sobota, 15 marca 2014

Rozdział 9

-no nic nic, jak zawsze nic nie zrobiłeś - spojrzałam na niego
-oj już nie czepiaj się - podszedł do mnie
- ja się nie czepiam, wiesz - otworzyłam drzwi
-to dobrze, chodź wypijemy kawę i jedziemy - skierowaliśmy się w stronę kuchni
-gdzie jedziemy ?
-zobaczysz - usiadł naprzeciw mnie
-proszę Cię, mam wolną sobotę, jestem zmęczona po meczu, chce odpocząć - zaczęłam mówić
- już skończyłaś ? - przerwał mi
-skończyłam
-jesteśmy przyjaciółmi?
- co to za pytanie? Oczywiście, że tak
-więc, jako przyjaciel chce spędzić z Tobą trochę czasu
-ale przecież cały czas spędzamy go razem, wczoraj cały dzień i nawet noc
-dobrze jeszcze dzisiaj spędzimy dzień razem i dam Ci trochę spokoju
-ale, Bartek...- zaczęłam
-nie nie ma żadnego ale, zaufaj mi, dobrze ?  - powiedział stanowczym głosem
-dobrze
Wypiliśmy wspólnie kawę po czym ruszyliśmy w drogę, ku mojemu zaskoczeniu kierowaliśmy się  na Rzeszów.
Myślałam o co może chodzić, czyżby trening z pasiakami ? nie no przecież wie że jeszcze wszystko mnie boli po wczorajszym meczu i nie nadaje się dzisiaj na żaden wysiłek.
Patrzyłam na niego podejrzliwie ale on tylko uśmiechał się najwyraźniej zadowolony z tego co zaplanował.
-już jesteśmy na miejscu - powiedział parkując samochód
-mhm Rzeszów - spojrzałam na niego
-a no Rzeszów, piękne miasto
- piękne, tylko jeszcze mi powiedz co będziemy robić w tym Rzeszowie
-a zobaczysz, wszystko w swoim czasie
Poszliśmy na rynek, zajęliśmy ławke, wtedy Bartek spojrzał i zapytał
-pamiętasz ?
-co pamiętam ? Z Rzeszowem mam wiele wspomnień - uśmiechnęłam się
-dokładnie 2 lata temu w tym miejscu stratował Cie 2-u metrowy siatkarz, nawet nie przeprosił a później .... - zaczął
-...zaprosił mnie na kawe i ciastko - dokończyłam
- później wymieniliśmy się numerami, spacer i kino - spojrzał przed siebie
-to brzmi jak z jakiejś komedii romantycznej
-jakie to były fajne czasy
-a co teraz są złe? - zmarszczyłam brwi
- nie no, ale wtedy mieliśmy więcej czasu dla siebie
-co ty masz z tym czasem ?
-wiesz jestem już dorosłym facetem, czas się ustatkować
- żona dziecko i te sprawy, tak ?
-na dobry początek dziewczyna - uśmiechnął się
- więc jaki problem ?
- ciężko znaleźć kogoś kto pokocha z wadami
- przecież Ty nie masz żadnych wad
- każdy człowiek ma, nawet ja
- no dobra ale jedna, dwie czy ewentualnie siedem to nic przy Twoich zaletach, po prostu nie trafiłeś jeszcze na tą odpowiednią
-w dzisiejszych czasach problemem jest znaleźć kogoś odpowiedniego
- trzeba mieć wiele szczęścia, albo masz przyjaźń albo miłość
-idealnie, że mamy siebie
-idealnie idealnie, szkoda tylko że zapomniałam o rocznicy
-w tym związku ja pamiętam o takich sprawach, zrozumiano ?
-dobrze
-a teraz idziemy - Bartek podał mi swoją rękę
Udaliśmy się do tej samej kawiarni co 2 lata temu, zamówiliśmy tą samą kawę i ciastko. Siedzieliśmy rozmawiając i obserwując ludzi na zewnątrz, później chodziliśmy po Rzeszowie, obeszlismy chyba wszystko co się dało
Na zakończenie dnia poszliśmy do kina....zamiast oglądać film patrzyłam na Bartka, znam go od 2 lat ale w życiu nie pomyślałabym że jeszcze potrafi mnie czymś tak pozytywnie zaskoczyć.
Kiedy wyszliśmy z seansu udaliśmy się do samochodu
- jak mogę Ci się odwdzięczyć ?  - spojrzałam na niego
-badź już zawsze, to najlepsze co mnie w życiu spotkało - odwzajemnił spojrzenie
- Bartek, odpowiesz mi szczerze na jedno pytanie
- odpowiem szczerze na każde Twoje pytanie
- czy Ty... - zaczęłam
- czy ja co ? - uśmiechnął się
-yyy.. czy...
- ej, co jest ? Czy ja co ??
- czy ty coś... czy pomożesz mi z Kamą i Winiarem?   - w ostatniej chwili zmieniłam swoje pytanie
- aaa...no tak.. pomogę, nawet mam pewien plan
- jaki ? - próbowałam ukryć nerwy
- zaprosimy ich dzisiaj na kolacje a później tradycyjnie się zmyjemy
- myślisz że się uda ?
-nam się zawsze udaje
-nam tak
-pamiętaj ludzie jak są sobie pisani to prędzej czy później i tak ze sobą będą - spojrzał na mnie
Po tych słowach  i spojrzeniu nie mogłam się skupić, poczułam się dziwnie, wydawało mi się przez chwile że może my też jesteśmy sobie pisani....nie to głupie, zresztą to nawet nierealne, poza tym obiecaliśmy sobie, że nigdy nie zepsujemy naszej przyjaźni
-20 minut wstarczy ?
-co ? - spojrzałam na niego i uświadomiłam sobie że rozmawia przez telefon
On zasłonił moje usta i uśmiechnął się
-dobra, czekam - zakończył rozmowe
-z kim gadałeś ?
-jak to z kim ?  Chodź nasza zakochana para będzie za jakieś 20 minut - wysiadł z samochodu i otworzył mi drzwi
-Bartek musze Ci o czymś powiedzieć
-dobrze, powiesz mi w kawiarni bo tu jest zimno
-chyba jednak wolę tu - oparłam się o samochód
-coś się stało ? - stanął bliżej
-nie, a właściwe tak, tylko nie wiem jak mam Ci to powiedzieć - błądziłam wzrokiem
-mam się bać ?
-nie, to ja się boję - spojrzałam w jego oczy
-spokojnie - uśmiechnął się delikatnie
-w sumie to trwa jakiś czas, ale dzisiaj zrozumiałam że....- w tym momencie rozległ się dźwięk telefonu Bartka
Spojrzeliśmy na siebie
- odbierz - szepnęłam
-to może poczekać ?
-odbierz - kiwnęłam twierdząco głową
Może to znak, żeby nic nie mówić na ten temat, może tak ma pozostać.
- musiałem wytłumaczyć im gdzie dokładnie jechać - powiedział chowając telefon do kieszeni
-rozumiem - lekko się uśmiechnęłam
-więc, teraz możesz mi powiedzieć o co chodzi
-chodźmy do tej kawiarni bo rzeczywiście zimno - ruszyłam w stronę budynku
-najpierw mi powiesz - złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie
-yyy... to nic takiego - spojrzałam na niego
- cała drżysz, to musi coś znaczyć
- po prostu mi zimno
- to od czego mnie masz ? - objął mnie a ja poczułam moje kołatanaie serca
Pierwszy raz w życiu poczułam się tak dziwnie przy nim, tak inaczej...
- więc, powiesz mi ?
-kiedyś napewno
-może jednak dzisiaj ?
- dobra - odsunęłam się od niego
- więc ?
- ja tak po prostu .... - zaczęłam ponownie
- czeeeść- usłyszeliśmy głos naszych przyjaciół

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 8

-dobra, zostawmy ten temat - powiedziałam
- oj a czemu ? - Kamila spojrzała w stronę trybun
-może lepiej skupić się na meczu ?
- może lepiej tak - znów skierowała na nich swój wzrok
- co to sie dzieje - zaśmiałam się pod nosem
- co się ma dziać ? - zdziwiła się
-ktoś tu chyba się zauroczł czy coś
-nie prawda - zaprzeczyła
- Winiar idzie ! - krzyknęłam
-gdzie ? - Kamila zaczęła szukać wzrokiem
-nie Kama, wcale Cie nie rusza pan Winiarski, skądże - skierowałam się w stronę trenera
-ej to nie sprawiedliwe - powiedziała podchodząc do nas
-co Kama jest niesprawiedliwe ? - do rozmowy dołączył Lotman
-życie moi drodzy, życie - powiedziałam
-ej, skupienie ! - krzyknął Kowal
-właśnie ze skupieniem będzie problem - uśmiechnęłam się
-jak to ? - zapytał
-nie nic dziewczyny żartują, prawda ? - wybronił nas Paul
-prawda, prawda - kiwnęłam głową
-wiec tak, wychodzimy na boisko, skupienie, precyzja, zaangażowanie i serducho, rozumiemy się ? - mówił Kowal
-tak jest ! - odpowiedzieliśmy zgodnie
Prezentacja zawodników, wyjściowe 6 i rozpoczynamy walke o wygraną najlepiej w 3 setach, ale sport bywa nieprzewidywalny a przeciwnik trudny.
Po zaciętym 2,5 godzinnym meczu jest 3:2 dla Resovii.
MVP: Paul Lotman nasz polski amerykanin. Nagroda w zupełności zasłużona.
Każdy z nas odczuł dzisiejszy mecz ale dopiero jutro wyjdzie z nas cały ból.
Kilka minut dla kibiców i można zbierać się do domu.
Wyszłyśmy przed halę, na zewnątrz czekał Winiar z Kurkiem.
-no gratulacje, to co może jakoś to uczcimy ? - Michał się uśmiechnął
-tak to jest dobry pomysł - odpowiedziała Kama
-no to chyba beze mnie, bawcie się dobrze ja idę na stację zaraz mam autobus - powiedziałam patrząc na telefon
-nie Daria noo nie daj się prosić chodź - nalegała Kamila
-na prawde,nie dam rady,  ledwo żyje
-to chodź, odwioze Cię do domu, nie będziesz tłuc się autobusami - Bartek spojrzał na mnie
-nie ma potrzeby, idź z nimi, dam sobie rade
- Kamila z Michałem też dadzą sobie radę bez nas, prawda ? - Bartek puścił oko w moją stronę
-no pewnie, jedźcie, damy radę - widać spodobał im się ten pomysł
- to co ? Jedziemy ? - Bartek podał swoje ramie
- tak jedziemy - powiedziałam łapiąc go pod rękę
Wsiedliśmy do samochodu, Bartek włączył swoją ulubioną płyte i spojrzał na naszą parę która kierowała się w przeciwną stronę
-pięknie wyglądają - powiedział zadowolony Bartek
-plan wykonany - wystawiłam rękę
- w 100-u  % - przystawił swoją rękę do mojej
Praktycznie całą drogę rozmawialiśmy o meczu i o swataniu naszych przyjaciół, kiedy dotarliśmy na miejsce Bartek zaproponował
-to co może jednak uczcimy zwycięstwo ?
-jedyne co mogę Ci zaproponować to tymbark o smaku jabłko-mięta - wysiadłam z samochodu
-może być
Weszliśmy do środka, Bartek od razu wszedł do mojego pokoju i położył się na łóżko
-nie za wygodnie Ci ? - spojrzałam na niego
- nie narzekam - położył ręce za głowe
-podsuń się - przesunęłam jego rękę
-chodź,  połóż głowę na moim torsie, wtedy sie zmieścimy - pociągnął mnie za ręke
- cóż za kusząca propozycja - powiedziałam wykonując jego polecenie
Położyałm się obok niego, on gładził delikatnie moje włosy, a ja słuchałam jego bijącego serca. ... przez chwilę nie myślałam o niczym innym tylko cieszyłam się że mam takiego przyjaciela, teraz, tutaj, obok...później rozmawialiśmy tak jak kiedyś o wszystkim i o niczym
-ciekawe jak się bawią - pomyślał Kurek
-na pewno dobrze - poprawiłam głowę
-na pewno nie lepiej od nas - przycisnął mnie do siebie
-myślisz ? - zapytałam
- ja to wiem, która godzina ?
- dochodzi 2 - spojrzałam na zegar
-jejku pasowałoby już iść
- zostań jeszcze chwilke, posłuchamy naszej piosenki
Zdąrzyłam tylko usłyszeć

,,Some things we don't talk about
Rather do without and just hold the smile
Falling in and out of love
Ashamed and proud of, together all the while,,

Rano obudził mnie dźwięk telefonu, spojrzałam na wyświetlacz , nieodebrane połączenie od Kamili, położyłam telefon i przekręciłam się na drugą stronę, spojrzałam na okno , wtedy do pokoju wszedł Bartek.
- co Ty tu robisz ?
-a może jakieś dzień dobry czy coś ? - usiadł obok
- spaliśmy razem ? - usiadłam obok niego
-nie pamiętasz ? A było tak fajnie - objął mnie ramieniem
- co ? - odsunęłam się i spojrzałam na niego
-no zasnąłem przy piosence, obudziłem się niedawno - uśmiechnął się
- kawę może zrobie, napijesz się, prawda ?  - podeszłam do drzwi
-a chętnie - w tym momencie po raz kolejny zadzwonił mój telefon
-zobacz kto dzwoni
-to Kamila
-odbierz i daj na głośnomówiący
-cześć, co nie odbierasz telefonu ? Zajęta Bartkiem byłaś ? - Kamila zaczęła swój natłok pytań
-cześć Kamila, zajęta jest do teraz - uśmiechnął się Kurek
-a to nie przeszkadzam, zadzwonie później - odpowiedziała zadowolona Kamila
-cześć - Kurek rozłączył połączenie
- Baaaaaartek... - spojrzałam na niego
-no co ? - wyszczerzył swoje zęby

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 7

-możesz już mnie puścić - zacisnęlam ręce
-tylko jest jeden problem - zaśmiał się Paul
-jaki ?
-ja już puściłem, tylko Ty mnie trzymasz
-yyy no tak - oderwałam się od niego
-ale gdyby coś to ja zawsze chętnie przytule
-dobra, już weź nie kuś - odwróciłam się i powróciłam na swoje miejsce obok Kamili
-patrz Winiar i Kurek - wskazała ręką na trybuny
-to idź z nimi pogadaj - powiedziałam zawiązując sznurówki
-chodź ze mną, sama się wstydzę - pociągnęła mnie za ręke
-Kamcia się wstydzi ? No niemożliwe
Kiedy podeszłyśmy do trybun, nasi dwaj panowie podeszli do nas
-no i jak emocje ? - zapytał Winiar
-z minuty na minute coraz większe - odpowiedziała Kama
-no a teraz to już sięgnęły zenitu chyba, prawda ?- szturchnęłam Kamę
-no Twoje chyba Daria na pewno - wtrącił Kurek
-o co Ci chodzi ? - spojrzałam na niego
-jak to o co ? Myślisz że nie widziałem Ciebie i Lotmana ?
-no przepraszam bardzo, ale co będziesz mi robił sceny ? Z jakiej racji ?
-z takiej racji że.... - zaczął
- że co ? - przerwałam mu
-....że jestem Twoim przyjacielem - dokończył
- i co to ma do rzeczy ?
-jak to co ?
-no właśnie, wytłumacz mi, bo ja nie wiem
-no to że Ty, a zresztą nie ważne
-tak Bartek najlepiej urwać temat i powiedzieć że to jest nie ważne
-ej już już spokój - Kama stanęła między mną a Bartkiem
-właśnie zaraz dziewczyny mają mecz nie mogą się denerwować - do rozmowy dołączył Michał
-denerwować ? Przywyknęłam już do takich sytuacji - spojrzałam na Bartka
-no dokładnie ja już też  - odwzajemnił moje spojrzenie
-czyli co zgoda ? - uśmiechnęła się Kama
-nie ma mowy, po meczu i tak będzie obrażony jak dziecko, takie wyrośnięte dziecko
-ale słodkie dziecko - powiedziała Kama
-najsłodsze na swiecie i najbardziej wkurzające - skrzywiłam się
-tak Daria ja Ciebie też - pogładził ręką moje włosy
-no wręcz idealni - Michał spojrzał na Kamę
-to prawda - Kamila odwzajemniła jego spojrzenie
-no z was też ideały - wtrącił Kurek
-co ?
-oj widać że macie się ku sobie - dodałam
-daj spokój, nie wiem o czym Ty mówisz - Kama się zarumieniła
-no właśnie dajcie spokój - Michał zaczął uciekać spojrzeniem
-czyli jednak - krzyknęłam równo z Kurkiem
-dajcie już spokój, Daria wracamy bo zaraz mecz - powiedziała stanowczo Kamila
-to ten panowie, do zobaczenia potem - zdąrzyłam tylko dokończyć zdanie, kiedy Kamila pociągnęła mnie za ręke
-zabije Cie - szepnęła do mnie
-nie pocałowałam Bartka, przegram mecz. - wyrwałam się
-wiedziałem, że wrócisz - uśmiechnął się Kurek
- ja zawsze wracam - pocałowałam go w policzek
-i to w tych meczach lubię, Kamila może pocałujesz Michała na szczęście - zaproponował Bartek
- no właśnie,  może pocałujesz - dodałam
-pocałuję  go a później Cie zabije albo nie najpierw Cie zabije - ponownie szepnęła Kama po czym podeszła do Michała i pocałowała jego policzek
-teraz na pewno wygramy, dzięki panowie
- polecamy się na przyszłość - Winiarski mrugnął okiem
- na pewno skorzystamy - zaśmiałam się
-Ty nie skorzystasz, zginiesz z moich rąk, zobaczysz - powiedziała Kama
- hoho dobrze że nie gramy po przeciwnych stronach siatki -
- to się ciesz
- się ciesze a Ty wpadłaś w oko Winiarowi
- ta, jasne
- Kama, czego Ty nie widzisz że mu się podobasz ?
- bo wiesz
- tak wiem to Twoje głupie myślenie, że się nie podobasz
-taa
- spokojnie jeszcze Cie z Kurkiem z nim zeswatam - spojrzałam na naszych panów, którzy już siedzieli na trybunach
- Ty uważaj żebym czasem ja Cie nie zeswatała
- ta ciekawe z kim
- już ja wiem

niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział 6

Moglibyśmy tak siedzieć i rozmawiać pewnie do jutra, gdyby nie fakt że za niedługo musimy rozegrać mecz, czeka nas jeszcze trening i rozgrzewka.
W końcu po raz pierwszy od dłuższego czasu możemy na spokojnie poćwiczyć z chłopakami, bez pośpiechu.
-to co, wy sobie siedźcie, plotkujcie a my idziemy na trening - powiedziałam wstając z krzesła
-musicie już iść ? - zapytał Winiarski
-no wiesz takie życie siatkarza - odpowiedziałam
- no dokładnie, to co widzimy się na meczu, tak ? - Kama dołączyła do mnie
-tak, widzimy się na meczu - potwierdził Michał
-to ja was odprowadze, w końcu musicie wziąć swoje rzeczy z samochodu, zaraz do Ciebie wróce - Kurek podszedł do nas
-dobra, to ja czekam - powiedział Winiarski biorąc łyk kawy
Wyszliśmy z kawiarni i udaliśmy się w stronę parkingu na którym stał samochód Bartka.
-Daaria ten Winiar jest genialny - zachwycała się Kamila
- a no genialny, nawet bardzo - uśmiechnęłam się do niej
- no już Kama nie dziękuj mi - wtrącił Bartek
-no zapomniałam kompletnie że to Twoja zasługa - Kama uściskała Bartka
-a no tak jakoś się składa że moja, to co Daria, Tobie też załatwić kolege, jakiegoś Bartmana czy kogo tam wolisz ?
-już Ci powiedziałam, że nikogo nie potrzebuje do szczęścia
- a no tak zapomniałem o tym Twoim.....- zaczął Kurek
-nawet nie próbuj kończyć, bo to będzie koniec naszej przyjaźni - spojrzałam na niego
-dobra, przepraszam - Bartek wyciągnął nasze rzeczy z samochodu
-dzięki i do zobaczenia - Kama odebrała swoje rzeczy i ruszyła w stronę hali
-przepraszam
-dobra, nie mów już nigdy o nim, nawet nie zaczynaj ze mną rozmowy na ten temat, tylko tyle - odwróciłam się i ruszyłam za przyjaciółką
-pod jednym warunkiem - Bartek złapał mnie za rękę
-jakim znowu ? - zapytałam
-przestań o nim myśleć, inaczej nigdy nie będziesz szczęśliwa
-złote rady Bartka? Nie wiem czy wiesz ale to nie jest takie łatwe
-tak złote rady, bo nie chce widzieć jak cierpisz - Kurek podszedł i przyciągnął mnie do siebie
-dobrze, od teraz się ogarniam, już nie mam go w sercu ani w głowie, lepiej ?
-dużo lepiej - przytulił mnie
Kiedy stałam tak schowana w jego ramionach, poczułam się bezpieczna, tylko on dawał mi to poczucie, jako przyjaciel spisywał się rewelacyjnie.
-musze iść - wyrwałam się z jego objęcia
-no tak - uśmiechnął się
-ty też już idź, bo Winiar czeka - odwróciłam się i udałam w kierunku hali.
Gdy już trafiłam do środka Kamila ćwiczyła z chłopakami, popatrzyłam na nich i poszłam się przebrać.
Kiedy wychodziłam z szatni wpadłam na Paula
-co to się stało że jesteś tak wcześnie ? - zapytał
-a może jakieś przepraszam ? - uśmiechnęłam się
-przepraszam - Paul zrobił smutną minę
-no nie wiem czy Ci wybacze - popatrzyłam w góre
-mi nie wybaczysz ? - spojrzał na mnie
-hmm....nie no wiadome że Ci wybacze, Tobie wybaczyłabym wszystko, w końcu masz ten amerykański urok osobisty- odwzajemniłam jego spojrzenie
-a cóż to za wyznania ? - uśmiechnął się
-a tak jakoś, przepraszam musze iść potrenować - odwróciłam się
-to dobrze, ja też ide - podszedł do mnie
Trening był ciężki, rozgrzewka była wyczerpująca...niestety rzadko zdarza sie że możemy z chłopakami trenować wspólnie, trener ustala nam treningi tak aby nie kolidowały z naszą szkołą.
Ćwiczyłam z Kamą, rozmawiałyśmy o Michale, widać Kamie wpadł w oko,w końcu nic dziwnego, ona jemu na pewno też.
Z rozmowy wyrwał mnie trener, który zawołał mnie do siebie, wiedziałam że będzie z tego problem, w końcu już wiedział o moich problemach ze szkołą a właściwie z matematyką.
Kiedy podeszłam już do niego lekko zdenerwowana myślałam co mam mówić, żeby tylko nie odsunął mnie od siatkówki.
-Daria - zaczął
-tak - spojrzałam na niego
-jesteś w wyjściowej 6 z Paulem przekaż mu - powiedział przeglądając kartki
-to nie chce mnie pan wyrzucić, zawiesić czy coś ? - zapytałam zdziwiona
-nie mam zamiaru, wierze w Ciebie,  wiem że poprawisz oceny a tu jesteś potrzebna, uciekaj zanim zmienie zdanie - uśmiechnął się
-dziękuję - poczułam że łzy napływają mi do oczu
-już idź bo jak zaczniesz płakać to ja też, a facet nie może płakać - szturchnął mnie w plecy
Szłam z powrotem do trenujących pasiaków i próbowałam  pochamować łzy, niestety to było silniejsze ode mnie.
Podeszłam do Lotmana.
-zaczynamy w wyjściowej 6 - powiedziałam
-ej, to świetnie, dlaczego płaczesz ? - zapytał
-spokojnie to ze szczęścia - otarłam łzy
-że zagrasz w wyjściowej 6 czy że ze mną ?  - uśmiechnął się
-to też, ale nie tylko
-to co jeszcze?
-wiesz, dużo by opowiadać
-to opowiadaj
- po prostu trener we mnie wierzy, fajnie prawda?
-wiem że wierzy, ja w Ciebie też wierze, w sumie każdy tutaj w Ciebie wierzy, tylko jeszcze Ty musisz w siebie uwierzyć
-co to dzisiaj dzień złotych rad ? - uśmiechnęłam się
- to co jakieś dziękuję, może ?
-dziękuję, bardzo dziękuję
-a takie dziękuję
-to co chcesz ?
-no nie wiem, przytul mnie czy coś - spojrzał na mnie tymi swoimi cudnymi oczami
-boje się, że te wszystkie dziewczyny, które patrzą na Ciebie jak w obrazek mogą delikatnie się zdenerwować
-no i o to chodzi - wyciągnął ręce w moja stronę
-a w sumie co mi szkodzi - stanęłam w jego ramionach
-i co ? - zapytał
-dziwnie
-jak dziwnie ?
-no przyjemnie

sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 5

Spojrzałam na telefon i przypomniałam sobie o smsie którego dostałam kiedy przygotowywałam śniadanie.
Wyświetliłam wiadomość, napisał do mnie nasz trener Andrzej Kowal
 "Rozmawiałem z Twoją nauczycielką, była umowa, najpierw oceny później siatkówka."
-zrobie jej coś - wstałam z miejsca
-co się stało ? - zapytał Kurek
-podkablowała trenerowi - powiedziałam dalej patrząc na ekran
-kto i o czym podkablował ? - dołączyła do rozmowy Kama
-nasza nauczycielka od matmy o moich ocenach
- no ale co ma jedno z drugim ? - Kurek spojrzał na wiadomość
-nie rozumiesz ? Obiecałam trenerowi że jeżeli będę miała problemy z ocenami to on odsuwa mnie od siatkówki
-daj spokój on Ci w życiu tego nie zrobi, na pewno nie - powiedziała Kama
-a jeśli on na prawde, jeśli on odsunie mnie od klubu ? Ja tego nie przeżyje - usiadłam z powrotem na łóżku
-nie martw się, ja z nim pogadam, a jeśli będzie trzeba to pójde do Twojej nauczycielki, nikt nie zabierze Ci marzeń - Bartek przykucnął przy mnie
-nie, dziękuję, ale poradze sobie, sama to załatwie - spojrzałam na niego
-no dobrze jak chcesz, ale pamiętaj jakby coś to ja to załatwie - uśmiechnął się
-tak, dziękuję
-Daria spokojnie ogarniesz matme, poprawisz oceny i będzie dobrze - powiedziała Kama
-właśnie, już Ci obiecałem że Ci pomogę z tą matmą, damy rade - dodał Kurek
- tu nie chodzi o matme, oceny czy siatkówkę
-to o co chodzi ?
- a zresztą nie ważne, musze skupić się na meczu, teraz tylko to jest ważne
- dobra to zbieraj się jedziemy do Rzeszowa - Bartek wstał i podszedł do drzwi
-wstąpimy jeszcze do mnie, wezmę swoje rzeczy - powiedziała Kama stając obok niego
-no i jeszcze po mojego kolegę - Kurek uśmiechnął się znacząco
-jakiego kolegę ? - zapytała Kama
-a taki mój kolega, zaprosiłem go na mecz -Kurek spojrzał w moim kierunku
-Daria, jaki kolega ? O co chodzi ? - dopytywała Kama
-ale ja nie wiem - próbowałam ukryć zadowolenie
-ej no - westchnęła Kama
- Chodź Kama zbieramy się, Ty się przebierz i przyjdź do nas - powiedział Kurek i otworzył drzwi przed Kamilą
- dobra - kiwnęłam głową
-będzie ciekawie - uśmiechnął się Kurek, najwidoczniej podekscytowany spotkaniem
-oj będzie, będzie - uśmiechnęłam się sama do siebie.
Przebrałam się i wzięłam to co najpotrzebniejsze, kiedy szłam do samochodu zadzwonił telefon, spojrzałam na ekran, numer nieznany, zamiast od razu odebrać stałam i patrzyłam, aż w końcu nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-halo
-cześć, tu Adam mam pytanie, załatwisz 2 bilety na dzisiejszy mecz, bardzo mi zależy - usłyszałam ten cholerny głos
Spojrzałam na Bartka, który właśnie wysiadł z samochodu
-wiesz jak chcesz bilety na mecz to kup je sobie tak jak każdy kibic, cześć - rozłączyłam się
-kto to był ? - zapytał Kurek
-Adam - szepnęłam
-no brawo, tak trzymaj - uśmiechnął się i otworzył mi drzwi
Wiele kosztowała mnie ta rozmowa, mimo że udawałam że wszystko jest w porządku,  ciągle miałam nadzieje że zadzwoni jeszcze raz, czułam się głupio, chciałam go za to przeprosić.
-no to tak szybko i jedziemy dalej - powiedział Bartek kiedy zatrzymał samochód przed domem Kamili
-za minute jestem - powiedziała trzaskając drzwiami
-to odliczam czas, kolega już pewnie czeka - spojrzał na mnie
-mhm - odpowiedziałam zajęta pisaniem w telefonie
-ej no dobra, Tobie też załatwie jakiegoś kolegę - zasłonił mi telefon dłonią
-nie, dzięki nikogo nie potrzebuje - powiedziałam odsłaniając jego dłoń
-no tak, zapomniałem o Adamie - Bartek odwrócił głowe
-skończ już z tym Adamem
-zależy Ci na nim - kontynuował
-zrozum wreszcie, na nikim mi nie zależy, zwłaszcza na nim
-to jak wyrobiłam się w czasie ? - Kama wsiadła do samochodu
-przepraszam - Bartek położył rękę na mojej ręce
- u chyba nie w pore - powiedziała Kama zapinając pas
-dziewczyny, zmiana planów, kolega będzie czekał pod halą - Kurek przeczytał smsa
-to jedź pod hale - powiedziałam chowając telefon
Kiedy zajechaliśmy na miejsce, Bartek zaparkował samochód
-to idziemy po kolegę i na kawe - uśmiechnął się
Kiedy podeszliśmy już pod wyznaczone miejsce, zobaczyliśmy siatkarza, wysoki, przystojny,  po prostu idealny
-cześć Michał, poznaj to Kamila i Daria - powiedział Bartek pokazując w naszą stronę
-cześć, miło was w końcu poznać - podał nam rękę
-jak to w końcu ? - zapytała zdziwiona Kamila
-wiele o was słyszałem i od Bartka i z telewizji
- no to co my mamy powiedzieć ? Siatkarz z najpiękniejszymi oczami polskiego sportu - patrzyłam w niego jak w obraz
-ale portale twierdzą że Kurek mi dorównuje - Michał się uśmiechnął
-spokojnie Kurkowi do Ciebie jeszcze daleko - zaśmiała się Kamila
-no dziękuję bardzo, wiesz - Bartek spojrzał na Kamilę
-to co idziemy na tą kawe bo troche zimno się zrobiło - zaproponował Winiarski
- idziemy - uśmiechnęła sie Kamila
Kiedy dotarliśmy do kawiarni, zajęliśmy miejsce. Bartek z Kamilą poszli po zamówienie
-Ty jesteś dziewczyną Bartka, tak ? - zapytał Michał
-nie, no coś Ty, skąd Ci to przyszło do głowy ?
-Bartek zawsze o Tobie coś opowiada
-jestem jego tematem rozmów ? O jak miło - uśmiechnęłam się
-no oczywiście, poza tym ładna byłaby z was para
-jesteśmy parą przyjaciół i tak już zostanie.
- jesteś tego pewna ?
-tak, wiesz przyjaźń może skończyć się miłością, miłość przyjaźnią nie. A mi zależy na jego  przyjaźni.
- a jeśli to jest właśnie ten  ?
- no oby nie, nie wytrzymalibyśmy ze sobą.
-czemu niby ?
-no wiesz conajmnej 1 kłótnia dziennie, ktoś prędzej czy później zrobiłby komuś krzywdę
- noo to coś musi być a poza tym sądze że nie wytrzymalibyście bez siebie - Winiarski się uśmiechnął
-on nawet dobrze mnie nie zna
Kamila z Bartkiem przyszli do stolika i usiedli koło nas
-dla Ciebie z mlekiem, tak jak lubisz - Kurek podał mi kawę
-Daria a jednak - uśmiechnął się Michał
- przestań to nieszczęśliwy zbieg okoliczności - spojrzałam na niego
- o czym mówicie ? - zapytała Kama
-a tak was obgadujemy - powiedział Winiar patrząc na nią
-no właśnie, dziękuję Bartek za kawę.

czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 4

-co Lotman ? Co Lotman ? - Kurek wysiadł z samochodu.
-No jest wolny, przystojny, taki ideał - uśmiechnęłam się sama do siebie
-ideał powiadasz ? - Bartek oparł się o samochód
-no taki ideał, że ja też wcześniej nie zwróciłam na niego uwagi
-co innego mi mówiłaś, wiesz chyba się obraże
-oj Bartek, przecież wiesz że Ty jesteś moim ideałem na pierwszym miejscu, Lotman będzie na drugim miejscu ok ? - podeszłam do niego
-pod jednym warunkiem - uśmiechnął się Bartek
-jakim ?
-musisz mi obiecać, że Lotman ani żaden inny facet nigdy nie stanie między nami, że nasza przyjaźń zawsze będzie na pierwszym miejscu - powiedział łapiąc mnie w pasie
-obiecuje, zawsze będziesz u mnie na pierwszym miejscu zaraz po Kamili
-no tak mogłem sie tego spodziewać - uśmiechnął się
-no co ?
-no nic żartuje pogodziłem się że jestem pierwszy ale zaraz po Kamili
-wiesz ja mam pojemne serce po jednej połowie Kama a po drugiej Ty, idealnie prawda ? - przytuliłam się do niego
-idealnie, jak zawsze - zacisnął ręce mocniej
-dziękuję za wszystko, do jutra - odsunęłam się kawałek
-do jutra, śpij dobrze i masz śnić o mnie a nie o Lotmanie
-postaram się - ponownie podeszłam do niego
-nie postaram się tylko tak
-zniż się troche - pociągnęłam go za kurtke
-po co ? - pochylił się nade mną
-chce Cie pocałować na dobranoc
-Daria , trzeba było tak od razu
-oj Bartek, dobranoc - pocałowałam go w policzek
-dobranoc.
Bartek wsiadł do samochodu i odjechał, ja popatrzyłam jak znika w tłumie samochodów, po czym weszłam do domu, rzuciłam rzeczy na korytarz i poszłam pod  prysznic, gdy wyszłam z łazienki od razu poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku włożyłam słuchawki w uszy, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi, zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do drzwi, kiedy otworzyłam ujrzałam Bartka.
-Boże Kurek co Ty tutaj robisz? - zapytałam naciągając bluzkę na uda
-Bogiem jeszcze nikt mnie nie nazwał, i nie chowaj nóg, przecież nie raz je widziałem - powiedział wchodząc do środka
-powiesz mi w końcu co Cie do mnie sprowadza ? - zapytałam zamykając drzwi
-najpierw Ty mi powiedz czy Ty tak idziesz do szkoły ? - spojrzał na mnie
-a co ? Mam czas - odgarnęłam włosy
-tak skarbie jest 7:00 za 10 minut zaczynasz lekcje ale nie martw się...
- 7:00 ? - krzyknęłam i zaczęłam zbierać swoje rzeczy
-Daria - Bartek złapał mnie za ramiona
-co?
-dzisiaj robimy wolne, nie idziecie do szkoły, dzień spędzamy w łóżku - zaczął mówić Bartek
-jak nie idziemy ? W łóżku ? Co ?
-Przywiozłem Ci Kamę. A co nie zmieścimy się posiedzieć w trójke na łóżku ? Trudno usiąde na podłodze
-Kama ? Gdzie jest ?
-czeka w samochodzie zaraz ją - zaczął Bartek
-Kamcia - krzyknęłam i wybiegłam na dwór
-zawołam - dokończył Kurek wychodząc za mną
-no w końcu, myślałam że tu zamarzne - powiedziała Kama przytulając mnie
-nie dalibyśmy Ci zamarznąć - powiedział Kurek tuląc nas obie
-a Ty co ? - zapytałam
-też potrzebuje miłości - uśmiechnął się
-dobra, chodźmy do środka, zrobie kawe i śniadanie
Kama z Bartkiem poszli do mojego pokoju a ja zajęłam się śniadaniem, kiedy pakowałam wszystko na talerze dostałam smsa, schowałam telefon do kieszeni i wzięłam talerze, gdy weszłam do pokoju Bartek przeglądał moje zdjęcia a Kamila zainteresowana była kontaktami w telefonie Kurka
-ekhem...pomoże mi ktoś ? - zapytałam stając w drzwiach
-czekaj, znalazłem Twoje zdjęcie jak byłaś taka maalusia - powiedział Kurek przyglądając się zdjęciu
-Daria ty wiesz do kogo Bartek ma numery ? - Kamie oczy aż świeciły sie z radości
-nie wiem ale zaraz pewnie się dowiem - położyłam talerze na biurku
-no słuchaj np. taki Bartman, Winiarski, Ruciak - zaczęła wymieniać Kama
-Bartman powiadasz, jezu jego klata, a oczy ale w sumie oczy Winiarskiego ehh- uśmiechnęłam się pod nosem
-ej ej chyba jeszcze kawe nam obiecałaś - wtrącił się do rozmowy Bartek
-chciałam żeby ktoś mi pomógł, to nie....ej ale Zbyszek kurde fajny jest - usiadłam obok Kamy
-dobra przyniosę tą kawe,tylko nie spisujcie numerów - Kurek wyszedł z pokoju
-dawaj mumer Bartmana - wyciągnęłam telefon
-spisz też Winiarskiego - szepnęła Kama
-mam mam  -  krzyknęłam
-cicho debilu - szturchnęła mnie Kamila
-co masz ? - Kurek wszedł do pokoju
-mam numer Lotmana
- już skończ z tym Lotmanem - Bartek podał mi kubek z kawą
-ja dopiero z nim zaczne  - szepnęłam

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 3

-ale musisz wiedzieć że ja jestem bardzo trudnym uczniem - westchnęłam
-a Ty musisz wiedzieć że ja jestem bardzo wymagającym i okropnym nauczycielem - oświadczył Kurek
-Ty zawsze byłeś wymagający i okropny, także żadna nowość - uśmiechnęłam się 
-oo to koniec Daria koniec - Kurek odwrócił głowe
-Bartek ale jak to koniec ? złapałam go za rękę
-koniec - powiedział ściskając moją rękę
-to nie może być koniec - zaśmiałam się
-może i jest - Kurek spojrzał na mnie
-ale jak koniec jak nie było początku ?
-początek będzie po końcu, zgoda ?
-zgoda no zgoda - spojrzałam na niego
-to od kiedy zaczynamy lekcje ?
-a kiedy znajdziesz dla mnie czas ?
-jak dla Ciebie to...- wyciągnął telefon i zaczął przeglądać kalendarz
-to kiedy ? - szturchnęłam go w ramie
-ja dla Ciebie zawsze mam czas, nawet jak go nie mam - powiedział znów obejmując mnie ramieniem
-to bardzo dobrze się składa, ja dla Ciebie również zawsze mam czas - położyłam głowę na jego torsie
-to co idziemy ? - zapytał opierając brodę o moją głowę
-jeszcze chwilke - zacisnęłam swoje dłonie
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym jak to zwykle bywało, w końcu naprzeciw nas usiadła para staruszków, uśmiechnięci, zakochani w sobie.
-piękna z was para - powiedział do nas starszy pan
-yyy nie my... - zaczęłam
- dziękujemy, z państwa też, ile to już lat razem? - wtrącił Kurek
-my ponad 50 lat razem a wy ? - powiedziała starsza pani
-my od 4 ale tak czujemy że to na całe życie - powiedział Kurek zaciskając swój uścisk jeszcze mocniej
-co ty pleciesz ? - zapytałam szeptem
- cicho - uśmiechnął się Kurek
-pamiętajcie dzieci,  kiedy coś się psuje trzeba to naprawiać a nie wymieniać na lepszy model - powiedział i udali się w stronę stacji.
-Bartek po co im tak nakłamałeś ? Po co ?
-daj spokój, nie chciałem żeby stracili wiare w to że w dzisiejszych czasach też miłość istnieje
-bo w dzisiejszych czasach miłość nie istnieje, oni są przykładem że kiedyś istniała, a teraz ? Teraz to wszystko jest na pokaz
- ale sama mówiłaś że przyjaźń istnieje
- przyjaźń tak, to taka inna forma miłości, najlepsza chyba
-no to widzisz wiele im nie skłamałem, skoro przyjaźń to inna forma miłości to my się kochamy prawda ? - uśmiechnął się Bartek
-tak ale nasza przyjaźń trwa od 2 lat nie od 4
-ale będzie trwać na zawsze
-zawsze to strasznie długo
-dla mnie to i tak za krótko, dobra chodź bo robi się zimno jeszcze się przeziębisz a jutro masz mecz - Kurek wstał z ławki i podał mi rękę
-już tatusiu już - podałam mu rękę i stanęłam obok niego
-widzisz ja musze być Twoim tatą, przyjacielem, nauczycielem i kim jeszcze - powiedział Kurek poprawiając kołnierzyk u mojej kurtki
-yyy czekaj jak to było....    bądź dla mnie facetem którego żaden inny nie zastąpi a ja będę tą która zastąpi ci wszystkie inne
-mówisz, masz, chodź odwiozę Cie do domu moja dziewczyno - nadstawił swoje ramie
-dobrze mój chłopaku, w końcu piękna z nas para - chwyciłam jego ramię
-przepiękna - uśmiechnął się Bartek
Kiedy szliśmy do samochodu zobaczyłam Adama z dziewczyną, kolejna zdobycz w jego kolekcji, co one mają czego ja nie mam ? A no tak mają wszystko to czego brakuje mi, może najwyższa pora się z tym pogodzić ?
-co to za koleś ? - z rozmyśleń wyrwał mnie Bartek
-kto ? On ? A nie wiem nie znam - uśmiechnęłam się i odwróciłam wzrok by nie widzieć Adama.
Wsiedliśmy do samochodu, Bartek włączył radio
-to dla Ciebie ktoś ważny, prawda ? - zapytał
-kto? Adam ? Daj spokój, szkolny podrywacz i tyle. Myśli że może mieć każdą - swój wzrok skierowałam na szybe
-Adam powiadasz, czyli jednak go znasz kłamczuchu, widze jak na niego patrzysz, coś musisz do niego czuć - Kurek ciągnął temat
-jak na niego niby patrze ? Normalnie jak na każdego
-nie prawda,  na mnie tak nie patrzysz
-bo Ty jesteś dla mnie ważny a on nie, proste
-nie prawda, on jest dla Ciebie kimś więcej, jestem Twoim przyjacielem możesz powiedzieć mi o wszystkim
-Bartuś wiem, ale to nie jest temat do rozmów nie ma o kim nawet mówić
- to miłość, to widać
-tak, nie ma to jak jednostronne kochanie
-tak skądś to znam... - szepnął Bartek
-co ? - udałam, że nie usłyszałam
- nie nic nic, to jak jedziemy ?
-tak, jedziemy
Całą droge wymienialiśmy się spojrzeniami , jednak żadne z nas nic nie mówiło.
Kiedy zajechaliśmy pod mój dom, zebrałam swoje rzeczy
-przepraszam...- powiedzieliśmy równocześnie
- przepraszam nie powinienem cie o niego wypytywać, gdybyś chciała to byś powiedziała, nie powinienem naciskać
-nie to ja przepraszam, masz racje to ktoś ważny, kiedyś myślałam że coś między nami mogłoby być ale dzisiaj zrozumiałam  że najlepiej gdyby między nami była ściana - powiedziałam otwierając drzwi od samochodu
-nie chcesz powalczyć ?
-po co walczyc o coś co nas niszczy ?
- racja...to co jutro 15 ?
- co ?
- bądźcie gotowe, zawiozę was do Rzeszowa na mecz - uśmiechnął się
-oszalałeś ? Nie masz nic ciekawszego do robienia ?
- poznam Kamile z moim kolegą, my pogadamy - powiedział
-dziękuję, a co to za kolega ?
-nie ma za co, a to Kamila się dowie a Ty buziaka o tu  - wskazał palcem na swój policzek
-mi też mógłbyś załatwić jakiegoś kolege - powiedziałam całując go w policzek
-ja ci już nie wystarczam ?
- a w sumie Lotman wolny - uśmiechnęłam się i zamknęłam za sobą drzwi.