wyjadę ? I że będę z obecną ? Albo kogoś poznam ?
-Bo to dla Ciebie wielka szansa, możesz się rozwijać byłbyś głupcem gdybyś zrezygnował z takiej szansy
-Będę głupcem jak zrezygnuje z Ciebie...
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Rozdział 12
Z godziny na godzinę było coraz gorzej, czułam że się odwadniam, w życiu
nie pomyślałabym że on jest dla mnie tak bardzo ważny, niestety teraz
trzeba zapomnieć, ba teraz trzeba będzie udawać że mi nie zależy, że
wszystko jest dobrze.
Czyli jednak to prawda trzeba docenić co się ma zanim los każe nam docenić co mielimy.
To głupie bo jak z nim rozmawiam, to prawie tak, jakbym słuchała swojego najgłębszego, najbardziej przemyślanego i najlepszego głosu wewnętrznego.Taka niezwykła zgodność tego, co myślę i czuje z tym, co słyszę, położyłam głowę na poduszkę i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi, a właściwie nie dzwonek, tylko krzyk siostry
- Dzwonek!
- To otwórz! - odkrzyknęłam, ale nie doczekałam się rezultatu, a dźwięk się powtórzył.
Zwlokłam się z łóżka i poczłapałam do drzwi.
- O, ładna piżamka - rzekł Bartek, kiedy otworzyłam.
- Oszalałeś? Co tu robisz tak wcześnie?
- Wcześnie?! Jest szósta, zaraz do szkoły - spojrzał na zegarek
-Dobra, co Cię do mnie sprowadza ? - przygładziłam włosy
-Jak to co ? chyba musimy sobie coś wyjaśnić - skierował się do mojego pokoju
-Ale co musimy wyjaśnić ? chyba nie rozumiem - poszłam za nim
-No wczorajsza sytuacja - usiadł na moim łóżku
-Nie wiem o czym mówisz - uśmiechnęłam się lekko
-A te zaczerwienione i spuchnięte oczy to co ? - spojrzał na mnie
-Czy płakałam ? Tak ale nie za Tobą.Widać są ważniejsze sprawy od tej komedii którą nazwałam miłością .- usiadłam obok
-Czyli jednak - uśmiechnął się
-Jednak co ? - uciekłam spojrzeniem
-Czujesz coś do mnie, prawda ?
-Taaa - szepnęłam
-Widzisz to głupie, ale ja też czuje coś do Ciebie - powiedział
-Tylko jest problem bo Ty czujesz przyjaźń a moja przyjaźń przerodziła się w coś większego, silniejszego, nawet nie potrafię tego opisać - schowałam twarz w ręce
-To mamy problem - wstał i podszedł do okna
-Tak, a jaki ? - spojrzałam na niego
-No bo ja mam tak samo - nadal patrzył przed siebie
-Tylko, że Ty już znalazłeś swoją miłość
-Poczekaj - w końcu odwzajemnił spojrzenie
-Na co? - spojrzałam
-Na miłość.
-Ona sama mnie znajdzie.
-Kiedy Ty, właśnie przed nią uciekasz.
-Sugerujesz że to właśnie Ty jesteś tą miłością?
-Ja nic nie sugeruje. Ja to po prostu czuję. - ponownie usiadł obok
-Za widok Twoich zakochanych oczu, jestem gotowa oddać wszystko, co tylko mam najlepsze.
Może i to żałosne, ale tak właśnie ma na imię nieszczęśliwa miłość - oparłam głowę o jego ramię
-Jezu, czego nie wyznałaś mi tego wcześniej ? - oparł swój policzek o moją głowę
-Bo poczułam to niedawno, poza tym nie chciałam niszczyć naszej przyjaźni, a kiedy już się zdecydowałam wyznałeś, że już kogoś poznałeś, nawet nie wiesz jak mnie to rozwaliło - mówiłam
-Wiesz co jest najgorsze ? - objął mnie
-Co ?
-Że ja też nie chciałem niszczyć naszej przyjaźni to jest dla mnie najważniejsze, ale teraz kiedy ją poznałem nie wiem, jestem z nią ale myślę o Tobie, to takie głupie
- Dlaczego tak rzadko okazywałeś te uczucia.?
- Bo wolę udawać, że nic do Ciebie nie czuje niż cierpieć i nie spać po nocach.
-Co myśmy narobili
-Co ?
-Zmarnowaliśmy wszystko, rozumiesz ? wszystko
-Udajmy, że Cię nie kocham, że nie potrzebuję, że nie tęsknie i że nie płaczę. Bo tak będzie lepiej. Uzależnienia są złe, a Ty mnie uzależniasz.
- Skoro tak wolisz… W tym momencie pękło moje serce. Tak bardzo chciałam, żeby zaprzeczył.
-To co ? damy radę ? - zapytał
-Z czym ?
-Zapomnieć o tym wszystkim i dalej się przyjaźnić ?
-Będzie ciężko, ale nie takie problemy razem pokonywaliśmy, prawda ? - uśmiechnęłam się
-Razem przetrwamy wszystko - pocałował moje czoło
-Dokładnie, a teraz przepraszam ale muszę się zbierać, wiesz szkoła czeka i te sprawy
-Tak wiem wiem to masz 10 minut ja czekam w samochodzie
-Nie no nie ma potrzeby
-Ale chce wiesz
-Dobrze, dziękuję zaraz zejdę do Ciebie
Bartek wyszedł, ja poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro, wyglądałam okropnie oczy opuchnięte, zaczerwienione zacisnęłam lekko szczękę i przymknęłam na chwilę oczy, mówiąc sobie w duchu, że nie będę przez niego płakać.
Oczywiście, stało się na odwrót. Byłam zupełnie rozbita i przygnębiona wydarzeniami z ostatnich kilku godzin. Ogarnęłam się i zeszłam do Bartka, usiadłam w fotelu.
-Chcesz jechać do szkoły ? - zapytał
-Niee - kiwnęłam przecząco głową
Bartek położył rękę na moim kolanie i znacząco kiwnął głową, znaczyło to tyle że zabiera mnie do siebie bo mamy jeszcze coś wyjaśniać. Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu.
-To co ja zaparzę kawe tak ? - uśmiechnął się
-A ja wezmę prysznic - klepnęłam go w ramię
Weszłam do łazienki i zaczęłam się rozbierać, mając nadzieję, że prysznic mi pomoże i gorąca woda rozluźni me obolałe ciało, oraz ukoi nerwy. Żałowałam, że nie miałam żadnych ubrań na przebranie, ale o to postanowiłam martwić się później.
Weszłam pod prysznic i przymknęłam zaczerwienione, opuchnięte oczy, pozwalając, by strumień przyjemnego ciepła chociaż na chwilę wyrzucił wszystkie myśli i wspomnienia z mojego umysłu.
Nie wiem ile czasu stałam pod wodą, starając się zrelaksować, ale w końcu uznałam, że to rzeczywiście trochę mi pomogło. Musiałam jakoś dojść do siebie i przestać się użalać.
Musiałam zacząć jasno myśleć. Wychodząc spod prysznica, złapałam za biały, puchowy i przyjemnie pachnący ręcznik, po czym szybko się nim owinęłam, by utracić jak najmniej ciepła.
Przez chwilę stałam przed lekko zaparowanym lustrem, znowu wpatrując się w swoje odbicie. Wyglądałam lepiej z kolorkami na policzkach i bez smug rozmazanego makijażu na skórze.
Wyszłam z łazienki, dalej będąc jedynie owiniętą w ręcznik
-jedyne co Ci mogę zaproponować to moja koszulka - uśmiechnął się podając mi koszulkę
-idealnie - wzięłam ją od niego
-ale z Ciebie gapa - zaczął się śmiać
-co ? - zapytałam
- masz jeszcze troszkę szamponu na twarzy - podszedł do mnie
- gdzie ? - zaczęłam energicznie wycierać całą twarz
- o tu - powiedział i delikatnie musnął mój policzek palcem
Czyli jednak to prawda trzeba docenić co się ma zanim los każe nam docenić co mielimy.
To głupie bo jak z nim rozmawiam, to prawie tak, jakbym słuchała swojego najgłębszego, najbardziej przemyślanego i najlepszego głosu wewnętrznego.Taka niezwykła zgodność tego, co myślę i czuje z tym, co słyszę, położyłam głowę na poduszkę i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi, a właściwie nie dzwonek, tylko krzyk siostry
- Dzwonek!
- To otwórz! - odkrzyknęłam, ale nie doczekałam się rezultatu, a dźwięk się powtórzył.
Zwlokłam się z łóżka i poczłapałam do drzwi.
- O, ładna piżamka - rzekł Bartek, kiedy otworzyłam.
- Oszalałeś? Co tu robisz tak wcześnie?
- Wcześnie?! Jest szósta, zaraz do szkoły - spojrzał na zegarek
-Dobra, co Cię do mnie sprowadza ? - przygładziłam włosy
-Jak to co ? chyba musimy sobie coś wyjaśnić - skierował się do mojego pokoju
-Ale co musimy wyjaśnić ? chyba nie rozumiem - poszłam za nim
-No wczorajsza sytuacja - usiadł na moim łóżku
-Nie wiem o czym mówisz - uśmiechnęłam się lekko
-A te zaczerwienione i spuchnięte oczy to co ? - spojrzał na mnie
-Czy płakałam ? Tak ale nie za Tobą.Widać są ważniejsze sprawy od tej komedii którą nazwałam miłością .- usiadłam obok
-Czyli jednak - uśmiechnął się
-Jednak co ? - uciekłam spojrzeniem
-Czujesz coś do mnie, prawda ?
-Taaa - szepnęłam
-Widzisz to głupie, ale ja też czuje coś do Ciebie - powiedział
-Tylko jest problem bo Ty czujesz przyjaźń a moja przyjaźń przerodziła się w coś większego, silniejszego, nawet nie potrafię tego opisać - schowałam twarz w ręce
-To mamy problem - wstał i podszedł do okna
-Tak, a jaki ? - spojrzałam na niego
-No bo ja mam tak samo - nadal patrzył przed siebie
-Tylko, że Ty już znalazłeś swoją miłość
-Poczekaj - w końcu odwzajemnił spojrzenie
-Na co? - spojrzałam
-Na miłość.
-Ona sama mnie znajdzie.
-Kiedy Ty, właśnie przed nią uciekasz.
-Sugerujesz że to właśnie Ty jesteś tą miłością?
-Ja nic nie sugeruje. Ja to po prostu czuję. - ponownie usiadł obok
-Za widok Twoich zakochanych oczu, jestem gotowa oddać wszystko, co tylko mam najlepsze.
Może i to żałosne, ale tak właśnie ma na imię nieszczęśliwa miłość - oparłam głowę o jego ramię
-Jezu, czego nie wyznałaś mi tego wcześniej ? - oparł swój policzek o moją głowę
-Bo poczułam to niedawno, poza tym nie chciałam niszczyć naszej przyjaźni, a kiedy już się zdecydowałam wyznałeś, że już kogoś poznałeś, nawet nie wiesz jak mnie to rozwaliło - mówiłam
-Wiesz co jest najgorsze ? - objął mnie
-Co ?
-Że ja też nie chciałem niszczyć naszej przyjaźni to jest dla mnie najważniejsze, ale teraz kiedy ją poznałem nie wiem, jestem z nią ale myślę o Tobie, to takie głupie
- Dlaczego tak rzadko okazywałeś te uczucia.?
- Bo wolę udawać, że nic do Ciebie nie czuje niż cierpieć i nie spać po nocach.
-Co myśmy narobili
-Co ?
-Zmarnowaliśmy wszystko, rozumiesz ? wszystko
-Udajmy, że Cię nie kocham, że nie potrzebuję, że nie tęsknie i że nie płaczę. Bo tak będzie lepiej. Uzależnienia są złe, a Ty mnie uzależniasz.
- Skoro tak wolisz… W tym momencie pękło moje serce. Tak bardzo chciałam, żeby zaprzeczył.
-To co ? damy radę ? - zapytał
-Z czym ?
-Zapomnieć o tym wszystkim i dalej się przyjaźnić ?
-Będzie ciężko, ale nie takie problemy razem pokonywaliśmy, prawda ? - uśmiechnęłam się
-Razem przetrwamy wszystko - pocałował moje czoło
-Dokładnie, a teraz przepraszam ale muszę się zbierać, wiesz szkoła czeka i te sprawy
-Tak wiem wiem to masz 10 minut ja czekam w samochodzie
-Nie no nie ma potrzeby
-Ale chce wiesz
-Dobrze, dziękuję zaraz zejdę do Ciebie
Bartek wyszedł, ja poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro, wyglądałam okropnie oczy opuchnięte, zaczerwienione zacisnęłam lekko szczękę i przymknęłam na chwilę oczy, mówiąc sobie w duchu, że nie będę przez niego płakać.
Oczywiście, stało się na odwrót. Byłam zupełnie rozbita i przygnębiona wydarzeniami z ostatnich kilku godzin. Ogarnęłam się i zeszłam do Bartka, usiadłam w fotelu.
-Chcesz jechać do szkoły ? - zapytał
-Niee - kiwnęłam przecząco głową
Bartek położył rękę na moim kolanie i znacząco kiwnął głową, znaczyło to tyle że zabiera mnie do siebie bo mamy jeszcze coś wyjaśniać. Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu.
-To co ja zaparzę kawe tak ? - uśmiechnął się
-A ja wezmę prysznic - klepnęłam go w ramię
Weszłam do łazienki i zaczęłam się rozbierać, mając nadzieję, że prysznic mi pomoże i gorąca woda rozluźni me obolałe ciało, oraz ukoi nerwy. Żałowałam, że nie miałam żadnych ubrań na przebranie, ale o to postanowiłam martwić się później.
Weszłam pod prysznic i przymknęłam zaczerwienione, opuchnięte oczy, pozwalając, by strumień przyjemnego ciepła chociaż na chwilę wyrzucił wszystkie myśli i wspomnienia z mojego umysłu.
Nie wiem ile czasu stałam pod wodą, starając się zrelaksować, ale w końcu uznałam, że to rzeczywiście trochę mi pomogło. Musiałam jakoś dojść do siebie i przestać się użalać.
Musiałam zacząć jasno myśleć. Wychodząc spod prysznica, złapałam za biały, puchowy i przyjemnie pachnący ręcznik, po czym szybko się nim owinęłam, by utracić jak najmniej ciepła.
Przez chwilę stałam przed lekko zaparowanym lustrem, znowu wpatrując się w swoje odbicie. Wyglądałam lepiej z kolorkami na policzkach i bez smug rozmazanego makijażu na skórze.
Wyszłam z łazienki, dalej będąc jedynie owiniętą w ręcznik
-jedyne co Ci mogę zaproponować to moja koszulka - uśmiechnął się podając mi koszulkę
-idealnie - wzięłam ją od niego
-ale z Ciebie gapa - zaczął się śmiać
-co ? - zapytałam
- masz jeszcze troszkę szamponu na twarzy - podszedł do mnie
- gdzie ? - zaczęłam energicznie wycierać całą twarz
- o tu - powiedział i delikatnie musnął mój policzek palcem
piątek, 18 kwietnia 2014
Rozdział 11
-jesteś pewna ? - zapytała
-no tak, nie chce ryzykować, zbyt wiele mogę stracić
-więc co zamierzasz ?
-muszę go unikać chociaż przez kilka dni, nie mogę dopuścić żeby zaczął się domyślać
-a jeżeli on czuje to samo ?
-kto ? Że niby Bartek do mnie ? Proszę Cie, to niemożliwe
-czemu niemożliwe ?
-bo...nie i koniec, poza tym już skończmy ten temat
- dobra, to może jakiś spacer ? Albo gdzieś pojedziemy, co ? Zapomnisz na chwile
-nie mam ochoty - usiadłam na łóżku
-to obejrzymy może jakiś film ? 3 metry nad niebem - uśmiechnęła się
- o nieee tylko nie o miłości, nie chce ryczeć znowu to ja już wole ten spacer - powiedziałam wstając z łóżka
-oj Daria Daria - spojrzała na mnie
- no co ? - spytałam szukając czegoś do przebrania
-no nic nic lubię Cie w takim stanie - wzięła mój telefon
-w jakim stanie ? - spojrzałam na nią
-w stanie zakochania
-nie jestem wcale zakochana - odwróciłam spojrzenie
-jesteś zawsze tak robisz jak coś jest na rzeczy - uśmiechnęła się
-jak robię ? - zapytałam wkładając bluzę
-no właśnie tak - uśmiechnęła się jeszcze bardziej
-gdyby ktoś mnie spytał: Czemu właśnie On? Nie znałabym odpowiedzi.
-ciężko znaleźć odpowiedź, po prostu serce go wybrało i koniec
-tylko powiedz mi czemu przez tak długi czas nie zauważyłam, że on jest dla mnie kimś więcej - usiadłam obok niej
-czasami tak jest że ludzie żyją obok siebie latami i nie potrafią dostrzec że są dla siebie stworzeni
-albo czasami poznają się i już po kilku dniach wiedzą że są dla siebie, prawda ? - oparłam głowę na jej ramieniu
-tak i wiesz dziękuję Ci za niego
-przecież ja z tym nie mam nic wspólnego, to Bartek was poznał
-ale ja wiem że ty też maczałaś w tym palce \
-nie na prawdę uwierz tym razem nic w niczym nie maczałam - zaśmiałam się
-mimo wszystko Ci dziękuję - objęła mnie
Z objęcia wyrwał nas telefon Kamili spojrzałyśmy na wyświetlacz ,,Misiek"
-no proszę proszę ten to ma wyczucie czasu - uśmiechnęłam się
-oddzwonie do niego później - zobaczyłam radość w jej oczach
-odbierz - powiedziałam
-nie, teraz jestem dla Ciebie - odpowiedziała
-odbierz w tej chwili - powiedziałam stanowczo
- no dobrze - odpowiedziała i posłusznie wykonała polecenie
Patrzyłam na nią jaka jest szczęśliwa, jak na samą myśl o nim się uśmiecha, jak w jej oczach pojawiają się iskierki, Kamila schowała telefon do kieszeni.
-no jedź jedź - spojrzałam na przyjaciółkę
-Daria powiedziałam że teraz mój czas jest dla Ciebie
-plany się zmieniły, postanowiłam powiedzieć Bartkowi, trudno, nie potrafię go oszukiwać że nic do niego nie czuję skoro to uczucie aż rozwala mnie od środka - powiedziałam biorąc telefon i wybierając jego numer.
-powodzenia - powiedziała całując mnie w policzek i wychodząc
-no w końcu, co się z Tobą działo ? pisałem do Ciebie, czemu nawet nie odpisałaś ? - zaczął Bartek
-musimy porozmawiać, mogę przyjechać ? - spytałam
-tak, też muszę z Tobą porozmawiać, czekam - powiedział
-będę za pół godziny - powiedziałam rozłączając się
Całą drogę planowałam co mu powiem, jak to będzie wyglądać, nerwy mnie zjadały, no trudno, ale on też chce ze mną porozmawiać, może on też zauważył że łączy nas coś więcej niż tylko przyjaźń.
Stając pod jego domem, podchodząc do drzwi słyszałam kołatanie mojego serca, czułam się tak jakby zaraz miało przebić mi się przez ciało.
-no jesteś, wchodź - powiedział otwierając
- Bartek, muszę Ci coś powiedzieć - zaczęłam
-tak, ja Tobie też, słuchaj to dziwne ale poznałem dziewczynę, jest idealna nawet nie wiedziałem że mogę się zakochać - zaczął mówić uradowany
Stałam wpatrzona w niego, czułam jak łzy napływają mi do oczu, powoli docierały do mnie jego słowa
-to wspaniale - szepnęłam
-co się stało ? - złapał mnie w ramionach
-złamałeś mi serce - lekko się uśmiechnęłam
-nie chciałem złamać ci serca…- spojrzał na mnie
- a ja nie chciałam się w tobie zakochać, ale wszyscy popełniamy błędy.- skierowałam się do wyjścia
-co się stało ? - złapał mnie za rękę
-nie rozumiesz ? - zapytałam
-ale czego nie rozumiem ? co chciałaś mi powiedzieć ?
-nie nic chciałam Ci tylko powiedzieć że nigdy nie wierzyłam w ‚miłość od pierwszego wejrzenia’… cóż, dopóki nie zobaczyłam Ciebie.
-nie mówisz serio
-no oczywiście, że nie , żartuje przecież, chciałam Cię tylko zaprosić we wtorek na mecz - uśmiechnęłam się
-a mogę kogoś zabrać ? - uśmiechnął się
-oczywiście - spojrzałam na niego
-to co kawa, herbata ?
-chętnie ale muszę uciekać, bo miałam jeszcze odwiedzić kogoś ważnego
- rozumiem, to co do wtorku, tak ? - powiedział całując mój policzek
-tak - powiedziałam mrużąc oczy
Kiedy wyszłam, oparłam się plecami o drzwi i wtedy na spokojnie mogłam zacząć płakać, tak po prostu całą drogę do domu odwadniałam się po trochę, trochę też połamało mi się serce, ale nadal go kochałam tylko teraz tymi połamanymi częściami..
Weszłam do domu przebrałam się i usiadłam na łóżku i tak siedząc w piżamie myślałam co by było gdybym była idealna
-no tak, nie chce ryzykować, zbyt wiele mogę stracić
-więc co zamierzasz ?
-muszę go unikać chociaż przez kilka dni, nie mogę dopuścić żeby zaczął się domyślać
-a jeżeli on czuje to samo ?
-kto ? Że niby Bartek do mnie ? Proszę Cie, to niemożliwe
-czemu niemożliwe ?
-bo...nie i koniec, poza tym już skończmy ten temat
- dobra, to może jakiś spacer ? Albo gdzieś pojedziemy, co ? Zapomnisz na chwile
-nie mam ochoty - usiadłam na łóżku
-to obejrzymy może jakiś film ? 3 metry nad niebem - uśmiechnęła się
- o nieee tylko nie o miłości, nie chce ryczeć znowu to ja już wole ten spacer - powiedziałam wstając z łóżka
-oj Daria Daria - spojrzała na mnie
- no co ? - spytałam szukając czegoś do przebrania
-no nic nic lubię Cie w takim stanie - wzięła mój telefon
-w jakim stanie ? - spojrzałam na nią
-w stanie zakochania
-nie jestem wcale zakochana - odwróciłam spojrzenie
-jesteś zawsze tak robisz jak coś jest na rzeczy - uśmiechnęła się
-jak robię ? - zapytałam wkładając bluzę
-no właśnie tak - uśmiechnęła się jeszcze bardziej
-gdyby ktoś mnie spytał: Czemu właśnie On? Nie znałabym odpowiedzi.
-ciężko znaleźć odpowiedź, po prostu serce go wybrało i koniec
-tylko powiedz mi czemu przez tak długi czas nie zauważyłam, że on jest dla mnie kimś więcej - usiadłam obok niej
-czasami tak jest że ludzie żyją obok siebie latami i nie potrafią dostrzec że są dla siebie stworzeni
-albo czasami poznają się i już po kilku dniach wiedzą że są dla siebie, prawda ? - oparłam głowę na jej ramieniu
-tak i wiesz dziękuję Ci za niego
-przecież ja z tym nie mam nic wspólnego, to Bartek was poznał
-ale ja wiem że ty też maczałaś w tym palce \
-nie na prawdę uwierz tym razem nic w niczym nie maczałam - zaśmiałam się
-mimo wszystko Ci dziękuję - objęła mnie
Z objęcia wyrwał nas telefon Kamili spojrzałyśmy na wyświetlacz ,,Misiek"
-no proszę proszę ten to ma wyczucie czasu - uśmiechnęłam się
-oddzwonie do niego później - zobaczyłam radość w jej oczach
-odbierz - powiedziałam
-nie, teraz jestem dla Ciebie - odpowiedziała
-odbierz w tej chwili - powiedziałam stanowczo
- no dobrze - odpowiedziała i posłusznie wykonała polecenie
Patrzyłam na nią jaka jest szczęśliwa, jak na samą myśl o nim się uśmiecha, jak w jej oczach pojawiają się iskierki, Kamila schowała telefon do kieszeni.
-no jedź jedź - spojrzałam na przyjaciółkę
-Daria powiedziałam że teraz mój czas jest dla Ciebie
-plany się zmieniły, postanowiłam powiedzieć Bartkowi, trudno, nie potrafię go oszukiwać że nic do niego nie czuję skoro to uczucie aż rozwala mnie od środka - powiedziałam biorąc telefon i wybierając jego numer.
-powodzenia - powiedziała całując mnie w policzek i wychodząc
-no w końcu, co się z Tobą działo ? pisałem do Ciebie, czemu nawet nie odpisałaś ? - zaczął Bartek
-musimy porozmawiać, mogę przyjechać ? - spytałam
-tak, też muszę z Tobą porozmawiać, czekam - powiedział
-będę za pół godziny - powiedziałam rozłączając się
Całą drogę planowałam co mu powiem, jak to będzie wyglądać, nerwy mnie zjadały, no trudno, ale on też chce ze mną porozmawiać, może on też zauważył że łączy nas coś więcej niż tylko przyjaźń.
Stając pod jego domem, podchodząc do drzwi słyszałam kołatanie mojego serca, czułam się tak jakby zaraz miało przebić mi się przez ciało.
-no jesteś, wchodź - powiedział otwierając
- Bartek, muszę Ci coś powiedzieć - zaczęłam
-tak, ja Tobie też, słuchaj to dziwne ale poznałem dziewczynę, jest idealna nawet nie wiedziałem że mogę się zakochać - zaczął mówić uradowany
Stałam wpatrzona w niego, czułam jak łzy napływają mi do oczu, powoli docierały do mnie jego słowa
-to wspaniale - szepnęłam
-co się stało ? - złapał mnie w ramionach
-złamałeś mi serce - lekko się uśmiechnęłam
-nie chciałem złamać ci serca…- spojrzał na mnie
- a ja nie chciałam się w tobie zakochać, ale wszyscy popełniamy błędy.- skierowałam się do wyjścia
-co się stało ? - złapał mnie za rękę
-nie rozumiesz ? - zapytałam
-ale czego nie rozumiem ? co chciałaś mi powiedzieć ?
-nie nic chciałam Ci tylko powiedzieć że nigdy nie wierzyłam w ‚miłość od pierwszego wejrzenia’… cóż, dopóki nie zobaczyłam Ciebie.
-nie mówisz serio
-no oczywiście, że nie , żartuje przecież, chciałam Cię tylko zaprosić we wtorek na mecz - uśmiechnęłam się
-a mogę kogoś zabrać ? - uśmiechnął się
-oczywiście - spojrzałam na niego
-to co kawa, herbata ?
-chętnie ale muszę uciekać, bo miałam jeszcze odwiedzić kogoś ważnego
- rozumiem, to co do wtorku, tak ? - powiedział całując mój policzek
-tak - powiedziałam mrużąc oczy
Kiedy wyszłam, oparłam się plecami o drzwi i wtedy na spokojnie mogłam zacząć płakać, tak po prostu całą drogę do domu odwadniałam się po trochę, trochę też połamało mi się serce, ale nadal go kochałam tylko teraz tymi połamanymi częściami..
Weszłam do domu przebrałam się i usiadłam na łóżku i tak siedząc w piżamie myślałam co by było gdybym była idealna
czwartek, 10 kwietnia 2014
Rozdział 10
-hej hej nie spóźniliśmy się ? - zapytał Winiarski
-nie no, jesteście w samą porę - spojrzałam na nich
-to co ? Wchodzimy do środka ? - zaproponowała Kamila
-tak, my zaraz do was dołączymy - uśmiechnął się Bartek
-nie ma potrzeby, możemy iść z nimi - ruszyłam w kierunku drzwi
-jednak dołączymy chwile później - poczułam jego rękę na moim nadgarstku
-to zaczekamy w środku - Michał otworzył drzwi przed Kamilą i oboje zniknęli
-Bartek no daj spokój, chodź - powiedziałam
-dobrze, ale najpierw musimy coś dokończyć
- co dokończyć?
-to co nam przerwano
-nie, to nic ważnego
-na pewno ? - spojrzał podejrzanie
-tak, poza tym kiedyś jeszcze Ci o tym powiem
-na pewno ? - powtórzył
-tak kiedyś na pewno - szepnęłam
-co ?
-chodźmy już, proszę - spojrzałam na niego
On tylko objął mnie swoim ramieniem i skierowaliśmy się do naszych przyjaciół, którzy jak widać doskonale czuli się w swoim towarzystwie.
-to co przeszkadzamy im czy od razu się zmywamy ? - uśmiechnął się
- w sumie moglibyśmy ich zostawić, ale jestem głodna
-zawsze możemy jechać do domu i zamówić pizze
-w sumie tak, ale może tu mają coś lepszego niż pizza - rozejrzałam się wokół
-to możemy zamówić coś innego, to jak ?
Jedyne o czym teraz marzyłam to zostać z nim sam na sam, wiedziałam że to nie jest dobry pomysł, na pewno nie teraz, nie teraz kiedy poczułam te dziwne uczucie do Bartka, w sumie nie wiem czy ...
-ileż można na was czekać ? - Kama podeszła do nas i złapała nas za ręce
-na nas ? no chyba nawet całe życie, prawda ? - uśmiechnęłam się do niej
- no oczywiście, całe życie a nawet jeden dzień dłużej - odpowiedziała
- już sobie tyle nie słodźcie - wtrącił Bartek
- niby dlaczego ? - spojrzałam na niego
-bo tak - uśmiechnął się
-bo tak ? i to jest Twoja odpowiedź na wszystko tak ? - kontynuowałam
-no na wszystko nie ale na większość tak
-dobra, dobra chodźcie - Kama udała się w kierunku stolika a my posłusznie ruszyliśmy za nią.
Usiedliśmy do stolika zamówiliśmy jedzenie, po czym rozmawialiśmy, nawet nie wiem kiedy ten czas minął, spojrzałam na zegarek, który wskazywał 23
-miło się rozmawia, ale ja się będę zbierać - wstałam z miejsca i zaczęłam zbierać swoje rzeczy
-tak, ja też będę się zbierać - Kamila również odeszła od stolika
- to co ? odwieziemy was - zaproponował Michał
-dzięki, ale ja się przejde, dobrze mi to zrobi po tym całym dniu - powiedziałam
- no daj spokój, na pewno nie puszcze Cie o tej godzinie samej, zapomnij - powiedział Bartek
-przestań, nic mi się nie stanie
-nie Daria, Bartek ma racje jest już późno, nie powinnaś o tej godzinie chodzić sama - dodała Kama
-tak poza tym mamy po drodze - uśmiechnął się Michał
- no tak nawet bardzo po drodze - odwzajemniłam uśmiech
-nie no nie ma sensu żebyście się później wracali, ja ją odwiozę i tak jadę w tamtym kierunku - powiedział Bartek ubierając kurtkę.
-po co jedziesz w tamtym kierunku ? - zapytałam
-mam ważną sprawę do załatwienia to przy okazji Cię odwiozę - uśmiechnął się
-no dobrze, skoro tak
Wyszliśmy na zewnątrz, noc mimo chłodu była piękna, gwieździste niebo oświetlało wszystko wokół, pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i udaliśmy się do samochodu Bartka, nawet nie wiem kiedy minęła mi droga powrotna, zmęczenie dawało się we znaki.
Kiedy dotarliśmy na miejsce
-dziękuję - powiedziałam
-nie ma za co, to tylko odwiezienie - uśmiechnął się
-tak, ale ja Ci dziękuję za wszystko
-za co znowu ?
-za wszystko za cały dzisiejszy dzień za to że jesteś - spojrzałam na niego
Bartek nachylił się i pocałował moje czoło, lubiłam kiedy tak robił czułam się wtedy taka bezpieczna.
-dobrze, jedź miałeś załatwić jakąś ważną sprawę
- już załatwiłem
-jak to ?
-dotarłaś bezpiecznie do domu i to jest dla mnie najważniejsze
-dobranoc - przytuliłam go na pożegnanie
-dobranoc - zacisnął jak zawsze mocniej swoje ramiona.
Weszłam do środka, skierowałam sie do mojego pokoju, zamknęłam drzwi i oparłam się o nie plecami, stałam tak chwilę po czym położyłam się na łóżko i znowu zaczęła się ta cholerna walka między tym co jest a tym co bym chciała, tym co powinnam a tym co czuje...
Usłyszałam dźwięk telefonu, spojrzałam na niego i odwróciłam ekranem do dołu, schowałam twarz w poduszke, niestety dźwięk rozległ się po raz drugi.
Ponownie spojrzałam na telefon 3 wiadomości, spojrzałam kolejny raz, 10:30. Tyle spałam, a nadal czuje się beznadziejnie, na szczęście dzisiaj niedziela i można spokojnie poleniuchować cały dzień.
Dzisiaj nie ma mnie dla nikogo. Nie zdąrzyłam dokończyć moich myśli kiedy odczytałam wiadomość od Bartka, chciał się spotkać. Teraz muszę zrobić wszystko żeby tylko ograniczyć chwilowo nasze kontakty, dopóki moje serce nie oswoi się z myślą że on jest moim przyjacielem, tylko przyjacielem i tak musi pozostać.
Odpisałam że jestem przeziębiona i nie dam rady nigdzie wyjść, dzisiejszy dzień spędze w łóżku wygrzewając się, niestety to wszystko mnie dręczyło, więc zadzwoniłam do Kamili
- no jak tam ? - zapytała roześmiana jak to ona
-beznadziejnie - powiedziałam
-będę za 30 minut - rozłączyła się zanim zdążyłam coś odpowiedzieć.
Sprawdzałam wszystkie portale w oczekiwaniu na Kame, kiedy dotarła do mnie od razu
-co jest ? - spytała od progu
-Bartek - powiedziałam
-jezu... co z nim ? usiadła obok
-no właśnie z nim wszystko dobrze nawet aż za bardzo
-więc o co chodzi ?
-nie wiem.... niby widujemy się codziennie, rozmawiamy, kurde przyjaźnimy ale ostatnio poczułam że -zaczęłam
- że ? - przerwała mi
-że chyba przestałam myśleć o nim jak o przyjacielu
-kochasz go ?
-do tej pory myślałam że tylko jako przyjaciela ale to mnie przerasta
-co Cie przerasta ?
-to że on jest idealny, jest wspaniały, troszczy się, opiekuje, jest zawsze kiedy go potrzebuje
-to jaki problem ?
-że tylko w przyjaźni to może funkcjonować
-czemu niby ?
-bo miłość niszczy przyjaźń a chce żeby był zawsze moim przyjacielem
-przecież wasz związek też może tak wyglądać, wszystko zależy od was
-nie, ja muszę po prostu zaakceptować to i zacząć myśleć tak jak kiedyś nie mogę pozwolić żeby coś się zmieniło, poza tym nigdy nie powiem mu co czuje
-nie no, jesteście w samą porę - spojrzałam na nich
-to co ? Wchodzimy do środka ? - zaproponowała Kamila
-tak, my zaraz do was dołączymy - uśmiechnął się Bartek
-nie ma potrzeby, możemy iść z nimi - ruszyłam w kierunku drzwi
-jednak dołączymy chwile później - poczułam jego rękę na moim nadgarstku
-to zaczekamy w środku - Michał otworzył drzwi przed Kamilą i oboje zniknęli
-Bartek no daj spokój, chodź - powiedziałam
-dobrze, ale najpierw musimy coś dokończyć
- co dokończyć?
-to co nam przerwano
-nie, to nic ważnego
-na pewno ? - spojrzał podejrzanie
-tak, poza tym kiedyś jeszcze Ci o tym powiem
-na pewno ? - powtórzył
-tak kiedyś na pewno - szepnęłam
-co ?
-chodźmy już, proszę - spojrzałam na niego
On tylko objął mnie swoim ramieniem i skierowaliśmy się do naszych przyjaciół, którzy jak widać doskonale czuli się w swoim towarzystwie.
-to co przeszkadzamy im czy od razu się zmywamy ? - uśmiechnął się
- w sumie moglibyśmy ich zostawić, ale jestem głodna
-zawsze możemy jechać do domu i zamówić pizze
-w sumie tak, ale może tu mają coś lepszego niż pizza - rozejrzałam się wokół
-to możemy zamówić coś innego, to jak ?
Jedyne o czym teraz marzyłam to zostać z nim sam na sam, wiedziałam że to nie jest dobry pomysł, na pewno nie teraz, nie teraz kiedy poczułam te dziwne uczucie do Bartka, w sumie nie wiem czy ...
-ileż można na was czekać ? - Kama podeszła do nas i złapała nas za ręce
-na nas ? no chyba nawet całe życie, prawda ? - uśmiechnęłam się do niej
- no oczywiście, całe życie a nawet jeden dzień dłużej - odpowiedziała
- już sobie tyle nie słodźcie - wtrącił Bartek
- niby dlaczego ? - spojrzałam na niego
-bo tak - uśmiechnął się
-bo tak ? i to jest Twoja odpowiedź na wszystko tak ? - kontynuowałam
-no na wszystko nie ale na większość tak
-dobra, dobra chodźcie - Kama udała się w kierunku stolika a my posłusznie ruszyliśmy za nią.
Usiedliśmy do stolika zamówiliśmy jedzenie, po czym rozmawialiśmy, nawet nie wiem kiedy ten czas minął, spojrzałam na zegarek, który wskazywał 23
-miło się rozmawia, ale ja się będę zbierać - wstałam z miejsca i zaczęłam zbierać swoje rzeczy
-tak, ja też będę się zbierać - Kamila również odeszła od stolika
- to co ? odwieziemy was - zaproponował Michał
-dzięki, ale ja się przejde, dobrze mi to zrobi po tym całym dniu - powiedziałam
- no daj spokój, na pewno nie puszcze Cie o tej godzinie samej, zapomnij - powiedział Bartek
-przestań, nic mi się nie stanie
-nie Daria, Bartek ma racje jest już późno, nie powinnaś o tej godzinie chodzić sama - dodała Kama
-tak poza tym mamy po drodze - uśmiechnął się Michał
- no tak nawet bardzo po drodze - odwzajemniłam uśmiech
-nie no nie ma sensu żebyście się później wracali, ja ją odwiozę i tak jadę w tamtym kierunku - powiedział Bartek ubierając kurtkę.
-po co jedziesz w tamtym kierunku ? - zapytałam
-mam ważną sprawę do załatwienia to przy okazji Cię odwiozę - uśmiechnął się
-no dobrze, skoro tak
Wyszliśmy na zewnątrz, noc mimo chłodu była piękna, gwieździste niebo oświetlało wszystko wokół, pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i udaliśmy się do samochodu Bartka, nawet nie wiem kiedy minęła mi droga powrotna, zmęczenie dawało się we znaki.
Kiedy dotarliśmy na miejsce
-dziękuję - powiedziałam
-nie ma za co, to tylko odwiezienie - uśmiechnął się
-tak, ale ja Ci dziękuję za wszystko
-za co znowu ?
-za wszystko za cały dzisiejszy dzień za to że jesteś - spojrzałam na niego
Bartek nachylił się i pocałował moje czoło, lubiłam kiedy tak robił czułam się wtedy taka bezpieczna.
-dobrze, jedź miałeś załatwić jakąś ważną sprawę
- już załatwiłem
-jak to ?
-dotarłaś bezpiecznie do domu i to jest dla mnie najważniejsze
-dobranoc - przytuliłam go na pożegnanie
-dobranoc - zacisnął jak zawsze mocniej swoje ramiona.
Weszłam do środka, skierowałam sie do mojego pokoju, zamknęłam drzwi i oparłam się o nie plecami, stałam tak chwilę po czym położyłam się na łóżko i znowu zaczęła się ta cholerna walka między tym co jest a tym co bym chciała, tym co powinnam a tym co czuje...
Usłyszałam dźwięk telefonu, spojrzałam na niego i odwróciłam ekranem do dołu, schowałam twarz w poduszke, niestety dźwięk rozległ się po raz drugi.
Ponownie spojrzałam na telefon 3 wiadomości, spojrzałam kolejny raz, 10:30. Tyle spałam, a nadal czuje się beznadziejnie, na szczęście dzisiaj niedziela i można spokojnie poleniuchować cały dzień.
Dzisiaj nie ma mnie dla nikogo. Nie zdąrzyłam dokończyć moich myśli kiedy odczytałam wiadomość od Bartka, chciał się spotkać. Teraz muszę zrobić wszystko żeby tylko ograniczyć chwilowo nasze kontakty, dopóki moje serce nie oswoi się z myślą że on jest moim przyjacielem, tylko przyjacielem i tak musi pozostać.
Odpisałam że jestem przeziębiona i nie dam rady nigdzie wyjść, dzisiejszy dzień spędze w łóżku wygrzewając się, niestety to wszystko mnie dręczyło, więc zadzwoniłam do Kamili
- no jak tam ? - zapytała roześmiana jak to ona
-beznadziejnie - powiedziałam
-będę za 30 minut - rozłączyła się zanim zdążyłam coś odpowiedzieć.
Sprawdzałam wszystkie portale w oczekiwaniu na Kame, kiedy dotarła do mnie od razu
-co jest ? - spytała od progu
-Bartek - powiedziałam
-jezu... co z nim ? usiadła obok
-no właśnie z nim wszystko dobrze nawet aż za bardzo
-więc o co chodzi ?
-nie wiem.... niby widujemy się codziennie, rozmawiamy, kurde przyjaźnimy ale ostatnio poczułam że -zaczęłam
- że ? - przerwała mi
-że chyba przestałam myśleć o nim jak o przyjacielu
-kochasz go ?
-do tej pory myślałam że tylko jako przyjaciela ale to mnie przerasta
-co Cie przerasta ?
-to że on jest idealny, jest wspaniały, troszczy się, opiekuje, jest zawsze kiedy go potrzebuje
-to jaki problem ?
-że tylko w przyjaźni to może funkcjonować
-czemu niby ?
-bo miłość niszczy przyjaźń a chce żeby był zawsze moim przyjacielem
-przecież wasz związek też może tak wyglądać, wszystko zależy od was
-nie, ja muszę po prostu zaakceptować to i zacząć myśleć tak jak kiedyś nie mogę pozwolić żeby coś się zmieniło, poza tym nigdy nie powiem mu co czuje
Subskrybuj:
Posty (Atom)